online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Płaskie kamyki nie potrafią latać
<
Głosy w ścianach — Cykl 23 Starocie
>
Praca Wyróżniona
Tagi: #pęd #prozapoetycka #strumieniowe

Nie ma słońca

 

 Brązowe kanapy, plastikowe kubki, gazety pod talerzami. Plakaty noir na pastelowych ścianach i zarzygani wędrowcy, opierający się o czerwone cegły. Dziewczęta, chłopcy, tranzole. Wszystko w pieprzony kułak. W podejdź, przytul, zatańczmy.

 Obcy sprzed kwadransa wyznawali sobie chwilową miłość, wiedząc, że łatwo jest wyznać miłość, gdy za osiem minut przyjdzie błysk.

 Tam w korytarzu, pieprzyli się jak króliki. Po czarnych, skórzanych sofach ściekał pot. Osiem minut do końca. Nie ma słońca.

 W centralnej sali czterej najstarsi rozprawiali wśród dymu najdroższych fajek o Kancie, Heglu i „Ja nieskończony” Fitchego. A także o tym, komu trzeba będzie coś odpiłować. Co lepsze tezy puentowali kieliszkami ciepłej wódki. Zbyt ciepłej, by serwujący ją młodzieniec mógł określić noc mianem spokojnej.

 Słomiane kapelusze, białe szale, czarne rękawiczki niemal do samych łokci. Łokci, a może kości, podobne słowa. Siedem trzydzieści do końca. Nie ma słońca.

 Obcasy skórzanych butów zakłamywały prawdziwą długość nóg. Stopy ostukiwały krzesła w rytm przenośnego radyjka na dwa paluszki. Trąbka, fortepian, skrzypce i kontrast wycia zza okna. Jak to wszystko się ze sobą zgrywało. Trochę powyżej sześciu. Nie ma słońca.

 Ten po prawej był duży i przypominał reszcie wilkołaka. Bokobrody jak dwa pasy startowe i dzikość w zielonych oczach. Wulgarnie żółty pulower, tak wściekle informujący otoczenie, że należy do kogoś, kto nigdy nie musi się spieszyć. Komu otwiera się bramę na zawołanie i asystuje, jadąc tą samą windą. Takich rzeczy nie otrzymasz w spadku po zmarłych rodzicach. Tak się nie da. Taki status musisz wyszarpać kłami.

 Drugi szczupły, spadzisty z nosa i łysy pośrodku głowy. O wzniosłym, dumnym spojrzeniu i mysiej cerze. Na prawej, czteropalczastej, powtykane miał zdobne, błyszczące gówna, za które można było kupić jacht.

 Trochę poniżej sześciu. Nie ma słońca.

 Trzeci, śmieszek. Rozbójnik o piwnych oczach. Taka stara, złota, rozrabiaka. Nerwowe ruchy, ála chomik za kółkiem. Tatuaż pod prawym uchem przywodził na myśl piątą pozycję z menu, bardzo kiepskiego lokalu. Takiego, gdzie się nie zabija karaluchów, a tylko bierze w ściereczkę i wystawia za okno na parapet. Miejsca na końcu ulicy ostatniej z dróg. Mapa, wyrzuć, nie trafisz. Nie ma słońca.

 Gdzie jest się z nimi na ty.

 Czwarty, najwyższy. Szpetny z twarzy i wnętrza. Synonim słowa – zakapior. Pierwszy lepszy.

 Poniżej pięciu trzydzieści. Nie ma słońca. Znam kilka sprośnych kawałów, których bym już nie zdążył opowiedzieć.

 Siedzieli we czterech, jak te postacie z filmu, który mógłby wypromować Pacino. Każdy z doktoratem na plecach, choć dwóch bez małego palca u lewej dłoni, informującej, że w pewnych, szczególnych kręgach, spóźnienie o dziewięć godzin niesie namacalne konsekwencje. Złote łańcuchy za czterdzieści tysięcy kontrastowały ze śladami, jakie mógł pozostawić bieliźniany sznur albo stary, nieharcerski trik. Ten przy oknie głaskał pod brodą psa.

 Latynos z kuchni darł mordę, że trzysta sekund do końca pozostało. Jak gdyby jego jęczenie, te trzysta sekund, było dłuższe od tych samych pięciu minut. Pierwszy stopień do nieba – zakłamanie.

 Blond-mupped z poczochraną stodołą jasnego zboża. Podrzucający, łapiący, nalewający. Trzysta sekund do końca. Nie ma słońca.

 Jak tam będzie i czy? Nie wiem. Może pan mnie to powie?

 Pierwszy, opis powyżej, uznał, że najlepszym napiwkiem dla kelnerki będzie klepnięcie jej w dupę. Puszczone oczko minęło pojęcie „zalotny” o lata świetlne. Jego kumpel głośno się z tego chichrał. Zepsuty śmiech rozniósł się gdaczym echem, odbił od szyby i wrócił na środek sali. Dwieście pięćdziesiąt, nie więcej. Nie ma słońca.

 Pies się speszył, więc ten, co drapał, się wkurwił. Gdy dwóch ma inne poglądy, zawsze przeciwwagą będą oczy. Przy remisie wszystko wraca do normy. Nie inaczej.

 Wierzcie lub nie, ale są miejsca, gdzie nikt nie szuka problemu, typu: koszulka na lewą stronę, czy coś. Miejsca, gdzie kalendarzowe dni nie zgadzają się z kalendarzem ze ściany. Miejsca, gdzie nie ma słońca.

 W pomieszczeniu było nad wyraz ciepło. Po kuchni skakały gary, gwizdał zielony czajnik, a unoszącym się w powietrzu nikotynowym dymem można by napisać długi wiersz. Ale to tylko nietrafione porównanie. Nic nie znaczy. Nikt nie lubił tu wierszy.

 Czemu? Nie wiem czemu. Może pan mnie to powie? Nie ma słońca.

 Klepnięta dziunia odwinęła się szybko. Tak, zbyt szybko. Tak, dla niej. Hardość się zawsze obroni. Nie ma słońca.

 Przygryzła wargę i poszła w swoje pizdu. Obcasowy, niezdrowo-zwyczajny terkot, oddalił się razem z nią. Z pierdolniętej w złości sałatki spadł dojrzały pomidor, potoczył się po ceracie i przycumował koło wypełnionej popielniczki. Miał to zielone coś na swym czerwonym centrum, więc z każdym obrotem skakał cichutko w górę. Inaczej niż ludzie na dachu, wysokiego budynku naprzeciwko. Nie cichutko, nie w górę. Nie ma słońca.

 Może pan mnie to powie?

 Przez niedomknięte drzwi uchodziły wszelkie konwenanse.

 Kelnerka zniknęła z kadru, by zaraz wrócić. Cztery gwałty, tak samo, jak pory w roku. Bliskie siebie, choć inne. Flashback pamięci w pięciu językach świata. Jeden pięćdziesiąt do końca. Dzisiaj dość.

 Zaczęła im dokazywać jak ta para w czajniku, kipiąc i pogwizdując, nerwowo skacząc, spijając całą noc na jeden łyk. Na osiadłej w złości emocji nigdy nie ślizga się nóż. Nie ma słońca.

 Stojący przy oknie buldog o cudnym wnętrzu uznał, że rzeźnia jest najpiękniejsza przez pryzmat jarzeniowego oświetlenia brudnych lamp. Takie motto na reklamę w przerwie meczu o puchar. Co z tym zdaniem zrobicie? Nie ma słońca.

 Jeden trzydzieści do końca. Nie pamiętam.

 Mało jest piosenek krótszych niż jeden trzydzieści. Przy jeden trzydzieści naprawdę się trzeba spieszyć. Od jeden trzydzieści nie ma już odwołania.

 Pies na nią warczał, kiedy chlastała tego, który drapał. Pompujcie gęsi i ogłuszajcie krowy, bo zwierzę to tylko zwierzę. Nie ma słońca.

 Dobroć, zło, starania i niestarania. Cały szajs. Z chwilą zawieszenia pierwszego zegara na ścianie, pierwszego kalendarza w pierdolonej jaskini, pierwszego palca wskazującego gwiazdę...

 Kres.

 Wszystko jest policzalne.

 Reklama: Czas na banał. Skala tylko od do. Prosta, nieskończona, nie dla nas. Pięćdziesiąt cztery do końca.

 Pięćdziesiąt trzy.

 Czterech nie sięgnęła. Z zaskoczenia, z takiej, Baby Jagi patrzy, wzięła dwóch. Jak jesteś na ostatniej prostej szesnastogodzinnej zmiany bardzo fizycznej pracy, to wynik w kurwę poprawny. Dzisiejszy świat – żart. Wstaw emotikonkę debilom. Nie ma słońca.

 Ten w sombrero ją ściągnął jak dychę z dębowej lady. Twardo. Na jeden lep. Kobita się potoczyła niczym kopnięta konewka, która wszystkich wkurwiała swoim czerwonym, plastikowym podbrzuszem. Czterdzieści sekund do końca. Coraz mniej.

 Ogłuszona, przycupnęła, jak Maryś z pieprzonej bajki. Opartą o kuchnię twarz lizało ciepło. Goryl dźwignął dupę, niosąc ulgę wiekowemu krzesłu. To nie jest dla ciebie komplement, jeśli nawet meble mają dość. Dopiero po skapującej krwi można się było połapać, jak bardzo stół był pod kątem.

 Więc goryl poszedł, luzując muchę i podciągając rękawy żółtej od potu koszuli. Z tego i owego odpiął pas.

 W tej scenie nie rozpisano roli dla bohatera. Białe rumaki, konina, ten sam smak.

 — Daj spokój, pani — nie padło.

 Wszystko jest policzalne – pomyślała, gdy stanął nad nią okrakiem, jak rosłe, wkurwione, A.

 Ile i kiedy, nie wiem? Nie ma słońca.

 Może pan mnie to powie?

7387 zzs

Liczba ocen: 9
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 55

Folder: Brudne Noir
Opis:

Brudne Noir nr.01 — najstarsze

Dodano: 2021-08-16 19:26:19
Komentarze.
*Ritha 1 m.
z dużym wykopem
AAAAAAAAAAAAAA!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Brązowe kanapy, plastikowe kubki, gazety pod talerzami
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Plakaty noir na pastelowych ścianach i zarzygani wędrowcy opierający sie o czerwone cegly
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Dziewczeta, chlopcy, tranzole.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Wszystko w pieprzony kułak.
W podejdź, przytul, zatanczmy!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Wciąż umiem część na pamięć! Najlepszy tekst jaki czytalam na portalach kiedykolwiek. Wszystko tu jest, flow, dynamika, magia.
Cieszę się, ze wrzucony!!
Odpowiedz
anonim 1 m.
z dużym wykopem
Teraz doszły alternatywki.
Jest trochę niecelowego chaosu w prowadzeniu tekstu. niechlujności.
Do treści tej alegorii /dla mnie/ się nie czepiam, nie każdy szef był moim szefem i o tym wiedział.

A poza tym bardziej niż fajne, nawet dla dziadka.
Odpowiedz
Grain tak, jest trochę. Ten półstrumień z pewnych względów musi pozostać pierwotnie surowy. Nauczyłem się, by mnie to nie bolało i jest ok, choć logika ciągle wie, że tu i że tam...
Dziękuję za wizytex. Zwłaszcza że noiry mają czasem dla mnie osobisty wydźwięk
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Can srogika, tak powiedz mu, z pewnych względów czyt. "osobiście niezbyt lubie ten tekst, ale Rithę uposledzilo na jego punkcie", do widzenia!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
😂😂
Odpowiedz
Ritha nieee, szanuję sajko, bo sam miewam. Lubię, ale no, nie mój, ekhm, Everest. Cieszy mnie Twój entuzjazm 🙃
Łap kolejną siekierkę
🪓
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Can, patrząc z poetyckiego spojrzenia na doszlifowanie metafor i blablabla to moze i nie, ale jebać poezję, nami rządzi papież. Takiego flow ze świecą szukać. Spierdzielam już

Odpowiedz
Ritha nie odchodź bez siekierki 🪓
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Can ok 😅😅
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
A tak w ogóle to jeszcze tu wrócę!
I'LL BE BACK HERE! Tryb Arnold
Odpowiedz
Ritha heh, no wiem. Znasz moje podejście, ale chcę iść w miarę chronologicznie, jsi idzie o BN
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Can taa, blablabla
Odpowiedz
Ritha 🙃
Nie grymaś, łap siekierkę
🪓
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
☺️
Odpowiedz
*marok 1 m.
Przyjdzie taki czas. Nie jutro nie za pięć dni, ale przyjdzie, że zrozumiem noiry twe od początku do końca.
Odpowiedz
marok do czyjego końca 🤔
Odpowiedz
*marok 1 m.
Canulas mojego lub noira
Odpowiedz
marok bezapelacyjnie
Odpowiedz
z dużym wykopem
jedyne co pamiętam z filozofii..to..
"Na pierwszym roku filozofii:
1 student
...pada deszcz!!!
2 student
..chcesz o tym porozmawiać?"

a wracając do tekstu...to jest abstrakcyjna filozofia...ale ja to kupuję



Odpowiedz
jacek79 fajnie. Jak już pisałem, noiry są dla mnie dość, ekhm, ważne. Cieszę się zatem podwójnie z Twej wizyty
Odpowiedz
z dużym wykopem
o kurde, mój ulubiony Twój tekst. Milion wykopów tu powinienem dać
Odpowiedz
jagodolas on był chyba katalizatorem innych noirow, ale fajno, że i we własnym zakresie siada. Czyli miss Łita nie jest osamotniona 🤔
Odpowiedz
z wykopem
To był szalony bieg, ale pozostawił po sobie wiele ciekawych obrazów.
Podobało się, oby zdążyć przed świtem...uff
Pozdrawiam
Odpowiedz
justyska dzienkson za wizytację
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Ok, wszystko jest do kopiowania, pierwsze akapity całe, caluśkie, w ogóle nie ma pierdolonego sensu przeklejać, ale dobra, zawsze zatrzymuje mnie to:
"Co lepsze tezy puentowali kieliszkami ciepłej wódki. Zbyt ciepłej, by serwujący ją młodzieniec mógł określić noc mianem spokojnej"

"Słomiane kapelusze, białe szale, czarne rękawiczki niemal do samych łokci. Łokci, a może kości, podobne słowa. Siedem trzydzieści do końca. Nie ma słońca" - ja pierdolę, przeczytaj to zdanie, śmiem twierdzić, że nigdzie nie udało Ci się osiągnąć tak niewymuszonego flow jak w tym tekście, ok, masz teksty lepsze technicznie, jasne, lepsze fabularnie, fajnie, może nawet subiektywnie patrząc lepsze lub równe klimatycznie (subiektywnie, bo klimat tutaj mój ulubiony, no ale załóżmy, że nie jestem alfa i omegą i klimat to rzecz gustu, a mocniejsze nacechowanie masz choćby w Baletach zimowych noży), ale tak naturalnego flow nie masz nigdzie, dlatego ten tekst Ci się zdaje niedoszlifowany tudzież niewymuskany, ponieważ nie tkałeś go koronkową narracją (i kurwa chwała Bogu!), za chwilę wrócę
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
"Ten po prawej był duży i przypominał reszcie wilkołaka. Bokobrody jak dwa pasy startowe i dzikość w zielonych oczach. Wulgarnie żółty pulower, tak wściekle informujący otoczenie, że należy do kogoś, kto nigdy nie musi się spieszyć. Komu otwiera się bramę na zawołanie i asystuje, jadąc tą samą windą. Takich rzeczy nie otrzymasz w spadku po zmarłych rodzicach. Tak się nie da. Taki status musisz wyszarpać kłami" - to jest najlepszy opis postaci jaki czytałam kiedykolwiek, jest tutaj wszystko

"Tatuaż pod prawym uchem przywodził na myśl piątą pozycję z menu, bardzo kiepskiego lokalu. Takiego, gdzie się nie zabija karaluchów, a tylko bierze w ściereczkę i wystawia za okno na parapet. Miejsca na końcu ulicy ostatniej z dróg. Mapa, wyrzuć, nie trafisz. Nie ma słońca.
Gdzie jest się z nimi na ty" - ja pierdolę, chwilowo muszę przerwać, wrócę, nawet wolę na raty, to się powinno na raty, kosztować każde zdanie
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
"Siedzieli we czterech, jak te postacie z filmu, który mógłby wypromować Pacino.
(...)
Jak tam będzie i czy? Nie wiem. Może pan mnie to powie?" - całe to i kultowe "Może pan mnie to powie?"
Jak tam będzie i czy?
Jak tam będzie i czy?
Jak tam będzie i czy?
Jak tam będzie i czy?

"Puszczone oczko minęło pojęcie „zalotny” o lata świetlne" - i to jest dobrze skadrowane
"Gdy dwóch ma inne poglądy, zawsze przeciwwagą będą oczy" - i to
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Wierzcie lub nie, ale są miejsca, gdzie nikt nie szuka problemu, typu: koszulka na lewą stronę, czy coś. Miejsca, gdzie kalendarzowe dni nie zgadzają się z kalendarzem ze ściany. Miejsca, gdzie nie ma słońca. - to też mi się podoba, melodyka tutaj w końcówce jest idealnie skrojona

" W pomieszczeniu było nad wyraz ciepło. Po kuchni skakały gary, gwizdał zielony czajnik, a unoszącym się w powietrzu nikotynowym dymem można by napisać długi wiersz. Ale to tylko nietrafione porównanie. Nic nie znaczy. Nikt nie lubił tu wierszy.
Czemu? Nie wiem czemu. Może pan mnie to powie? Nie ma słońca.
Klepnięta dziunia odwinęła się szybko. Tak, zbyt szybko. Tak, dla niej. Hardość się zawsze obroni. Nie ma słońca.
Przygryzła wargę i poszła w swoje pizdu. Obcasowy, niezdrowo-zwyczajny terkot, oddalił się razem z nią. Z pierdolniętej w złości sałatki spadł dojrzały pomidor, potoczył się po ceracie i przycumował koło wypełnionej popielniczki. Miał to zielone coś na swym czerwonym centrum, więc z każdym obrotem skakał cichutko w górę. Inaczej niż ludzie na dachu, wysokiego budynku naprzeciwko. Nie cichutko, nie w górę. Nie ma słońca.
Może pan mnie to powie?
Przez niedomknięte drzwi uchodziły wszelkie konwenanse" - całe to!! no kurde całe

"Na osiadłej w złości emocji nigdy nie ślizga się nóż. Nie ma słońca" - i to bardzo w punkt

"Stojący przy oknie buldog o cudnym wnętrzu uznał, że rzeźnia jest najpiękniejsza przez pryzmat jarzeniowego oświetlenia brudnych lamp. Takie motto na reklamę w przerwie meczu o puchar. Co z tym zdaniem zrobicie? Nie ma słońca" - i to, kurde, też

" Dobroć, zło, starania i niestarania. Cały szajs. Z chwilą zawieszenia pierwszego zegara na ścianie, pierwszego kalendarza w pierdolonej jaskini, pierwszego palca wskazującego gwiazdę...
Kres.
Wszystko jest policzalne" - to jest w jakiś bezsilny i bezlitosny sposób przepiękne

"Dzisiejszy świat – żart. Wstaw emotikonkę debilom. Nie ma słońca" - i to, tak bardzo między oczy

"Ten w sombrero ją ściągnął jak dychę z dębowej lady. Twardo. Na jeden lep. Kobita się potoczyła niczym kopnięta konewka, która wszystkich wkurwiała swoim czerwonym, plastikowym podbrzuszem. Czterdzieści sekund do końca. Coraz mniej" - to również dobrze łajdackie

"To nie jest dla ciebie komplement, jeśli nawet meble mają dość. Dopiero po skapującej krwi można się było połapać, jak bardzo stół był pod kątem" - i to!

— Daj spokój, pani — nie padło. - i to (ps. przecinek tutaj według mnie zbędny, bo wypowiedź - gdyby padła - kierowana do typa, nie do pani)

"wkurwione, A" - zbędny przecinek

Ok, więc reasumując - fajne, 5.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
ps. Pamiętam, gdy to czytałam pierwszy raz, tożsame uczucie jak to, gdy tej wiosny zobaczyłam jak Mark i Dire Straits grają na żywca Sultans of swing, wszystko jest w tej piosence, dynamika, klimat, umiejętności, nawet te mordy, na których wypisane niczym markerem: witaj na przełomie lat 70 i 80, WSZYSTKO.
I tu też jest wszystko. Pewne rzeczy się nie starzeją. Cieszę się, że ten tekst wpadł i dziękuję za niego
A tak w ogóle to mam go w notatniku cały czas
Odpowiedz
Ritha no to, eeee, ładnie. Kurde-blaszka. Nie bardzo wiem co odpisać. Gołym okiem widać sajko, a z sajko nie wypada dyskutować.
Dziękuję za naddrobiazgowe wejrzenie i prezycyjne rozczłonkowanie.
Napędza to do działania
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Taajest!! 🪓
Odpowiedz
z dużym wykopem
Bardzo dobry tekst. A jak napisany? Ba, świetnie. Ten rytm - mistrzostwo świata. Czekam na kolejne "Noir". Pozdro.
Odpowiedz
RebelMac noo, planuję trochę uderzyć w tym kierunku. Coś będzie. Dzięki.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Level Master i tyle w temacie. Dla człowieka z takim, jak moje, minimalnym ogarnięciem literackim, to wyżyny, by nie powiedzieć szczyty, do których zdobywania nie mam jeszcze ani uprawnień, ani umiejętności. Wiem, że obcuję z czymś wielkim, ale jestem zbyt mały, by to zgłębić. Tu przecież każde zdanie, ba! każde słowo ma znaczenie. Trudną, ale i piękną sztukę uprawiasz, Canulas. A więc, to jest noir? Zapamiętam.
Odpowiedz
Zdzislav no tak, ma znaczenie, lub ma mieć znaczenie. Różnie bywa, ale jeśli gdzieś staram się coś ukryć, przemycić jakiś podsens, to właśnie w tekstach szyldowanych BN.
Dziękuję za wejrzenie
Odpowiedz
Jest i "Nie ma słońca". Po czasie przyznaje, że nie doceniłam tego tekstu. Taka jest jego specyfika, że ma być melodyjny, a te rymy kładą tylko nacisk na odpowiednie miejsca w tekście. To był i jest bardzo dobry tekst.
Odpowiedz
Enchanteuse o proszę, jest miss Ench. Dzien dobry 😏
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Enchanteuse oczywiście, że nie doceniłaś.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Pytajcie się, wiecznie żyć nie będę.
Odpowiedz
Canulas dzień dobry
Odpowiedz
Enchanteuse dzień dobry
Odpowiedz
Ritha grunt to umieć przyznać się do błędu
Odpowiedz
Gratulacje!!!
Odpowiedz
jacek79 dziękuję
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Patrz, wyróżnili, mądre ludzie, gratulacje!
Odpowiedz
Ritha taaa
Odpowiedz
z dużym wykopem
Poczuć smak papierosa ... Gratki
Odpowiedz
behemot48 dziękuję 🙃
Odpowiedz
z wykopem
Podobała mi się budowa. "Nie ma słońca" powracające jak refren na koniec zwrotki. Smaczne opisy, ale chyba zbyt alternatywny, niedomówiony klimat jak dla mnie, chociaż czytało się definitywnie przyjemnie.
Odpowiedz
*Canulas 29 d.
Nazareth dzięki za odwiedziny, mesje. Cieszą tak "Grube" powroty.
Pozdrox
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.