online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Zlot t3
<
Nowe szaty cesarza
>
Praca Wyróżniona

Opis:

*USRR – Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka

**Hołodomor – „wielki głód” na Ukrainie w latach 30-tych XX wieku, wywołany syntetycznie przez ówcześnie panujące władze w odpowiedzi na sprzeciw ludności wobec kolektywizacji rolnictwa

***Pawlik Morozow – zamordowany 3 września 1932 r. przez rodzinę za wydanie władzom własnego ojca ukrywającego plony przed obowiązkowymi dostawami w czasie „wielkiego głodu” na Ukrainie

****Budmo – ukraińskie „na zdrowie”

Tagi: #tw #hołodomor #głod #opowiadanie #treningwyobraźni

TW #1 – Budmo

 Postać: Zajączek wielkanocny

 Zdarzenie: Hades wylał

 Efekt: Główny bohater jest przeciwnej płci niż autor tekstu.

 __________

 

 Prymorśk, USRR*, marzec 1933

 

 – Musisz powiedzieć, co masz w koszyku.

 – Zająca.

 – To nie jest zając, to człowiek. Pocięty.

 – To pocięty zając. Wielkanocny.

 Kobieta wyminęła duszpasterza i udała się w swoje własne donikąd. Tyle zostało z Ivana. Wysoki chłopak z sąsiedztwa, równie chudy jak rówieśnicy, ale ze względu na wzrost było w nim więcej mięsa. To nie pierwsze dziecko poświęcone, by przedłużyć życie kilku dorosłych. Życie, czy też agonię. Mróz trzymał solidnie tej zimy. Od półtora roku władze wymuszały dostawy żywności rolnej ponad moce przerobowe wsi. Kawałek uda Ivana i jego pierś. Tyle zdążyła: wydrzeć, skraść i przemknąć niepostrzeżenie przez kilka przecznic, aż do tej ostatniej, na której znajdowała się plebania. Teraz ksiądz wciąż szedł za nią. Czuła jego obecność, gdzieś tam za plecami. Prymorśk spowijał mrok w każdej możliwej definicji tego słowa. Można było się w nim schować, uciec w niego lub zapaść się, zatracić, zatonąć, zginąć zagrabionym i poćwiartowanym przez wygłodniały lud.

 Świat nazwał to Hołodomor**. Świat lubił tytułować pewne wydarzenia, definiować je, nadawać im historyczne cechy. Nie lubił się natomiast wtrącać i sprzeciwiać. Nie lubił nadstawiać karku. Nazywać rzeczy po imieniu. Wyciągać do wierzchu niewygodną prawdę. Lubił się jedynie dyplomatycznie wypowiadać po fakcie, oceniać i rysować strzałki możliwych ruchów na tablicy, samemu nigdy nie dotykając murawy. Ot taki doradczy świat, na którym jeden człowiek drugiemu powie, jak powinien żyć, ale nie poinstruuje jak zachować się, gdy w oczy zagląda śmierć. Świat miałkich spraw. O tym myślała, idąc. Jej córka zaginęła miesiąc temu. Zginęła, zaginęła, trafił ją szlag. Być może ją też ktoś zjadł. A być może uciekła i żyje gdzieś teraz jak król. Królowa. Królewna z nieistniejących baśni. Kiedy umysł przestaje funkcjonować poprawnie? Gdy nie dostaje białka? Witamin? Czy to już?

 Kaznodzieja był coraz bliżej, teraz słyszała stukot butów o bruk. Zacisnęła rękę jeszcze mocniej na koszyku. Czy on powiedział, że to grzech? Czy to tylko w jej umyśle czyn ten wybrzmiewał jako zło? To tylko kawałek z i tak martwego już ciała. Jest tylko złodziejką czy przymknęła oko na mord? Aprobowała go, zabierają swój łup? Zbyt cenna przesyłka, by dotrzeć żywo do celu.

 Wiosenne roztopy napełniły rynsztoki po brzegi. Andriy mimo późnej pory wiedział, jaki mają kolor. Zapach krwi drażnił nos. Jak nieść słowo Boże w taki czas? W takim miejscu? Dogonił kobietę u zbiegu ulic Pushkina i Osypenka. Złapał mocno.

 – Gdzie?! – krzyknął, nie wypuszczając jej ramienia z zaciśniętej dłoni. – Gdzie go zabili?

 – Nie idź tam, już niczego tam nie ma.

 – Daj mi kawałek, odprowadzę cię.

 – Radzę sobie – warknęła, wyrywając rękę.

 – We dwójkę będzie raźniej dalej iść. Z księdzem będzie ci raźniej dalej iść.

 Przyjrzała mu się bliżej.

 – Z ciebie żaden ksiądz. Mam trzech chłopów w domu, dwóch synów, oni muszą coś zjeść.

 – Więc oni powinni pójść po jedzenie, a nie ty.

 – Mają co pić, nawet za dużo, żeby wyjść trzeźwo. I dobrze, nie splamili rąk krwią Ivana. Nie widzieli tamtych scen. Nie wyglądasz na głodnego. Idź precz!

 Poszedł precz dalej za nią. Krok w krok. Mieszkanie na drugim piętrze w kamienicy, w której stosunek żywych do zaginionych i zmarłych zmniejszał się z miesiąca na miesiąc. Stanęła przed drzwiami wejściowymi na parterze, jak zawsze nie wiedząc, co zastanie w środku, a teraz dodatkowo nie wiedząc, co zrobić z intruzem.

 – Odejdź. Odejdź, bo jeśli wejdziesz, poleje się krew.

 – Wszędzie wokół leje się krew. – Nie wypowiedział jej imienia, choć wiedział, jak miała na imię.

 – Co zrobiłeś z księdzem?

 – Zjadłem go. Nie dał mi rozgrzeszenia, przepowiedział rychłą śmierć. Mylił się. Brałem udział w zamordowaniu Pawlika Morozowa***.

 Rozmówczyni przeszyła mężczyznę zaciekawionym wzrokiem.

 – Dla partii wielki, mały człowiek – zakpiła.

 – Dla nas śmieć! – wrzasnął.

 – Źle zrobił, ale to było dziecko, ludzie gadają, że miał tylko czternaście lat…

 – Zając w koszyku ile miał lat? Wy matki macie tyle wspólnego ze sprawiedliwością, co obecny stan z dobrobytem.

 W oczach kobiety zaszkliły się łzy.

 – Mogłeś mnie zabić od razu. Dlaczego tu?

 – Nie będę musiał daleko nieść.

 Ostrze noża błysnęło w świetle ulicznej latarni na moment tak krótki, że nie zdążyła nawet pomyśleć, że to już. Wbił w brzuch, kilkukrotnie, głęboko, aż po trzon. Z ust kobiety polała się ciemna, gęsta krew. Koszyk wyleciał z rąk.

 Mężczyzna pomyślał o dwóch rzeczach – że to proste, prostsze niż mogłoby się wydawać i o tym, że ludzie nigdy tak szeroko nie otwierają oczu, niż gdy idą tam. Czymkolwiek jest „tam”. Potem podciął jej gardło, na szybkie, bezlitosne raz. Załomotał trzy razu w okiennice jednego z pustych mieszkań na parterze. Vasyl czekał na ten znak. Zszedł kilka minut później. Był blady i niepewny.

 Przez chwilę stali w otępiającej ciszy. Ulica była pusta. Tylko oni dwaj i trup kobiety.

 – Dwadzieścia lat. Spędziłem z nią dwadzieścia lat.

 Andriy wzruszył ramionami. Jego twarz wyrażała sprzeciw wątpliwościom. Miesiąc temu zabili i zjedli córkę Vasyla. Wtedy ustalili, że jeśli sytuacja się nie zmieni, ona będzie następna.

 – Taki był plan. Taki ustaliłeś plan. Weź się w garść.

 Synowie mieli siedemnaście i dziewiętnaście lat. Usiedli przy stole we czterech, z ojcem i człowiekiem imieniem Andriy. Miał mięso i paszporty różnych wsi.

 – Można się z tym przemieszczać? – dopytał Vasyl.

 – W danej miejscowości, musisz mieć paszport danego obszaru. Możemy ustawić trasę aż do granicy. W grupie jest raźniej. Samotna podróż to samotna śmierć.

 Wiedział, że z czterech zostanie maksymalnie dwóch. A może on sam?

 Nastoletni chłopcy byli pijani. Patrzyli mętnym wzrokiem to na debatujących mężczyzn, to na leżące na stole dokumenty, to znów na gotujące się na kuchence mięso. Kawałki wystawały ze starych naczyń. Vasyl z kolei nie mógł oderwać wzroku od widniejącego na jednym z paszportów nazwiska. Andriy Morozow.

 – Gdy widzą to nazwisko, nie pytają, czy uczestniczyłeś w linczu chłopaka?

 – Gdy widzą to nazwisko, nie pytają o nic – odparł stanowczo.

 Vasyl potarł dłonią pokrytą dwudniowym zarostem, szorstką brodę.

 – Tylko niektórzy będą żyć wiecznie… – szepnął Andriy, podnosząc kieliszek. Zasiedlali kraj, w którym nie odmawiało się toastów w takich chwilach. Nie odmawiało się ich nigdy. Odmowa była równoznaczna z szemranymi zamiarami. Niejasną postawą. Obłudą. – Budmo!****

 Vasyl zsunął obrączkę i jeszcze przez kilka sekund obracał ją w palcach, po czym rzucił w kierunku stojącej przy piecu węglarki. Trafił w troty. Nawet nie brzdęknęła. Cichy strzał. Spojrzał na synów. Jeden zasnął przy stole, drugi odzyskiwał siły po zimowym przygłodzeniu i kilkutygodniowej katatonii. Pomyślał, że to już i tak wrak. Postanowił wówczas, że będzie, co Bóg da, po czym chwycił swój kieliszek.

 – Budmo!

 Nad stołem stuknęło szkło. Andriy Morozow uśmiechnął się przyjacielsko. Toast za resztę życia wznieśli pierwszy i nie ostatni tej nocy raz. Za oknem Prymorśk pogrążał się w mroku, od zmierzchu, od kilku miesięcy, od kilku lat, być może od zawsze. Ulice wyścielał potop zagłodzonych ciał. Jakby w prowadzącym do Hadesu Styksie tu i ówdzie puścił wał. Po ulicach Prymorśka grube chodziły jedynie niedające się złapać psy. Ukraińskim Cerberom tej wiosny nie brakowało kości.

7482 zzs

Liczba ocen: 17
93%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 132

Dodano: 2021-09-16 14:28:41
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
z dużym wykopem
Hej!
Interesujące i dobrze napisane opowiadanie. Gratulacje.
Pa!
M.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
MHSchaefer dziękuję pięknie
Odpowiedz
z dużym wykopem
Świetnie napisane ...
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
behemot48 dzięki, kłaniam się w pas!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Mocny, przejmujący tekst. I jak zawsze, w przypadku Twojego pióra, świetnie napisany.

Pomysł z wielkanocnym zajączkiem na początku wydał mi się zajebisty, bo byłem pewien, że Twoje opowiadanie to postapo w rodzaju "Drogi", czyli generalnie fikcja. Gdy jednak zorientowałem się, że poruszasz się w czasoprzestrzeni "wielkiego głodu" już nie było mi tak wesoło, bo zawsze dość mocno przeżywam takie historie. Obawiam się, że bardzo dobrze oddałaś realia tamtych czasów i panującej wówczas dramatycznej sytuacji. Po prawdzie, to było postapo, tylko w realu.

Jednak uwaga techniczna, bo coś mi zgrzytnęło, ale mogę tkwić w błędzie:

"Tyle zdążyła wydrzeć, skraść i przemknąć niepostrzeżenie przez kilka przecznic"

Ja bym to napisał tak:

"Tyle zdążyła wydrzeć, skraść i [przeszmuglować, przemycić, przenieść] niepostrzeżenie przez kilka przecznic"

ewentualnie

"Tyle zdążyła: wydrzeć, skraść i przemknąć niepostrzeżenie przez kilka przecznic"
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Zdzislav dziękuję pięknie za wizytę <3 Sugestia zasadna, już zmieniam
Odpowiedz
^Ozar 1 m.
Bardzo ciekawy tekst, lekko z mojej bajki, ale wymaga większego komentarza, więc reszta jutro.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Ozar okej
Odpowiedz
^Ozar 1 m.
z wykopem
Jestem. Poruszyłaś bardzo ciekawy, ale zarazem tragiczny temat dotyczący historii Ukrainy.
Poniższe uwagi nie tyle odnoszą się do samego tekstu a raczej są taką jakby otoczką historyczną. To, co piszesz to opowieść, więc nie musisz z nich korzystać, ale jak coś wyda ci się warte zmiany, to będzie fajnie.
Hołodomor – tu warto by dać proste wytłumaczenie, czyli "zamorzenie głodem".
Może też warto dodać, że owe zamorzenie było karą, która wynikała z kilku powodów, wśród których najważniejszym był opór ukraińskich chłopów przed kołchozami i sowchozami (to były takie państwowe gospodarstwa rolne , coś jak nasze PGR y). Chłopi mieli oddać swoją ziemie do kołchozów i tam pracować jako pracownicy. Generalnie prawie nikt na Ukrainie nie chciał się na to zgodzić i Stalin uznał, że trzeba krnąbrnych Ukraińców ukarać.
Pokazujesz kanibalizm, który tam był chyba jednym z największych w XX wieku, poza może tym, co się działo w czasie oblężenia Leningradu.
Na początek nazwa miasta. Piszesz: Primorśk. Jeśli to miałoby być miasto Primorsk (polskie Rybaki), to akurat ono leży w obwodzie kaliningradzkim, czyli raczej nie na Ukrainie. Ale jeśli ta nazwa jest wymyślona, czyli fikcyjna to nie ma tematu.
Piszesz ksiądz, duszpasterz. Ok. Na tych terenach były choć rzadko kościoły katolickie, lecz większość to prawosławne cerkwie. Pamiętaj, że opisujesz lata 1932-1933, kiedy to w zasadzie wszelkie KK zostały już zamknięte, a księża albo zabici, albo wysłani do obozów. Tu raczej zmieniłbym na popa i cerkiew, bo brzmi bardziej historycznie.
Napisałaś "Od półtora roku władze wymuszały dostawy żywności rolnej ponad moce przerobowe wsi" – to prawda, ale bezpośrednim powodem głodu nie były wymuszenia, a akcja zorganizowana przez bolszewickie władze, które zorganizowały grupy partyjnych aktywistów, które pod osłoną wojska a właściwie NKWD dostały rozkaz ogołocenia wsi i małych miast z wszelkiej żywności, ziarna, ziemniaków itd. Co gorsza zabierano również to, co miało być zasiane, czy zasadzone w ziemi. To spowodowało, że nie było nie tylko co jeść, ale także co siać w kolejnym roku.
Chłopi albo ukrywali swoje resztki, albo zostawali z niczym. Kiedy zjedli już wszystko łącznie z wszelkimi zwierzętami, a nawet liśćmi, trawą itd. zaczęli głodować. Doszło do kanibalizmu i jak dobrze piszesz zjadano zazwyczaj dzieci, albo młodych, bo mieli najlepsze mięso. Czasami też tworzone z sąsiadów bandy polowały na okolicznych ludzi.
Najgorsze było to, że zanikły praktycznie wszelkie ludzkie odruchy, uczucia poza jednym czyli chęcią zdobycia czegokolwiek do jedzenia.
Przedstawiasz Pawlika Morozowa i dobrze, bo ten chłopiec był przykładem komunistycznego młodego człowieka wychowany w szkole pionierów (taki Stalinowski Hitlerjugend), gdzie został tak zmanipulowany, że najważniejsza dla niego nie była rodzina, krewni czy koledzy, ale ideologia partii i jej przesłanie czy ideologia. Oczywiście to jedna z wersji, bo było ich kilka, między innymi taka, że matka namówiła go do zakab;pwania ojca, którego nienawidziła.
Napisałaś "Miał mięso i paszporty różnych wsi.
– Można się z tym przemieszczać? – dopytał Vasyl.
– W danej miejscowości, musisz mieć paszport danego obszaru. Możemy ustawić trasę aż do granicy.
Generalnie nie tak było, choć taki zapis można uznać za słuszny w czymś co nie jest pracą naukową. Dokładnie podział był nie na wsie, ale na kołchozy i sowchozy o których pisałem wyżej i właśnie tam znajdowały się organa, które władne takie "paszporty wewnętrzne" (tak się one nazywały), wydawać. Janse więc było, że jak ktoś nie należał ani do kołchozu, ani do sowchozu nie miał żadnych szans na taki paszport.
O kurde ale się napisałem. Wcale nie chciałem tak dużo, ale jakoś wyszło. Mało tego twój tekst pozwolił mi oderwać się choć na chwile od rzeczywistości ostatnio jak wiesz dla mnie niezbyt życzliwej i za to dla ciebie wielkie dzięki.
Co do samej historii to czytało się jak zwykle u ciebie całkiem dobrze, no może nawet powiem że tekst jest bardzo, bardzo prosty jak na ciebie. Pamiętam takie twoje teksty z których niewiele rozumiałem. Ten nie tylko, że jest strawny dla mnie to jeszcze porusza znany mi temat.
Kanibalizm to trudny temat, a ty opisałaś go bardzo konkretnie i prawdziwie. Sorka że aż tyle !
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Ozarro dziękuję Ci bardzo za tak solidne podstawy historyczne! Nie ukrywam, że "risercz" robiłam dość szybko.
Primorśk, obwód zaporowski, o ten mi chodzi (odszukałam go najpierw na mapie na terenie ukrainy):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Prymor%C5%9Bk_(obw%C3%B3d_zaporoski)

Co do księdza, pewnie masz rację, kurczę, nie wpadłam na to!

"Janse więc było, że jak ktoś nie należał ani do kołchozu, ani do sowchozu nie miał żadnych szans na taki paszport" - co do paszportów, oczywiście, masz rację, ale nasz bohater zdobył te paszporty od ludzi, których – zapewne, w domyśle – skonsumował

Jeszcze raz dziękuję za solidne dojaśnienie tematu, doceniam!


Odpowiedz
^Ozar 1 m.
Ritha Nie ma sprawy. Pisząc ten komentarz wierz mi poczułem się tak, jak w czasach kiedy słońce świeciło mi w oczy i dlatego choć przez chwilę czułem się jak dawniej. To twoja zasługa!!!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Ozar cieszę się!! ))
Odpowiedz
Ozar z ciekawości przeczytałam Twój komentarz historyczny do opowiadania. Dobrze wiedzieć.
Dzięki
Odpowiedz
~sensol 1 m.
z dużym wykopem
"że ludzie nigdy tak szeroko nie otwierają oczu, niż gdy idą tam." to zdanie robi robotę. dużo dawka grozy i klimat apokaliptyczny. ale to jest takie "prawdziwie zmyślenie". Stalin był nie gorszym skurwysynem od Hitlera. a zagłodzenie własnych (było nie było) obywateli w liczbie milionów, to straszna zbrodnia. mimo to nadal niektórzy go podziwiają. tego nigdy nie zrozumiem. też zauważyłem tego księdza, ale Ozar już wyjaśnił. Twoja krótka historia uruchomiła wspomnienia przeczytanych książek na te tematy. między innymi "Archipelag Gułag" Sołżenicyna. strasznie długie ale warto przeczytać. druga sprawa- tak jak wtedy świat nie pomógł Ukrainie, tak teraz nie pomaga tym, którym mógłby pomóc. jak nam się noga powinie, pies z kulawa nogą nie pomoże.

Odpowiedz
*Ritha 1 m.
sensol no właśnie, to jest ciekawa kwestia - zagłodzenie WŁASNYCH obywateli, bo wojna to jednak wojna, owszem, nie upoważnia do ludobójstwa, ale to wciąż... wojna, przeciwnik, adwersarz, dwie strony, a tu? zagłodzić własnych ludzi? wdzięczny temat pod opowiadanie, nie powiem Co do świata, jasne, milczymy na Koreą chociażby i nad wieloma innymi sprawami, świat odzwierciedla ludzką naturę, ale ona jest (mam wrażenie) niezmienna bez względu na czas.
Dzięki za wizytę

Odpowiedz
z dużym wykopem
Początek pokazuje, dlaczego są góry, górki i pagórki, a to ciągle Ty uśmiechasz się cudnym szkorbutem, stojąc na szczycie szczytów.
Start upiornie wykurwisty, aż mnie poderwaooo.

"Musisz powiedzieć, co masz w koszyku.

– Zająca.

– To nie jest zając, to człowiek. Pocięty.

– To pocięty zając. Wielkanocny." - no, kurde mistrz.


Ps. Zauważyłem już Twój patent na in medias res. To retrospekcyjność oszczędnego dialogu.
Wklejam i idę dalej. No pięknie. Opko się nawet nie zdążyło zacząć

Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Can, dziękuję pięknie, lico me szkorbutne zarumieniaaa-ooo
Odpowiedz
"Kobieta wyminęła duszpasterza i udała się w swoje własne donikąd." - ładny ukłon Ni ma słunka.

"Poszła w swoje pizdu 🧐"

"Świat nazwał to Hołodomor**. Świat lubił tytułować pewne wydarzenia, definiować je, nadawać im historyczne cechy." - mamy i reasercz.
Czytam dalej i na kanwie gówna i patyków (tak, chodzi o zestaw) skręcasz mocno w kierunku "Pocztówek". To... niepokojące. Oznacza bowiem, że gdybyś miała sprzyjające warunki zestawoatmosferyczne, nasze Opowiadania mogłyby iść przy Twoim w pizdu, jak trzy domki świnek, które zdmuchiwał wilk.

Wklejam. Czytam. Proces znasz.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Can, kurde, podświadomie! Wiedziałam, że skądś znam ten zapis, "Poszła w swoje donikąd", "Poszła w swoje pizdu", patrz! Meandry mózgowe pojemniejszy niż pamięć.
Research był, ale dość szybki, choć Morozowa wygrzebałam i udalo się na nim utkać resztę. W zasadzie jak rozwaliłam zająca w dialogu otwarcia, to już wiedziałam, że awans jest nasz, sialalalalalala.

Noo "Pocztówki" kurde, wdzięczne te tematy "wschodnie" są, równie wdzięczne jak USA
Odpowiedz
"Zatrzymała się przed drzwiami wejściowymi na parterze, jak zawsze nie wiedząc, co zastanie w środku, a teraz dodatkowo nie wiedząc, co zrobić z intruzem." - tutaj można trochę dynamiczniej + k.o. dla się.

"Stanęła przed wejściowymi drzwiami na parterze, jak zawsze nie wiedząc, co zastanie w środku, a teraz dodatkowo nie wiedząc, co zrobić z intruzem.


No dobra. Może to tylko mi tak siadło (w sensie sajko), ale myślę, że to jeden z 10 najlepszych tekstów, jakie zostały napisane pod szyldem tw. Jest już już z 800,więc to grubo.

I druga rzecz. Tera się wybudź, siądź se na poduszcze i słuchaj.
Jak będziemy pisać (wydawać) Pocztówki, ten tekst ma być w książce. Jako prequel, jako srequel. Chuj mje obchodzi, jako co.
Ma być.
Rozjebane.
Przez Ciebie zasiedziałem się na kiblu tak, że nie czuję nóg od kolan w dół. (Za to, niestety, czuję bardzo dużo od kolan w gorę 😬)

Dzwońta po ekipę sprzątającą, że dziś mają fajrant.
Już zamiecione. Już posprzątane.
A jak jeszcze raz będziesz kwękać na zestaw, to wezmę Kampinowskiego kija, i zrobię z Tobą to samo, co Kniaź Jarema z tymi tatarskimi ulągami.

No ja pierdolę, no.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Can, "się" wyeliminowane, grazie

"Tera się wybudź, siądź se na poduszcze i słuchaj"

Wow, kurde, jestem po Twym odbiorze jak pączek w maśle. Prequel, sequel Pocztówek, nie wiem czy un nada się! Kurde mol, naprawdę miło mnie!

Ej, tekst jest zainspirowany Banshee DDD serio, BUDMOOOO! ukraińskie klimaty, do tego Historia kanibalizmu i voila, także dzięki, dobre rzeczy polecasz

Kłaniam się w pas!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Can, ps. czytasz moje opowiadania NA KIBLUUU?
NO WIETA CO!
Odpowiedz
Ritha przy obecnej diecie, jeszcze tylko na nim nie śpię. Nie grymaś
Odpowiedz
*Ritha 29 d.
Can hah, no tak, mamy tę samą dietę zdaje się
Odpowiedz
Zajebiste. Więcej już powiedzieli inni, więc pozwolę sobie tylko na takie podsumowanie.

Odpowiedz
*Ritha 1 m.
pkropka dziękuję pięknie!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Uwielbiam Cię czytać bo wiem, że na Twoim tekście nigdy się nie zawiodę. Mistrzostwo świata!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Mia123a dziękuję i tutaj ❤️ Bardzo mi miło!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Świetne,mocne opko. Właśnie pożarłam na obiad mięcho z prosiaka i... Tak mi się jakoś dziwnie zrobiło.
10/10
Pozdrowionka 🙂
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Agnieszka dziękuję! ❤️ Smacznego zatem! 😅
Odpowiedz
~justyska 29 d.
z wykopem
Jest tu wszystko, co powinno znaleźć się w dobrym opowiadaniu i no... utwierdziłam się w decyzji nie jedzenia mięsa
Gratki i pozdrawiam!
Odpowiedz
*Ritha 29 d.
justyska dziękuję pięknie za wizytę
Ja jestem zadeklarowanym mięsożercą ;D
Odpowiedz
Dobry wieczór!
Właśnie ruszyło pierwsze, inauguracyjne głosowanie w czwartym sezonie Ligi TW!
Tym razem można obdarować punktami aż 7 osób!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
z dużym wykopem
Mocne, interesujące, pełne emocji i konfliktów. Przykuwa uwagę i pozostawia smutek po przeczytaniu. A jednocześnie jest w pewnym stopniu obrazem takiego człowieka sowieckiego, który bezpardonowo walczy nie tyle o życie, co o przetrwanie.

Malutkie czepiando:
„ potarł dłonią pokryta dwudniowym zarostem, szorstką brodę.”
Tu czegoś zabrakło.

Pozdrawiam!
Odpowiedz
*Ritha 28 d.
KluczDoPiwnicy dziękuję pięknie za wizytę 🙂
Odpowiedz
~Adelajda 28 d.
z dużym wykopem
Świetne opowiadanie, wycisnęłaś z tego zestawu 100%, a nawet i więcej. Mocne wejście. Mroczny klimat i realność wydarzeń dodają surowości, a zarazem sprawiają, że emocje towarzyszą nam od samego początku do końca
Odpowiedz
*Ritha 28 d.
Adelajda dziękuje pięknie <3
Odpowiedz
~jotka 28 d.
z dużym wykopem
Straszne to jest. I obrzydliwe. I zajebiste.
6!
Odpowiedz
*Ritha 28 d.
jotka dziękować 🤍
Odpowiedz
*Ritha 28 d.
jotka burrito z ukraiński baby, mniamciu!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Kurczę aż finalnie zabolało…
Aleee początek mega, od razu wiedziałam, że będzie mocne, dobre.
Twoje teksty nigdy nie są nudne, nigdy się nie zawiodłam wchodząc do Ciebie.
Odpowiedz
*Ritha 22 d.
SylviaWyka dziękuję pięknie <3 <3 <3
Odpowiedz
*marok 22 d.
z dużym wykopem
Maluczki marok się kłania w pas bo tekst naprawdę super. Trochę smutny, a po zestawie to raczej jakieś bizarro się kroiło, a tu nie! Jestem zaskoczony
No i motyw historyczny, więc w ogóle. Ja akurat lubię, a XX szczególnie spoko

Odpowiedz
*Ritha 22 d.
marok tak, Ty MALUCZKI Dziękuję pięknie i również kłaniam się w pas
Odpowiedz
*Canulas 21 d.
Cóż tu można dodać 🤷🏻‍♂️😏🪓
Odpowiedz
*Ritha 21 d.

Odpowiedz
Gratuluję
Odpowiedz
*Ritha 19 d.
behemot48 dziękuję
Odpowiedz
!jacek79 21 d.
z dużym wykopem
Ciężki temat … swietnie skonstruowana fabuła ..Gratulacje!!!!
Odpowiedz
*Ritha 19 d.
jacek79 dziękuję pięknie
Odpowiedz
!CptUgluk 16 d.
z dużym wykopem
Mocne, brutalne. Straszne to, jak zdziczeć może człowiek i do czego jest w stanie się posunąć w ekstremalnych warunkach. Dobrze opisujesz takie stany, przedstawiasz takie emocje. Tekst zasłużenie wyróżniony
Odpowiedz
*Ritha 16 d.
Dziękuję mesje Uglubuglu
Odpowiedz
Uuuuhuhuuu...osobiście lubię makabryczne historie, tragedie, krew, flaki itp....:-)
Podobało mi się , zarówno sposób w jaki podajesz opowieść i sama jej treść. Dobre!
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
amiartist dziękuję
Odpowiedz
Szkoda, że się spóźniłam by głosować. Twoje opowiadanie to dla mnie mocna 7, z momentami jednak 10...nie mogę się zdecydować między powyższym a opowiadaniem KluczaDoPiwnicy ....oba na 10 :-)))
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
amiartist dzięki, noo udało się nim wygrać
Odpowiedz
Ritha a właśnie...gratuluję! Jakby co to mój glos też dołącz :-)
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
amiartist
Odpowiedz
z dużym wykopem
Musiałam w końcu zajrzeć i dobrze, bo widzę, że zwycięstwo bardzo zasłużone. Masz talent i wyczucie do takich brudnych, mrocznych historii, które wyciągają z ludzi to, co najgorsze. I bardzo mocno działają na wyobraźnię. Kawał dobrze wykonanej roboty!
Odpowiedz
*Ritha 4 d.
alfonsyna dziękować! ❤️ Lubię takie, nie da się ukryć
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.