online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW #1 - Magnaci i czarodzieje
>

Monster

 Życie nie jest sprawiedliwe i być może to dobra wiadomość dla większości z nas.

 - Oscar Wilde

 

 

  Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu. Ojciec w końcu odnalazł pracę, łudziliśmy się, że może w końcu zaczniemy jeść trzy posiłki dziennie. W teorii wyglądało to dobrze. Jak się jednak okazało, był to tylko szwindel handlarzy ludźmi. Sprzedano nas zamożnej rodzinie właściciela fabryk z Konstancina. Mieliśmy mieć dla nich czymś w rodzaju służby domowej.

  Robert Szczęsny, głowa rodziny, był typowym gburem odartym z jakiegokolwiek zrozumienia dla kogoś, kto nie jest im samym. Przede wszystkim myślał o pieniądzach i zapewnieniu rodzince wysokiego poziomu bytu.

  Paulina Szczęsna, żona Roberta, była z kolei projektantką mody, alkoholiczką uwielbiającą życie salonowe. Z pozoru ładna i ułożona czterdziestolatka, po godzinach pokazywała prawdziwą twarz.

  Jednak najgorszy był Mateusz, trzynastoletni pędrak Szczęsnych. Rozpieszczony przez starego do granic możliwości. Uzależniony od gier wideo i używek, również tych mocniejszych. Mimo, iż był uczniem jednej z najdroższych prywatnych szkół w Warszawie.

 

  Wzięli nas do siebie na krótko przed Sylwestrem. Nasze zadanie polegało na sprzątaniu w ich willi, a także usługiwanie w przeróżnych sytuacjach, ale jak nie trudno się domyślić, Szczęśni traktowali nas jak gówno i pomiatali nami przy każdej nadarzającej się okazji. Nie pozwalali nam wychodzić poza ogrodzenie rezydencji, spaliśmy w komórce pod schodami, do jedzenia dostawaliśmy tylko resztki z obiadu lub przeterminowaną żywność. Raz na dwa tygodnie łaskawie pozwalali nam skorzystać z prysznica, bo po tym czasie smród jest już nie do zniesienia. Nie dawali nam jednak żadnych ubrań, musieliśmy wyżebrać je od Caritasu.

  Przez praktycznie całą zimę obyło się bez zgrzytów. Posłusznie wykonywaliśmy wszystkie polecenia tych skurwieli. Szczególnie zapadł mi w pamięć Sylwester. Gówniarz zażyczył sobie tonę fajerwerek. A więc o północy zaczął wypuszczać kolejne petardy. My staliśmy tuż obok, zakrywając sobie uszy podczas, gdy Robert z synalkiem obserwowali z uśmiechem rozjaśnione na wiele kolorów niebo. W pewnym momencie stara Szczęsna wyjęła szampana, który po otwarciu zrobił ogromną kałużę na granitowych schodkach przed domem.

 - Na co czekacie? Sprzątać! - wrzasnęła w naszą stronę.

 Posprzątaliśmy. Wykonaliśmy to. Podobnie, jak wszystko, co nam rozkazali. Aż do czasu.

  Pewnego lutowego wieczora przypadkiem razem z ojcem zauważyliśmy, jak Szczęsny obmacuje mamę. Ojciec uderzył go w twarz, natychmiast przybiegli ochroniarze, strasznie go skatowali. Szczęsny stwierdził wtedy, że możemy pożegnać się na tydzień z posiłkami. Nie licząc wody, gdyż tyle czasu bez picia dla człowieka to śmierć.

  Od tej pory i ich traktowanie było dziesięć razy gorsze. Po paru dniach byliśmy już tak naprawdę psychicznymi wrakami, o ile nie byliśmy nimi już wcześniej. Mama praktycznie przestała się odzywać. Ojciec pewnego razu przed snem powiedział mi, że Robert ostrzegł go, iż zabije nas, jeśli zdradzimy jego żonie o incydencie z molestowaniem.

 

  Pewnego razu przypałętał się do mnie pewien bezdomny kot z okolicy. Był to zwykły, szary dachowiec. Od początku bardzo się polubiliśmy, nazwałem go Zefir. Od tamtej pory spędzałem z nim czas niemal codziennie. Choć to niby tylko zwierzę, był dla mnie niesamowitą podporą.

 Spędzaliśmy dużo czasu, co nie umknęło uwadze Szczęsnych. Pewnego razu Zefir nie zjawił się o tej porze co zwykle w ogrodzie. Łudziłem się, że może jeszcze przybędzie. Ale mijały godziny. Następnego dnia również go nie zobaczyłem. W końcu dowiedziałem się, co się stało.

 - I co? Do uśpienia kotecek kurwa poszedł - roześmiał mi się w twarz Mateusz - Kotecek był i się zmył. Dobra, a tera przynieś chipsy do pokoju. Za pół godziny ziomy przychodzą. Mają być paprykowe, bo te zielona cipka czy jak to tam, to gówno straszne. Pospiesz się.

 

  Poszedłem do kuchni, nasypać paprykowych chipsów do miski. Moją uwagę zwrócił zostawiony na blacie nóż.

 

  Wszedłem do pokoju Mateusza, jak gdyby nigdy nic, z dwiema miskami. Miał słuchawki na uszach, słuchał czegoś na telefonie. Gdy mnie zobaczył, skinął głową na stolik.

 - Połóż tam.

 Wtem wyjąłem ukryty w kieszeni nóż i nim zdążył krzyknąć, poderżnąłem mu gardło. Wybiegłem szybko odszukać rodziców.

 - Teraz musimy stąd uciekać. Naprawdę.

 Byli jednak wyczerpani. Ledwo udało nam się w trójkę dostać do bramy. Gdy zaczęliśmy iść w kierunku ruchliwej drogi, pobiegł za nami ochroniarz.

 - Stać! Natychmiast! - zawołał, sięgając po broń.

  Nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy szybko przedostać się na drugą stronę ulicy. Udało nam się wyminąć kilka samochodów. Ochroniarz oddał strzał, na szczęście chybiony. Rodzice jednak na chwilę zamarli z przerażeniem. Wówczas uderzył w nich jadący z ogromną prędkością mercedes. Miałem łzy w oczach, ale za wszelką cenę biegłem, biegłem, ile sił w nogach i jak najdalej od tego koszmarnego miejsca...

 

 KONIEC

4917 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~TomaszBordo
Kategoria: inne

Liczba wejść: 20


Dodano: 2021-09-11 23:02:58
Komentarze.
*Ritha 1 d.
Cytat otwierający Wilde'a świetny.

"Nie pozwalali nam wychodzić poza ogrodzenie rezydencji, spaliśmy w komórce pod schodami, do jedzenia dostawaliśmy tylko resztki z obiadu lub przeterminowaną żywność" - trochę jak połączenie motywu śpiącego pod schodami Harry'ego Pottera z jakąś wenezuelską telenowelą z lat 90' utkaną na kajdanach z nędzy i braku wyjścia głównej bohaterki. Czuć Twój styl, choć jest to dużo lepiej napisane, niż miewałeś w zwyczaju. Trochę skrótowo, ale nie najgorzej.
Odpowiedz
*Ritha 1 d.
ps. Tytuł dobry
Odpowiedz
Ritha heh, szczerze mówiąc żadnej telenoweli latynoskiej nigdy nawet nie oglądałem. Dzięki za opinię
Odpowiedz
Dwa razy "w końcu" w drugim zdaniu i dalej nie idę.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.