online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Wydział cenzury portalu t3kstura, komisarz Wsiewołod Mirkułow. III piętro gabinet numer 35.
<
82 Rocznica wybuchu II wojny światowej Czy tak musiało być? Czy byliśmy skazani na wojnę z Niemcami? Część II
>

Opis:

Krótka opowieść jak tragiczna może być fantazja seksualna!

TW #1 - Kaźń

 Postać: Wielbiciel regulaminu

 Zdarzenie: Zapalenie pęcherza

 Efekt: 27. Twój bohater ma dziwaczną fantazję seksualną. Opowiedz ją.

 

 Słonce stało niemal w zenicie i jego ciepło ogrzewało tak mocno, że gdyby nie otoczenie, byłoby na pewno bardzo gorąco. Jednak w starej puszczy, było chłodno. Olbrzymie dęby, buki czy cisy, nie wspominając już o mniejszych, ale wyglądających bardzo dostojnie brzozach, swoimi koronami zasłaniały szczelnie ziemię, nie pozwalając, żeby słoneczne promienie dotarły do niej.

 Dzięki temu, kiedy zagłębiłem się w ten bardzo mroczny i ciemny las, nie tylko nie czułem ciepła, ale wciąż, mimo że nie padało od kilku dni, czułem wszechogarniającą wilgoć. Mało tego, gdzieniegdzie widać było kałuże wody, która nie zdążyła jeszcze wsiąknąć do gleby.

 Szedłem, kuśtykając, bo rana na nodze uniemożliwiała szybszy marsz.

 Krew co prawda przestała już lecieć, ale rozorane potężnym pazurem miejsce nad kolanem bolało. Miałem tylko cichą nadzieję, że stwór, a właściwie mutant, który mnie dosięgnął swoimi szponami, nie miał owych pazurów zatrutych jakimś jadem. Moje obawy nie były bezpodstawne, bo chociaż nie podejrzewałem, żeby te głupie stwory używały trucizn, to jednak mogły same w sobie zawierać coś, co mogło płynąć w ich krwi.

 Uciekałem, choć może bardziej sensownie było powiedzieć, że wlokłem się jak stary żółw, starając się oddalić jak najdalej od miejsca kaźni. Tak kaźni, bo to, co zrobiły chmary mutantów z mojego oddziału, było straszne i przerażające.

 

 Może jednak zacznę od początku.

 Kiedy zaatakowali nas barbarzyńcy ze wschodu, nikt tak naprawdę nie wziął tego poważnie. Od lat hordy tych stworów napadały na naszą krainę, ale zawsze udawało nam się ich zatrzymać, pobić a resztki wygonić z powrotem.

 Na granicy wybudowano szereg fortów, które miały zabezpieczać krainę i przyjąć na siebie pierwsze uderzenie. W jednym z nich służyłem jako dowódca grupy najemników, których zadaniem było przyjęcie ataku i obrona fortu, a do tego utrzymanie się tak długo, aż przyjdzie odsiecz.

 Tak było aż do felernego wieczoru, kiedy horda wpadła do środka. Nie musiała atakować naszych drewnianych palisad ani korzystać z drabin czy innych podobnych urządzeń. Tym razem weszli do fortu i była to moja wina. Tak mili moi to ja wpuściłem zgraje człekopodobnych stworów do środka.

 Mało tego, wpadli w środku nocy i nim moi ludzie zdążyli się zorganizować do walki, połowa już nie żyła. Dalej było już tylko gorzej. Mutanty uzbrojone w byle co, czasami tylko w zwykłe maczugi, siekiery, drągi czy inne takie prymitywne bronie zabijały obrońców mimo tego, że ci byli lepiej uzbrojeni i wyposażeni w miecze, topory, włócznie, czy tarcze. Normalnie takie starcie skończyłoby się pogromem barbarzyńców, ale w tym wypadku ludzie padali zabijani albo we śnie, albo tylko dlatego, że nie zdążyli chwycić za broń, a ci, którzy zdążyli meli przed sobą po kilku wrogów naraz.

 Wiecie mili moi, jak się czuje człowiek nagle obudzony, którego zaskakuje wszystko i który jeszcze dobrze nierozbudzony nie wie, co ma robić. Tak dokładnie było w tym przypadku.

 Zapytacie i słusznie, dlaczego ja, dowódca owego fortu i jak twierdziło wielu moich podwładnych wielbiciel regulaminu, który karał swoich podwładnych za każde nawet najdrobniejsze jego uchybienie, pozwoliłem wejść do środka tym potworom, łamiąc przy okazji wszelkie możliwe przepisy.

 Cóż wszystko przez to, że miałem pewną słabość, o której muszę wam opowiedzieć, żebyście wszystko zrozumieli. To jak nie leczone zapalenie pęcherza. Masz i musisz z tym żyć. Otóż moje seksualne upodobania były dość można powiedzieć ekstrawaganckie, albo patrząc z innego punktu widzenia zboczone. Nie potrafiłem albo jakoś nie umiałem dojść do końca, chędożąc zwykłą kobietę. Musiałem pod sobą mieć jakąś mutantkę, której geny zostały zmutowane czy to przez mieszanie swojej krwi z innymi istotami, czy też przez magię. Kiedy chędożyłem taką istotę, byłem podniecony i wiedziałem, że spółkując z nią, potrafię dojść do szczytu. Wtedy i tylko wtedy. Myślałem, że to tylko moja tajemnica, bo od lat polowałem na mutantki i jakoś udawało mi się co jakiś czas zaspokoić swoje żądze, bez żadnych wynikających z tego faktu problemów. Tym razem było inaczej, bo ktoś dowiedział się o moich seksualnych potrzebach i jak to czasami bywało, zaproponował mi mutantkę. Miałem tylko otworzyć sekretne drzwi i ją wpuścić. Oczywiście do głowy mi nie przyszło, że za tym może stać horda barbarzyńców. Niestety jak się okazało, wśród byle jak uzbrojonego bydła, byli także zdrajcy. Jeden z nich znając moją słabość, doprowadził do tragicznego w skutkach ataku na fort.

 Teraz już wiecie wszystko. Jak mi się udało przeżyć atak, nie wiem, bo kiedy otwarłem furtkę, dostałem najpierw w głowę cios tak silny, że padłem, a potem jeden z najeźdźców dziabnął mnie pazurem. Musiałem wyglądać na martwego, bo nikt mnie nie dobił. Kiedy się ocknąłem, barbarzyńców już nie było, a wszędzie leżały rozszarpane zwłoki moich ludzi. Niektóre były wręcz posiekane na kawałki, tak jakby ktoś bawił się, odrąbując im wszystkie kończyny, albo przykładowo krajać je na kawałki. Ten widok mam cały czas przed oczami i jak znam życie, nigdy nie zdołam się go pozbyć.

 

 Nagle usłyszałem dziwny krzyk, albo raczej skowyt. Nawet się nie odwróciłem. Wiedziałem co to za dźwięk. Pościg był już blisko. Mutanty szły moim śladem i były już niedaleko. No cóż, może myśleliście, że przyspieszę albo zacznę biec? Nie. Po pierwsze moja noga na to nie pozwalała, a po drugie nie miałem wątpliwości, że to nic by nie dało, bo szansa, że umknę tym stworom, była tak mała, że nawet największy optymista nie dałby się na nią nabrać, a ja nie byłem optymistą. To, że udało mi się uciec z fortu, wcale nie napawało mnie ani dumą, ani radością. Po prostu kierowany strachem i pewnie instynktem przetrwania ruszyłem w las i to wszystko.

 

 Nie miałem szansy uciec, bo barbarzyńcy nie dość, że poruszali się szybciej od człowieka, to jeszcze mnie spowalniała rana w nodze. Cóż mili moi jak widać, moja droga na tym padole dobiega końca. Czy żałowałem? Tak. Miałem nadzieję, że jeszcze trochę pożyje. Z drugiej jednak strony patrząc na to, co stało się w forcie, nie powinienem już żyć, tak jak moi towarzysze, którzy jak już wiecie, zginęli z mojej winy. Zapytacie, czy gryzie mnie sumienie? Hm dziwne, ale jakoś nie. Nie czułem tego, co czuć powinienem. Smutne, ale prawdziwe. Nie wiem, dlaczego mój umysł jakoś nie winił się za powstałą sytuację. Dziwne nie?

 Obejrzałem się i w oddali dostrzegłem grupę może dwudziestu mutantów biegnących w moją stronę. Cóż, zostało mi kilka chwil życia, ale postanowiłem wziąć ze sobą tylu, ilu zdołam, by po pierwsze nie ułatwiać im zadania, a po drugie, choć tak pomścić śmierć moich kompanów. Powoli wyciągnąłem miecz i stanąłem pod sporych rozmiarów dębem, który dawał choć tyle, że nikt nie mógł mnie zajść od tyłu.

 Potwory jakby tego nie zauważyły. Kilku najszybciej biegnących zaatakowało mnie, nawet nie zwalniając. Zabicie ich nie przedstawiło wielkiego problemu. Kiedy cztery ciała spoczęły pod drzewem, reszta zatrzymała się. Mutanty chyba zrozumiały, że nie poddam się tak łatwo.

 Mimo wszystko uśmiechnąłem się i wrzasnąłem z całej siły, na jaką było mnie stać.

 

 - Hej śmierdziuchy! Nie tak łatwo mnie zabić co? - mój krzyk o dziwo zrobił na nich wrażenie, bo ci najbliżej stojący cofnęli się kilka kroków. Niestety wiedziałem, że to tylko krótka przerwa, bo kiedy zbierze ich się wystarczająco wiele, rzucą się na mnie. Mogłem zabić jeszcze pięciu, może nawet dziesięciu, ale było ich zbyt wielu, żebym przeżył to starcie. Powoli zbliżali się do mnie, wyciągając swoje maczugi, drągi, prymitywne topory, czy inne dziwne bronie. W pewnym momencie usłyszałem ryk i co najmniej dwudziestu ruszyło na mnie. Zabiłem jednego, drugiego, trzeciego, kiedy poczułem, jak moja ręka trzymająca miecz drętwieje od ciosu. Spojrzałem lekko zdziwiony i dostrzegłem kolce wbite w moją dłoń. Po chwili kilka uderzeń, których nie zdążyłem sparować, spadło na moją głowę, pierś czy plecy.

 

 Ostatkiem sił zamachnąłem się po raz chyba ostatni, odganiając wrogów, gdy olbrzymi topór uderzył w moją pierś. Na moje szczęście ostrze nie wbiło się, tylko jakby ześlizgnęło się po blasze ochraniającej, która jakimś cudem jeszcze tam była. O dziwo nie czułem bólu, tylko nagle w moich oczach pojawiła się coraz mocniejsza mgła, która powodowała, że widziałem już tylko zarysy postaci moich wrogów. Dalej dosięgałem mieczem kolejnych ciał, czułem to, ale moje uderzenia były coraz słabsze, a sam otrzymywałem kolejne ciosy. W pewnym momencie potężny cios maczugą trafił w moją głowę. Nim zapadła ciemność ujrzałem o dziwo wyraźnie mutanta, który mnie trafił. W ostatnim przebłysku dostrzegłem, że tanio nie sprzedałem swojej skóry, gdyż naokoło leżało sporo porąbanych wrogów. Uśmiechnąłem się i w tym momencie świat zgasł i otoczyła mnie ciemność.

8856 zzs

Liczba ocen: 5
67%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ^Ozar
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 52

Dodano: 2021-09-17 20:46:34
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
Hej!

Na początek mała uwaga techniczna: "Otóż moje seksualne upodobania były dość można powiedzieć ekstrawaganckie, albo patrząc z innego puntu widzenia zboczone." - mogę się mylić, ale tu powinno być "...z innego punktu widzenia", chyba że rzeczywiście miałeś na myśli starożytną krainę leżącą na terenie Egiptu i Erytrei, ale wtedy to zdanie nie ma sensu.

Jeśli zaś chodzi o ogólne wrażenie na temat opowiadania, to mam wrażenie, że gdzieś ci uciekł twój niepowtarzalny klimat snucia opowieści. Pod względem technicznym nie da się odmówić opowiadaniu czegokolwiek, ale nie widzę w nim Ozara, który swoimi opowiadaniami osadzonymi w wydarzeniach historycznych potrafił zaangażować w nie nawet największych sceptyków tego typu opowiadań (w tym mnie).

PA!

M.
Odpowiedz
^Ozar 1 m.
MHSchaefer
MHSSchaefer Dziękuje za wizytę i komentarz. Masz rację i czuja. Niestety od kilku miesięcy mam problemy osobiste, zawodowe i kupę innych co powoduje, że jestem rozbity na kawałki a mój mózg pracuje jak komputer z wirusem w środku. To widać i czuć jak ktoś śpiewał. Staram się pisać, ale to jak zauważyłeś nie to co kiedyś. Jednak obecnie stać mnie tylko na taki poziom, a i tak muszę się zmuszać do pisania. Jednak robię to, bo ten portal to jedna z niewielu rzeczy pozytywnych które pozwalają mi żyć i tworzyć, a nie zamartwiać się teraźniejszością.
Błąd ewidentny zaraz poprawię.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Ozarro, cieszę się, że wciąż próbujesz swych sił w fikcji, wychodząc z własnej strefy historycznego komfortu Zapalenie pęcherza trochę po macoszemu, ale za to efekt wykorzystany, a łatwy nie był Brawo za walkę!
Odpowiedz
^Ozar 1 m.
Ritha Dzięki za wizytę i komentarz. Jak wiesz ostatnio nie idzie mi w życiu zbyt dobrze, ale takie miejsca jak to, a także TW dają mi możliwość oderwania się od dość smutnej rzeczywistości. Co prawda czuć to w tekście, ale obecnie tylko na coś takiego mnie stać niestety. Jak dobrze piszesz walczę i walczę, mając nadzieję ze w końcu zawieją dla mnie pozytywne wiatry!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Ozar oczywiście, że tak. To tylko taki etap Ozar, zobaczysz Wskakuj do nowej puli TW:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2
Odpowiedz
^Ozar 1 m.
Ritha Już napisałem prośbę o dopisanie.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Ozar super

Odpowiedz
z wykopem
Uszanowanko,
standardowe czepialstwo na powitanie

* Słonce stało niemal w zenicie i jego ciepło ogrzewało tak mocno, że gdyby nie otoczenie, byłoby na pewno bardzo gorąco. - > niby zdanie poprawne, a jednak jakieś takie koślawe, wyjęte niemalże ze szkolnej rozprawki, gdy trzeba pisać na konkretną ilość znaków.


* Jednak w starej puszczy, było chłodno. – co za demony Cię podkusiły, aby tu postawić przecinek?

* swoimi szponami, nie miał owych pazurów zatrutych jakimś jadem – wywalałabym „swoimi” i „owych”

* jak nie leczone zapalenie pęcherza – nieleczone

* Musiałem pod sobą mieć jakąś mutantkę, której geny zostały zmutowane – trochę taki pleonazm. A jak weźmiemy całe zdanie, to jest jeszcze dziwniej: „Musiałem pod sobą mieć jakąś mutantkę, której geny zostały zmutowane czy to przez mieszanie swojej krwi z innymi istotami, czy też przez magię.” – trochę trąci kazirodztwem („mieszanie swojej krwi&rdquo. Wywaliłabym z tego co najmniej „swojej”

Oprócz tego nagromadziłeś w ogromnych ilościach wszelkich odmian „moje”. Powinieneś przejrzeć tekst jeszcze raz pod tym kontem, bo niekiedy w każdym zdaniu występuje to słowo.
Historia prosta, trochę miałam wrażenie, że spisana pośpiesznie, ale mimo to całkiem dobra : )
Ciekawe zaplecze świata przedstawionego, szczególnie to pochodzenie mutantów

Odpowiedz
^Ozar 1 m.
Hiraeth Dziękuje za wizytę i komentarz. Jesteś jak zwykle czujna jak pies szukający narkotyków hahahahaha. Dokładnie jest tak jak piszesz. Jak wiesz, lub nie ostatnio życie mnie doświadcza bardzo mocno, czyli mówiąc mam cholernie pod górę i zapewne widać to w moich tekstach.
Błędy poprawię, a co do "moje" to zrobię tyle ile dam radę zważywszy na to, co napisałem powyżej. Niestety obecnie nie stać mnie na nic lepszego, bo mój mózg pracuje tak, jakby szalał w nim wirus. Życie!
Odpowiedz
coś ma
Mamy treść, mamy konflikt. Mamy start, środek oraz koniec.
Natomiast od strony technicznej spoglądając tekst cierpi na nadmiar personalnych dookreśleń. Często z kontekstu wiadomo o co kaman, a mimo wszystko i tak na każdym kroku jest: moje, mój, swoje, swój.
Tak samo z odmianami było, był.
Zatrzęsienie.

No ale nie mam zamiaru walczyć z wiatrakami. Jestem też świadom, że ciężko nauczyć starego konia pić z nowego wiadra.
Pozostaje zatem cieszyć się historią, która - kiedy już przymkniemy oko na warsztat - coś ma.

Fajna alegoria Trojańskiego konia.

Pozdrox

Odpowiedz
^Ozar 29 d.
Canulas Cóż jak zwykle masz rację, a porównanie do starego konia bardzo dosadne, ale prawdziwe. Wygląda na to, że moja proza bardziej przypomina pisanie artykułów niż tworzenie jakieś rzeczywistości i dlatego choć lubię tworzyć i to opisywać, znacznie lepiej wychodzi mi opisywanie historii niż jej wymyślanie. Canulas ja już chyba się nie zmienię, za stary na to jestem, więc będzie dalej jak jest. To smutne, ale do mnie dotarło, że wasze upominanie i zwracanie uwagi na błędny styl pisania jakoś do mnie nie dociera. Rozumiem o co biega, ale nie potrafię tego zmienić i kropka.
Jak mi się wdaje potrafię opowiadać, przekazać coś ciekawego, ale zabija to brak warsztatu. Co ciekawsze podobnie było z publicystyką, ale tu o dziwo potrafiłem się uczyć na błędach i pisać coraz lepiej. W prozie niestety nie. Cóż, dobrego pisarza jak widać ze mnie nie będzie. Wiem o tym i dlatego staram się pisać tak jak umiem, choć zdaje sobie sprawę, że to nie jest mistrzowski poziom i pewnie nigdy nie będzie.
Reasumując jest jak jest i chyba tak pozostanie. Osobiście skłaniam się już coraz bardziej ku pisaniu artykułów, ciekawostek itd., bo tu jakość rośnie, a proza którą kocham najbardziej jak widać nie dla mnie. Pisanie czegoś co potem musi być w 70/80 % poprawione nie ma sensu, bo ja czasami nawet nie wiem jak to poprawić. Jako stary koń wiem co potrafię, a czego nie i na szczęście dla mnie rozumiem to i potrafię z tym żyć.
Odpowiedz
*marok 1 m.
z wykopem
Biorąc pod uwagę efekt, jak dla mnie, za mało pikantnych detali
Ale poza tym całkiem spoko historia, przebija się przez nią twój styl, ale jednak widać, że musiałeś go trochę trzymać na wodzy, bo opko nieco inne niż inne twe
Odpowiedz
^Ozar 29 d.
marok Trudny miałem zestaw i starałem się jakoś go wykonać. Jak zwykle nie wyszło ale opis masz pod komentarzem Canulasa.
Odpowiedz
Fajnie, że poszedłeś w fikcję. Zestaw jak dla mnie wykorzystany w pełni. Natomiast masz bardzo dużo dookreśleń typu mój, swój, nasz. Co najmniej połowę można łatwo usunąć.
Mimo to historia była ciekawa.
Odpowiedz
^Ozar 29 d.
pkropka Zestaw był trudny, ale mimo wszystko choć starałem się bardzo wszystkie moje grzechy wyszły na widok. Żeby nie pisać i kopiować pełny opis pod komentarzem Canulasa.
Odpowiedz
z wykopem
Cześć, Ozar! Miałeś trudny efekt, ale wybrnąłeś i wyszła Ci ciekawa historia, przyzwoicie opowiedziana. Mam jednak wrażenie, że czasem chcesz za dużo rzeczy podać czytelnikowi na tacy, za bardzo rozbudowujesz narrację o zupełnie zbędne elementy. To tak, jakby chcieć prowadzić czytelnika, sterując każdą jego stopą, żeby przypadkiem się nie potknął. A tymczasem, tak jak napisał Canulas, wiele rzeczy można wyciągnąć z kontekstu.

Z takich zbędnych rzeczy już na początku pojawiło się coś takiego:

"Miałem tylko cichą nadzieję, że stwór, a właściwie mutant, który mnie dosięgnął swoimi szponami (...)"

Hej, przecież - racjonalnie rzecz ujmując - mutant to stwór, a stwór to mutant, po co to komplikować? Już w tym jednym zdaniu można spróbować coś zmienić w dwóch miejscach. Ja zapisałbym to tak:

"Miałem tylko cichą nadzieję, że mutant, który dosięgnął mnie szponami (...)"

Sens ten sam, a zdanie - moim zdaniem - bardziej przejrzyste. Ale to są moje subiektywne uwagi, które poddaję jedynie pod rozwagę, bo też mogę się mylić.

Niezależnie od tego, co napisałem, czytało się przyjemnie, bo historia zacna

Odpowiedz
^Ozar 29 d.
Zdzislav Dzięki za wizytę. Żeby się nie powtarzać wrzucę tu komentarz do Canulasa, bo obaj w zasadzie piszecie to samo.
Cóż jak zwykle masz rację, a porównanie do starego konia bardzo dosadne, ale prawdziwe. Wygląda na to, że moja proza bardziej przypomina pisanie artykułów niż tworzenie jakieś rzeczywistości i dlatego choć lubię tworzyć i to opisywać, znacznie lepiej wychodzi mi opisywanie historii niż jej wymyślanie. Canulas ja już chyba się nie zmienię, za stary na to jestem, więc będzie dalej jak jest. To smutne, ale do mnie dotarło, że wasze upominanie i zwracanie uwagi na błędny styl pisania jakoś do mnie nie dociera. Rozumiem o co biega, ale nie potrafię tego zmienić i kropka.
Jak mi się wdaje potrafię opowiadać, przekazać coś ciekawego, ale zabija to brak warsztatu. Co ciekawsze podobnie było z publicystyką, ale tu o dziwo potrafiłem się uczyć na błędach i pisać coraz lepiej. W prozie niestety nie. Cóż, dobrego pisarza jak widać ze mnie nie będzie. Wiem o tym i dlatego staram się pisać tak jak umiem, choć zdaje sobie sprawę, że to nie jest mistrzowski poziom i pewnie nigdy nie będzie.
Reasumując jest jak jest i chyba tak pozostanie. Osobiście skłaniam się już coraz bardziej ku pisaniu artykułów, ciekawostek itd., bo tu jakość rośnie, a proza którą kocham najbardziej jak widać nie dla mnie. Pisanie czegoś co potem musi być w 70/80 % poprawione nie ma sensu, bo ja czasami nawet nie wiem jak to poprawić. Jako stary koń wiem co potrafię, a czego nie i na szczęście dla mnie rozumiem to i potrafię z tym żyć.
Odpowiedz
Dobry wieczór!
Właśnie ruszyło pierwsze, inauguracyjne głosowanie w czwartym sezonie Ligi TW!
Tym razem można obdarować punktami aż 7 osób!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
~justyska 28 d.
Witaj! Podoba mi się zwrot "Moi mili" bo nadaje tej krwawej opowieści charakter bajkowy., taka krwawa dobranocka.
Fantazja seksualna była świetna, ale całości czegoś brakuje. Wszystko stało się szybko ciach, ciach i dużo trupów.
Przejrzyj też tekst pod kątem "mojej" i "mnie", sporo tego szczególnie pod koniec.
Muszę jeszcze dodać, że ciągle miałam nadzieje, że główny bohater sam okaże się mutantem i nie zginie na końcu.
pozdrawiam!
Odpowiedz
^Ozar 28 d.
justyska Dziękuje za wizytę i komentarz. Cóż jak wiesz na TW mamy ograniczoną ilość znaków, ale nie przeczę, że końcówka niezbyt oryginalna. A tak na marginesie załapałaś się do czegoś jak mniemam ciekawego można powiedzieć rzutem na taśmę. To na razie niespodzianka, ale jutro się wyjaśni...
Odpowiedz
~justyska 28 d.
Ozar rzut na taśmę i niespodzianka brzmią, tajemniczo i niebezpiecznie... hmm
Odpowiedz
~Adelajda 27 d.
Tak, jak Ritha wspomniała, fajnie, że wychodzisz poza strefę komfortu, to zawsze nowe, a jakże ciężkie momentami wyzwanie. W tym tekście trochę mnie razi ta maniera "zaczepiania" czytelnika, typu "jak wiecie" "moi mili" itp. ale może to bardziej moje odczucia. Niemniej udało ci się wybrnąć z tego trudnego zestawu Pozdrówki.
Odpowiedz
Hej, całkiem zgrabna historia Podoba mi się, że tym razem uderzyłeś w fantastykę, bez historycznych nawiązań - brawo!
Odpowiedz
coś ma
Ooo, Ozar napisał tekst tw - trza przeczytać 🙂

Zatem lecimy...

Drobiazgi na początek:
"Słonce stało..." Słońce

"Musiałem pod sobą mieć jakąś mutantkę, której geny zostały zmutowane czy..." - skoro mutant,to wiadomo że zmutowane geny... Można pominąć ,no to takie masło maślane.

"...gdy olbrzymi topór uderzył w moją pierś. Na moje szczęście..." Spokojnie możesz wywalić drugie "moje"

Dobra,teraz podsumowanie - liczyłam na mega erotyczne opisy a tu takie cuda wymyśliłeś 🙂😆

Cieszę się,że wyszedłeś poza strefę komfortu. Choć była tu walka i wojskowy ordung itd. to sporo wątków było pewnym novum dla ciebie. I to mnie cieszy 🙂

Opowiadania





Odpowiedz
Cd ... Opowiadanie jest dość przyzwoicie napisane. Rzuciło mi się w oczy kilka powtórzeń, ale już mniejsza o to. Fajnie,że bierzesz udział w tw i stale szlifujesz swój warsztat pisarski 🙂

Pozdrowionka 🙂
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.