online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Monster
<
C(w)elebryci
>
Tagi: #treningwyobrazni #tw

TW #1 - Magnaci i czarodzieje

 Postać: Ludek z plasteliny

 Zdarzenie: Wizyta w restauracji gdzie przestrzega się rygorystycznego savoir vivre

 Efekt: 6. Ostrzenie ołówków siekierą i pacnięcie komara cegłą. Użyj podobnie przesadzonych środków/reakcji na zaistniałe problemy.

 

 Poczułem dym. W kilka sekund zorientowałem się, co jest grane. Uciekłem tak daleko, na ile sił mi wystarczyło, od płonących budynków. Wyjąłem z kieszeni mojego plastelinowego ludka. Cała jego twarz była roztopiona. Powstrzymując łzy rzuciłem ludka na ziemię, po czym odwróciłem się i poszedłem w mrok.

 Obudziłem się na jakimś polu, zapewne parę kilometrów od domu. Po chwili ujrzałem jednego z miejscowych. Na mój widok zaczął wymachiwać kosą.

 

  - Spierdalaj z mojej ziemy! - wrzasnął.

  - Poczekaj...

  - Co kurwa czekaj?! Spierdalać, panocku! Bo przyrobię cię na karmę dla krowy!

  - Bestia z Północy zniszczyła moją wioskę. Musisz mi pomóc!

 Mężczyzna opróżnił nalewkę, po czym zastanowił się.

  - Okej - powiedział w końcu. - Musisz odnaleźć artefakta.

  - A gdzie on jest?

  - W dupie Kaczki Dziwaczki! No jasne, że u waćpana księcia Angarda!

  - Ale niby jak mam mu go odebrać?

  - Eh, synek... za moich czasów chłop się tyle nie pierdolił. Wyszkolę cię w jeden księżyc.

  - To wystarczy?

  - Jakiś problem, waszmości?

  - Nie... skąd...

  - Dobra, tak w ogóle, Stachu Jones jestem. Zaczniemy za chwilę, jak znajdę narzędzie.

 Po chwili Stachu wrócił z... kijem.

  - To zwykły drewniany kij... - odparłem. - Dawaj zaklęty miecz!

  - Jak cię zara przypierdolę...! - Stachu uderzył z całej siły w plecy. Będzie ślad.

 Trening zajął jednak ździebko dłużej, niż by się to wydawało. Nie wiem, ile trwał dokładnie, ale myślę, że coś koło roku. Na szczęście opanowałem w całkiem zaawansowanym stopniu sztukę władania mieczem, a także zaklęcia.

  - To wszystko, Stachu? - spytałem.

  - Dowiesz się w swoim czasie. Pierdol się - machnął ręką.

  - To co teraz?

  - Idziemy do fortecy księcia.

  - Daleko to?

  - W Zamościu.

  - A daleko do Zamościa?

  - Jak no dożynki, tylko dalej. A teraz nie pierdolta więcej. W drogę, psia mać.

 Udaliśmy się w stronę fortecy, oddalonej o około dwadzieścia kilometrów. Tuż obok mieścił się prywatny folwark księcia, a także całkiem spore miasto. Zmęczeni po trudach podróży wybraliśmy się do pewnej ekskluzywnej restauracji w pięciogwiazdkowym hotelu.

 

 Stachu, niewiele myśląc, podszedł od przypadkowego stolika, gdzie akurat siedziała jakaś para.

 

 Tutaj mógłby się pojawić jakiś gag a propos związków młodych obywateli Rzeczypospolitej, ale nie jestem kabaretem Ani Mru Mru, ani żadnym Paczesiem czy kimś, więc sobie odpuszczę.

 

 Stachu przepędził poprzednich klientów, po czym rozsiadł się wygodnie przy stoliku.

 

  - Sensei, ale tak nie wolno! To restauracja, gdzie obowiązują zasady sawłar wiwir! - szepnąłem.

  - A chuj tam, oberża ni oberża, człowiek rozumisz, ma zjeść i być zadowolony. Łapiesz?

  - No... w sumie...

  - No właśnie.

 Stachu dał klapsa przechodzącej obok kelnerce, po czym głośno się roześmiał. Po chwili podszedł do nas menadżer restauracji.

  - Proszę państwa, chciałbym zaznaczyć, że nie życzymy sobie u nas takich zachowań, jak to, co było przed chwilą. Zrozumieli panowie?

  - Waćpan, ja to się pytam, kiedy żreć nam przyniosą kurwa!!! - wrzasnął Stachu, waląc pięścią w stół.

  - Proszę się uspokoić!

  - A my prosimy, by nas obsłużono, jak każdego. Może pan spełnić tę prośbę? - spytałem.

 

 Menadżer westchnął i pokręcił głową, po czym zwrócił się do jednego z kelnerów. Ten też kelner przyszedł do nas po paru minutach. Położył na naszym stoliku pieczywo czosnkowe, a także ciemnozieloną butelkę.

  - Przystawka. Prezent od szefa kuchni - rzucił krótko.

 Stachu wyjąl korek z butelki, wziął spory łyk, po czym wypluł całą zawartość na kelnera.

  - PIERDOLĘ WODĘ. DAWAJ MI WINOOO!!! - wydarł się.

 

 Jeden z niezadowolonych klientów ukradł pilot do telewizora, po czym podgłośnił na maksa, aby nie było słychać Stacha. Akurat leciały obrady sejmu.

  - A ja wam mówię, że stan wyjątkowy, jak to ujął pan poseł Prawa i Sprawiedliwości...

 Przemówienie przerwało uruchomienie głośników. Po chwili na całą salę plenarną rozległ się jakiś głos.

 

  - Halo! Tu Jowisz. Czy ktoś mnie słyszy?

 

  - W-wujek Alfred? - spytał z przerażeniem Stachu.

  - Nie - odparł któryś z kelnerów. - To Mroczne Ogórki z Jowisza. Wiedziałem, że po nas przyjdą...

  - Jakie znowu ogórasy? Co ty pierdolisz, człowieku?! - odparł Stachu.

  - Kosmici skolonizowali już dziesiątki galaktyk. To była tylko kwestia czasu, zanim przedrą się i do naszej. Z nimi nie wygramy, przykro mi - wzruszył ramionami.

 Po chwili w sejmie dało się usłyszeć kolejny głos.

  - Halo? To działa? Dobrze... tutaj sierżant Wacław z oddziału Doopa. N-nieprzyjacielskie siły potajemnie prze-prze-przeniknęły na nasze terytorium! Są tutaj, w cyrku na ulicy Wiejskiej! Jasna cholera! To elitarni żołnierze Reptilian! Dowodzi nimi Edyta Górniak! O KURWAAAA ON MA DZIDĘ LASEROWĄ!!! BIERZE ZAMACH! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA MOJA RĘKAAA!!! AAAAAAAAAAAAA TEN SKURWYSYN ODCIĄŁ MI RĘKĘ!!! CO ZA NIEWYOBRAŻALNY BÓL!!! O KURWA!!! O KUUUURWAAAA!!! Nie...AaAaaANnieEEEeEaaAaEAeeaAeAAe...

 

 Cisza.

 Po chwili telewizor wybuchł, a restaurację otoczyli kosmici.

 

 -!ketybyzrp net ymejumjezrP !elewc eiksmeiz ,eis caddoP - rzucił jeden z nich.

 

 Podpełzłem do menadżera.

 - Ej, mam plan.

 - No, słucham?

 - Pśśś... pśśś... pśś...

 - Genialne! To może się udać!

 Wybiegłem, by odwrócić uwagę obcych.

 - Ej, wy! Zielone ludziki, bynajmniej nie putinowskie! Wy wiecie, że jesteście tak naprawdę bohaterami filmu?

 - ?ilodreip no oC

 - !ewilzomein oT

 - ?kaloraK einm arg ilsej ,oc A

 Tyle czasu wystarczyło Stachowi i menadżerowi, by zneutralizować kosmitów za pomocą gaśnic.

 - To co, synek? - spytał Stachu. - Idziemy po artefakt?

 - Ale jak to... a kosmici?

 - Synek... kosmici, nie kosmici... jak coś ustaliliśmy, trzeba to odfajkować. Bo inaczej to byśmy gówno osiągli.

 - Hmm... masz rację - uśmiechnąłem się.

 

 Pewni siebie udaliśmy się do twierdzy. Po chwili dało się usłyszeć wrzaski i wybuchy.

 

 KONIEC

 

6209 zzs

Liczba ocen: 3
90%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~TomaszBordo
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 63


Dodano: 2021-09-06 14:55:09
Komentarze.
*Hiraeth 10 d.
Bordo, ale z Ciebie przodownik pracy! Niezłe tempo.
Bardzo pocieszny tekst, specyficznie absurdalny i akcja pędzi w każdą stronę. Trochę skojarzyło mi się z klimatami u Bartosza Walaszka (pewnie przez tę dzidę laserową ) Jedynie co, to mógłbyś czasem zwolnić z tym, co się dzieje, choć może to tak po prostu ma być. Ładny strumień świadomości
Odpowiedz
Hiraeth Tia, klimat trochę jak w Kapitanie Bombie, ale też nieco motywów wiedźmińskich.
Odpowiedz
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
!jacek79 10 d.
z dużym wykopem
Ubawiłem się i chyba o to chodzi … trochę tracą Wedrowyczem ale to dobrze… ciekawy tekst
Odpowiedz
jacek79 tak się składa, że moim znajomym jest Andrzej Pilipiuk, autor Wędrowycza
Odpowiedz
TomaszBordo jaki to świat mały...jako fan twórczości Pilipiuka pewnie stąd też porównanie
Odpowiedz
z dużym wykopem
Hej,
Boję się ciebie chwalić - bo później okaże się, że znów wstawisz coś, co będzie absolutnym przegięciem - więc tylko delikatnie nadmienię, że stylistycznie, technicznie, ortograficznie ... i inne -icznie wyszło bardzo zgrabne opko. Fabuła i styl to kwestia gustu. Twoje opowiadania są tak charakterystyczne, że można by się nawet pokusić o stwierdzenie, iż stworzyłeś już coś w rodzaju swojego własnego stylu.

Podsumowując: fajne, pocieszne opko, porządnie napisane.
Pozdrawiam
Odpowiedz
Agnieszka Również pozdrawiam i dzięki
Odpowiedz
z wykopem
Porąbane, podoba mi się
Ludka z plasteliny może jedynie przydałoby się więcej...
Odpowiedz
Hej!
Zgodzę się z przedmówcą, że masz tu kawał porąbanego tekstu. Ciekawy czy nie to kwestia gustu, bo tekst jest osobliwy. Mimo to dobra robota. Gratulacje.
PA!


Odpowiedz
~SylviaWyka 6 godz.
O cię kręcę, było dziwnie, zestaw wykorzystany jest git!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.