online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW #1 — 24h
<
TW #7 — Miraż pustyni
>

Opis:

Znaki: 7301

Tagi: #Kalia #ciepło #śmierć #kwas #tortury #ostatniakobieta #TW #lód

TW #8 — Śmierć gorąca jak lód

 Postać: Ostatnia kobieta

 Zdarzenie: Ostatnie minuty ciepła

 Efekt: Napisz opowieść z perspektywy człowieka niewidomego.

 

 18.02.2024, 20:47

 

 Lód skrzypiał pod palcami Venise. Masowała gładkie i śliskie ściany całymi dłońmi, wyobrażając sobie lodowy zamek. Mróz, który poczuła, kiedy wbiegła do zamrażalni razem z Micą przestał ją niepokoić. Ciało dostosowało się do temperatury, przenikając tym samym ciepłem. Spazmami gorąca, ogarniającymi najpierw nogi i ręce, potem dobierając się do klatki piersiowej. Mały płomień rosnący w sercu dziewczyny skulał ją w środku i wyginał do siebie. Miała ochotę zwinąć się w kłębek na równie gorącym podłożu, jednak przyjemność z gładzenia ścian, lekko przylepiających się do skóry wciąż trzymała ją w pionie. Ciemność była błogosławieństwem. Pomoże jej zasnąć.

 Uśmiechnęła się. Jeśli ból kwasu wypalającego oczy okazałby się ceną za odrobinę ciepła, byłaby wdzięczna.

 Wdzięczna za łagodną śmierć.

 — Tutaj nigdy nas nie znajdą. — Szybkim ruchem przejechała po długości lodowej ściany. Zakręciła się wokół własnej osi i uniosła głowę. Para lodu buchnęła w twarz Venise. Wzdrygnęła się.

 Do uszu dobiegły pojękiwania.

 — Venise… — kaszlała Mica, słowa zniekształciły się przez drżący głos. — Musimy wyjść. Zamarzniemy na śmierć. To… zła… kryjówka.

 Venise zmarszczyła brwi. Oszroniona skóra przez chwilę zaszczypała. Stawała się sztywna.

 — Czy nie o to ci właśnie chodziło? — rzuciła w przestrzeń, nie kwapiąc się, by znaleźć dziewczynę. — Uciekniemy.

 Mica najwyraźniej spróbowała wstać, lecz od razu runęła na lód. Łoskot poniósł się tak samo głośno jak jej krzyk. Pomieszczenie było na szczęście dźwiękoszczelne. Jeśli nie zdecydują się ujawnić i wyjść, tylko nowy rozładunek mógłby ich wydać.

 Fala ciepła szarpała Venise do tańca. Dziewczyna zaczęła biegać i chichotać, śmiejąc się pod sufit. Wśród ciemności pojawiły się białe punkciki, jak gdyby światło chciało przebić się do jej ślepych oczu. Tak musiał wyglądać lód. Tutaj był jednak miękki i ciepły, zupełnie inny niż taki, jaki jej wmawiano. Uradowana, rwała się, by wykrzyknąć całemu światu, że to właśnie brak wzroku otwierał oczy.

 Stuk lodu i brzęk sprzączek pasa zagłuszy Micę. Na próżno starała się zdobyć uwagę towarzyszki.

 — Przestań! — zdobyła się na wrzask. — Przestań! Umrzemy tutaj! Zginiemy!

 Venise zdała się na wyobraźnię i przywołała w mroku twarz Mici. Ta, jaką zapamiętała prawdopodobnie przypominała cierpienie, które teraz tkwiło na dziewczynie. Dodała do tego zamrożone na policzkach łzy.

 Nie rozumiała, dlaczego krzyczała. Zamrażalnia była świetnym wyborem. Idealną kryjówką, miejscem na wieczny spoczynek i wyczekiwaną ucieczkę. Dlaczego Mica tego nie rozumiała? Dlaczego nie potrafiła się poświęcić w zamian za wieczną wolność?

  Śmierć albo śmierć. Nie miały żadnych innych opcji. Jedna różniła się od drugiej zaledwie sposobem i czasem. Jeśli wyjdą, żołnierze zafundują im brutalny koniec. Zostaną, a ciepło utuli ich do snu i pogłaszcze po głowie.

 — Nie myśl o tym w ten sposób — podjęła Venise. — Poddaj się. Po prostu… się poddaj. Będziemy wolne. Już za chwilę…

 Zerwała opatrunek z oczu. Wyczuła nowe źródło ciepła. Możliwe, że krew z rozdrapanych policzków i mięśni sprzed kilku godzin. Raniła się, by ukoić ból po kwasie.

 — Nie będziesz musiała przeżywać tego, co ja. Widzisz. Nic cię nie boli i nie będzie. To błogosławieństwo — dodała, potykając się o zwłoki dziewczyny, która nie przeżyła okaleczenia. Po drodze naruszyła jeszcze takich kilka, nim doszła do stosu.

 Mica zdzierała gardło. Szamotała się, jakby coś przybiło ją do ziemi. Venise usłyszała plask bezwładnego ciała.

 Chwyciła swoją kurtkę i odrzuciła za siebie. Zaczęła się rozbierać. Agresywnie zdzierała ubrania, czując ulgę za każdym razem, gdy uwalniała się od żaru.

 Wciąż buchało ciepło. Wciąż było jej za gorąco.

 — Przestań… — szepnęła Mica, cienkim głosikiem, odsączonym z życia. Wkrótce stęki i oddech nagle się urwały.

 — Jeśli nie mogę uciec i ciałem i duchem — kontynuowała Venise. Głos nigdy się nie złamał. — ucieknę tylko duchem.

 

 18.02.2024, 14:52

 

 Ciemność zwiastowała przyszłość. Tyle że ta była mroczniejsza niż najczarniejsza noc w całym życiu Venise. Zasłonili jej oczy pierwszą lepszą szmatką, żeby się uspokoiła albo przyzwyczaiła do nowego sposobu funkcjonowania. Światła i koloru ostatni raz miała zaznać dopiero kilka sekund przed ich właściwym straceniem.

 To było jednak nic w porównaniu do barbarzyńskiej metody szkolenia agentek. Zabójczyń na skinienie swojego szefa. Wzrok wyłapanych z ulicy kobiet niszczył kwas, specjalna mieszanka skraplana do ich spojówek, po to, by wyostrzyć pozostałe zmysły. Z sali, do której zmierzała dziewczyna, nie wyszła jeszcze żadna z okaleczonych. Słyszała tylko, jak żołnierze wynoszą ciężkie nosze, a raz nawet musnęła ją zimna, martwa dłoń.

 Venise trzymało czterech. Za obie ręce, kark i w pasie, a mimo tego ledwo dali radę wciągnąć ją przez drzwi. Nie krzyczała, by nie marnować energii. Mogła jedynie szarpać i szamotać się na wszystkie strony, zaciekle obijając głową o własne ramię czy oprawców. Jeden z żołnierzy mocniej zacisnął opaskę.

 — To ostatnia, generale — zagrzmiał niski głos. — Ostatnia sztuka, wyruszyli po kolejne.

 Rozległy się głośne, klekoczące przytupy. Dziewczyna się spięła. Nagłe ciepło i obcy ton sprawił, że na chwilę się zatrzymała.

 — Ostatnia i trafna. Miejmy nadzieję.

 Spocona ręka poklepała ją po ramieniu, wywołując natychmiastowy atak szału. Pragnęła rozerwać go na strzępy, jeździć pazurami po twarzy i gryźć, póki nie dotrze do mięśni. Póki nie zostaną z niego kości, które rzuci kojotom.

 Wylądowała na twardym krześle, a skórzane pasy wspomagane łańcuchami przyszpiliły kończyny. Głowę umieścili w kaftanie, całkowicie unieruchamiając ją od szyi i barków. Poczuła, jak coś kopało jej buty, jak ktoś nachylał się, by zerwać opaskę. Grube palce chwyciły podbródek i uniosły. Spróbowała je ugryźć. Ktoś ścisnął szczękę, aż chrząstki nie zagruchały.

 Opaska opadła.

 Kolory pochłonęły jej wzrok. Błądziła po wszystkim i w ułamku sekundy wszystko straciła, nie zdążając nawet zarejestrować wyglądu sali. Było biało, a facet, maltretujący twarz Venise opasły i blady. Wpatrywał się w dziewczynę nieludzkim spojrzeniem spod okularów. Czerwone oprawki. Zielony pojemnik kwasu.

 To z pewnością nie był widok, jaki chciała zobaczyć po raz ostatni.

 Zamknęła oczy. Zacisnęła je do bólu. Ale po tym było go więcej i więcej, a umysł jako ostatni obraz zapisał nadciągającą, brudno zieloną kroplę cieczy.

 Potem już tylko ból i ciemność, naiwnie prześwitująca sztucznym światłem.

 

 18.02.2024, 20:51

 

 Venise przytuliła się do Mici. Odszukała jej bezwładne ciało, parę razy myląc ramię czy nogę dziewczyny z zamrożonymi zwłokami. Przymknęła powieki i wtuliła się w jej klatkę piersiową. Oddychała miarowo i na to samo liczyła od towarzyszki, jednak nie doczekała się, by usłyszeć jakikolwiek znak życia. Dotknęła sztywną szyję i zjechała w dół. Nic nie poczuła, ale wmówiła sobie, że po prostu nie potrafiła wyczuć bicia serca.

 Albo Mica już uciekła. Uwolniła się.

 Venise wygięła wargi w bolesnym uśmiechu.

 Zacisnęła w jednej dłoni strzępki ubrań i przejechała drugą po nagim ciele, śledząc impuls ciepła. Lodowa podłoga grzała ją jak stary, ulubiony koc. Miała go od dzieciństwa. Lód przypominał go niemal w każdym calu.

 — Z czegoś trzeba zrezygnować. Ciało okazało się zbyt ciężkie, by się stąd wydostać.

 Czuła ciepło ten ostatni raz. Minuty, sekundy, aż fala nie rozeszła się ponownie i nie ukoiła ją do snu.

 

 

 

7536 zzs

Liczba ocen: 4
89%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Kalia
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 36

Dodano: 2021-08-15 23:04:43
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
z dużym wykopem
" — Jeśli nie mogę uciec i ciałem i duchem — kontynuowała Venise. Głos nigdy się nie złamał. — ucieknę tylko duchem. " - ładnie ujęte.

Gdzieś tam można wyoutować nadmiar dookreśleń, ale to szlif.
Opko ma to, co najważniejsze. Budzi emocje. Większe, mniejsze, zależy od czytelnika, ale budzi. Nie ma nic wyżej w pisaniu, niż wzbudzić emocje.
Odpowiedz
z wykopem
Miałem pewną trudność z przebrnięciem przez pierwszy akapit. Zestawienie lodu i gorąca oraz w jakimś stopniu wymieszanie jednego z drugim sprawiło, że zagubiłem się odrobinę. Ale przecież m.in. w ten sposób, w takim pomieszaniu, uzewnętrzniają się emocje, czasem trudno je zrozumieć, ogarnąć. A Twój tekst emocjami stoi, od początku do końca. Miałaś ciekawy pomysł i nieźle go zrealizowałaś. Przyznaję, że musiałem przeczytać opowiadanie dwa razy i dopiero przy drugim razie, gdy już sobie wszystko trochę uporządkowałem po swojemu, poczułem klimat, jaki stworzyłaś. Który zasługuje, by go poczuć. Dobre opowiadanie
Odpowiedz
z dużym wykopem
Takie inne … dawno nie czytałem takiego opowiadania…Lodowo piękne!!!
Odpowiedz
z wykopem
Ładne, smutne. Aż chciałoby się, żeby jakaś kara spotkała tych wstrętnych oprawców, szkoda, że tak się nie stało
Odpowiedz
Są emocje, da się odczuć ciężkość sytuacji, w której znalazła się główna bohaterka i jej towarzyszka. I bardzo dobrze, jak tekst wzbudza uczucia, to znaczy, że autor zrobił dobrą robotę Mamy trochę niedopowiedzeń, jednak pamiętajmy, że to krótka forma, więc nie trzeba wszystkiego wyłożyć czytelnikowi na tacy. Dobry tekst, gratki
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.