online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Mgły wojny
<
Zaułki pustej duszy
>

Opis:

dalej dalej, hyc

Tagi: #stalker #zona #czarnobyl #anomalia #mutant #artefakt

S.T.A.L.K.E.R. Zdążyć przed Zoną cz. 16

  Link do części 15: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=8510&am

 

 

  Jasna cholera! Czegoś takiego się nie spodziewałem. Otworzyłem szeroko oczy ze zdumienia i opadła mi szczęka.

  – Co pan przez to rozumie? – wydusiłem z siebie pytanie.

  – Niedługo po katastrofie w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej na terenie dzisiejszej Strefy Wykluczenia grupa naukowców, w tym ja, rozpoczęła badania, mające na celu potwierdzenie hipotezy o istnieniu noosfery. Nazywaliśmy się Świadomością-Z. Powstała sieć tajnych laboratoriów, gdzie w tajemnicy przed światem prowadziliśmy obserwacje i eksperymenty. Między innymi na zwierzętach i ludziach…

  – Chce pan powiedzieć, że mutanty pałętające się po Zonie to wasza zasługa?

  – Niestety muszę potwierdzić. Naukowcy Świadomości-Z eksperymentowali na genach, starając się uzyskać jednostki i stworzenia o niezwykłych cechach i zdolnościach. W wielu przypadkach na obiekty oddziaływano promieniowaniem psionicznym. W pewnym momencie, co było nieuchronne, patrząc z perspektywy czasu, w jednej z placówek sytuacja wymknęła się spod kontroli i wiele obiektów testowych wyrwało się na wolność. Zginęła wtedy duża część personelu laboratorium. Powinienem to wydarzenie traktować jako sygnał ostrzegawczy, ale wtedy tak o tym nie myślałem. Działałem dla dobra nauki, wydawało mi się, że to co robimy, prowadzi do rozwoju ludzkości.

  – Przypuszczam, że nikt nie przewidywał takiego biegu zdarzeń – starałem się, by moje słowa brzmiały pokrzepiająco, ale nie wiem, czy udało mi się osiągnąć efekt. Nie byłem też w tej chwili pewien czy na pewno powinienem współczuć Ilczukowi. Biorąc pod uwagę ostateczny wygląd „dzieci Zony”, nie jestem przekonany czy dobro ludzi i nauki rozumiem w tych samych kategoriach co naukowcy Świadomości-Z. No cóż, spróbuję dowiedzieć się więcej, korzystając z niespodziewanej wylewności profesora. – Wspominał pan wcześniej o noosferze, co to jest?

  – To sfera występująca obok geosfery i biosfery. Jest to coś w rodzaju pola otaczającego naszą planetę, kumulującego w sobie myśli i emocje wszystkich żyjących ludzi. Cel był szczytny. Chcieliśmy poprzez kontrolowaną manipulację noosferą wyeliminować negatywne emocje, takie jak gniew czy okrucieństwo. Wyobraź sobie świat bez zazdrości, chciwości i całego zła, do którego te uczucia często prowadzą. Ludzie przestaliby uprzykrzać sobie życie, znęcać się czy mordować nawzajem.

  – Brzmi trochę jak ograniczenie wolnej woli.

  – Owszem, ale tylko jeśli patrzysz na to w wąskiej perspektywie. Spróbuj spojrzeć szerzej. Czy szczęście i bezpieczeństwo dla każdego nie są tego warte? Byliśmy gotowi złożyć taką ofiarę w imię czegoś wznioślejszego… W każdym razie próba ingerencji w noosferę nie powiodła się, a skutki eksperymentu były opłakane. Mówię tu o Drugiej Katastrofie, bo tak zaczęto określać ten wypadek. Potężna emisja energii, która została wtedy wyzwolona, ukształtowała pierwotne granice Zony i zapoczątkowała jej obecny kształt. Pojawiły się anomalie, mutanty wydostały się na wolność. Krótko mówiąc, zaczęły dziać się rzeczy, których nawet nauka nie potrafiła objąć. Dalszą historię wszyscy znają.

  Ilczuk wpatrywał się w jeden punkt. Wyglądał, jakby odtwarzał w głowie wszystkie te dramatyczne wydarzenia. Podniósł wzrok i spojrzał na mnie. Milczałem, czekając na to, co uczony powie dalej. W sumie to nawet nie miałem pomysłu co odpowiedzieć, nadal starałem się ogarnąć wszystkie te rewelacje i złożyć je w całość. Profesor chyba trochę ochłonął, bo w końcu zdecydował się kontynuować.

  – Po Drugiej Katastrofie duża część naukowców pracujących przy projekcie Świadomości-Z, w tym ja, zrezygnowała z dalszego udziału w przedsięwzięciu. Wiem, że niektórzy pozostali na terenie Zony i zaczęli prowadzić własne badania. Ja nie chciałem tam dłużej przebywać. Wydostałem się, ale nie mogłem tak tego zostawić. Rozpocząłem pracę w Instytucie i od tamtej pory każdego dnia, żyjąc z ciążącym mi ogromnie brzemieniem, staram się odwrócić to, do czego doprowadziłem.

  – A reszta badaczy? Nadal prowadzą swoje eksperymenty nad noosferą?

  – Tego nie wiem, nie chciałem mieć już z nimi nic wspólnego. Nawet nie wiem, czy oni tam nadal żyją. Jednak zanim odszedłem, dowiedziałem się, że ci, którzy pozostali i postanowili działać dalej, dołożyli wszelkich starań, aby zabezpieczyć centrum Zony przed intruzami, którzy mogliby odkryć ich działalność. Pomagać miało w tym między innymi skomplikowane urządzenie, pełniące niegdyś funkcję stacji radarowej, a przekształcone później w broń psychotroniczną z możliwością kontroli umysłu. Mózgozwęglacz, bo taką nazwę nadano emiterowi, generował silne oddziaływanie psioniczne uniemożliwiające stalkerom przedarcie się zbyt blisko skrywanych przez Świadomość-Z tajemnic. Z tego, co pokazują raporty i wydarzenia ostatnich tygodni, mogę wnioskować, że droga do centrum Zony stanęła otworem. Myślę, że Mózgozwęglacz z jakiegoś powodu przestał pełnić swoją funkcję i martwię się, że to wydarzenie może mieć bezpośredni związek z tym, co aktualnie się wyprawia.

  Nie wiedziałem co powiedzieć. Myślałem, że znam profesora całkiem dobrze i że nie da rady mnie niczym zaskoczyć, oprócz oczywiście swojej rozległej wiedzy naukowej. Teraz zobaczyłem, że tego chudego mężczyznę z laseczką można porównać do góry lodowej – pod niepozornym czubkiem kryła się skomplikowana historia i ogromna masa tajemnic.

  – Tak właściwie to dlaczego zdecydował się pan na udział w czymś takim? Wydaje mi się, że te wszystkie eksperymenty i badania trochę gryzły się z kwestiami etycznymi. No i efekt końcowy…

  – Nauka, Dawidzie, była dla mnie wszystkim. Żyłem nią… Jedni mieli żony, dzieci, rodzinę, a ja w całości poświęciłem się dla nauki. Trwałem w tym, bo czułem, że jesteśmy na progu wielkiego odkrycia, wielkiego przełomu. Nie sądziłem, że ten przełom będzie nas tak wiele kosztował…

  Profesor potrząsnął w zamyśleniu głową i mówił dalej.

  – Wiem, że nie zostało mi wiele czasu. Nowotwór zżera mnie od środka. Jestem człowiekiem nauki, nie wierzę w karmę czy przeznaczenie. Jednak ostatnio nie mogę pozbyć się myśli, że moja choroba to właśnie coś w rodzaju kary, pokuty, jaką otrzymałem za zło, którego dopuściłem się pod sztandarem Świadomości-Z. – Oczy Ilczuka zaszkliły się od napływających do nich łez. – Chciałbym zrobić coś dobrego przed śmiercią, coś, czym będę mógł odkupić błędy wynikające z mojej lekkomyślności. Dlatego w Graalu i w tobie widzę taką szansę. Wierzę całym sercem, że może być to prawdziwe objawienie, swoisty lek na Zonę.

  Profesor był załamany. Zaczęło do mnie docierać, że od wielu lat musiał żyć ze świadomością, że był jednym z ojców czegoś, co pochłonęło już mnóstwo żyć. I wyglądało na to, że to coś było dopiero w fazie rozbiegowej.

  Moje wyrzuty sumienia, z całym szacunkiem dla zmarłego Igora, bledły przy rewelacjach Ilczuka. Każdy musi nieść swój krzyż, jak to mawia się wśród chrześcijan, ale teraz mogłem sobie wyobrazić, jak ciężka musiała być kłoda, którą dźwigał ten schorowany staruszek. Znów poczułem szczere współczucie. Pragnąłem odzyskać wolność, a jakże, ale teraz chyba bardziej kierowała mną chęć pomocy uczonemu w odkupieniu grzechów i powstrzymaniu rozpędzającej się Zony.

  – Zrobię co w mojej mocy profesorze. Przyniosę ten artefakt i będzie pan mógł robić swoje.

  – Dziękuję, Dawidzie. I proszę, postaraj się mnie nie osądzać. Wiem, co zrobiłem i muszę z tym żyć. Dziękuję, że mnie wysłuchałeś. Mógłbym opowiedzieć ci jeszcze bardzo wiele, ale tak jak wspomniałem, poruszanie tych tematów jest dla mnie ogromnie trudne. Poza tym robi się późno, a wy ruszacie z samego rana. Musisz wypocząć i nabrać sił. Bardzo na ciebie liczę, Dawidzie.

  Miałem ochotę wypytać Ilczuka jeszcze o tyle rzeczy, pod moją czaszką aż kipiało od frapujących mnie zagadnień. Jednak zrezygnowałem z tego, widząc że uczony jest emocjonalnie i fizycznie wyczerpany po swoich wyznaniach. Opowiedzenie mi o tym wszystkim faktycznie musiało być dla niego ogromnym wysiłkiem. Może gdy pojawię się tu ponownie już po wykonaniu zadania, będę mógł liczyć na uchylenie kolejnego rąbka tajemnicy na temat Zony. Będę chyba musiał przed tym spisać pytania na kartce i je dawkować, bo inaczej ich ilość może przytłoczyć już i tak umęczonego naukowca.

  Pożegnałem się z Ilczukiem i nadal na wpół oszołomiony skierowałem się do użyczonego mi pokoiku, żeby przygotować się do jutrzejszego wyjścia. Czułem, że spoczywa na mnie odpowiedzialność za powodzenie tej misji, ale po rozmowie z profesorem poczucie to stało się dużo bardziej dobitne. Współojciec Zony, niech mnie diabli.

  Mimo towarzyszących mi obaw zasnąłem nadzwyczaj szybko. Spodziewałem się, że będę się przewracał z boku na bok, próbując przetworzyć i poskładać wszystkie te nowości i rozbiegane myśli w jeden, spójny obrazek, a tu miła niespodzianka. Noc przespałem bez komplikacji.

 

 

 Link do części 17: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=8947&am

8948 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !CptUgluk
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 30

Dodano: 2021-08-23 01:05:18
Komentarze.
O, weszliśmy trochę w takie tematy filozoficzno-moralno-etyczne, co osobiście bardzo lubię. Tu by się sprawdziły też znane powiedzenia, że piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami albo że chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle. Ja tam nie współczuję profesorowi - bo mimo swojego żalu budzi swoim wyznaniem pewien niesmak - kto wie, co tak naprawdę knuje? Może to całkiem zręczny manipulator? Dawid widać dał się złapać, co w sumie jest dobre dla fabuły, acz niekoniecznie dla niego. Ale dajmy im obu jakąś szansę.
Odpowiedz
!CptUgluk 20 d.
alfonsyna O, hello
Nie wiem, czy bym udźwignął filozoficzno-moralno-etyczne tematy w szerszym kontekście, ale skoro tu zagrały, to fajno!
Hm, ciekawe wnioski odnośnie profesora Może znajdziesz odpowiedź w kolejnych częściach, jeśli oczywiście zechcesz potowarzyszyć jeszcze trochę Dawidowi w dalszej drodze
Fajno, żeś wpadła. Skoro czytasz, to wrzucę następne, będzie czekało
Odpowiedz
^Ozar 4 d.
O kurdę tu już potrzeba szerszego komenta więc muszę się skupić hahahaha.
Odpowiedz
Ozar Ha, spokojnie, poczekam cierpliwie wraz z Dawidem
Odpowiedz
^Ozar 3 d.
CptUgluk To nagrodzone zdjęcie idealnie by pasiło do twojej serii o Stalkerach!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.