online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW#4 Młoda czarownica odeszła
>

TW #1 Samotna Ziemianka

 Postać: Samotny wędrowiec

 Zdarzenie: Spoglądanie w otchłań

 Efekt: 60. Akcja twojego opowiadania toczy się w tunelach metra (tu trochę naciągane – bo może i w tunelach, ale… hm… czasoprzestrzennych ;) tak więc pozostawiam do decyzji szanownego Zespołu TW)

 

 

 Wlokła się leniwie transportowcem, który sunął górniczym szlakiem w peryferyjnych strefach Obłoku Oorta. Autopilot potężnego molocha pozwalał na chwile relaksu, które celebrowała drzemiąc i chlając bimber, naprzemiennie. I choć żaden z precyzyjnych sensorów pojazdu nie wychwytywał niepokojących sygnałów, po czwartej z rzędu kolejce, drzemiącą kobietę wybudził niepokój.

 Samotny wędrowiec musi być czujny – wyfilozofowała w duchu, czknęła i… poszła zwymiotować.

 

 *

 

 Ujście tunelu czasoprzestrzennego rozjarzyło się feerią strumieni szybkich cząstek elementarnych. Wraz z kolejnymi eksplozjami generującymi energię promienistą, wzbudzone elektrony i pozytony tyczyły szlak dla wynurzających się z kosmicznych wyrw kolejnych okrętów humanoidalnych istot.

 Statki rozpoznawcze, krążowniki, a za nimi cała flota wojenna i statki kolonialne na tyłach poczęły wyłaniać się zza monumentalnej, czasoprzestrzennej bramy.

 Tymczasem wzbudzone otwarciem przejścia cząstki rozbiegały się w kosmicznej otchłani. Wraz z nimi armada okrętów Obcych rozlewała się na obrzeżach Obłoku Oorta.

 

 *

 

 Wynurzyła się spod zimnego prysznica niczym nowo narodzona bogini – lekko skacowana, ale wciąż bogini. Niedbale narzuciła na siebie mundur cywilnego dowódcy statku, zasiadła nad parującą kawą i omiotła czujnym spojrzeniem wskazania na migotliwym pulpicie.

 Raz.

 I drugi.

 Z namaszczeniem upiła łyk. Ostrożnie odstawiała filiżankę.

 Chwilę później wbiła się głęboko w fotel kapitański i zmrużywszy oczy, ponownie skupiła wzrok na wykresach.

 Filiżanka – kolejny łyk – czujne obrzucenie wzrokiem wskazań detektorów – zmrużenie oczu i… oto doznała olśnienia – już wiedziała, co ją zaniepokoiło.

 Rój planetoid.

 Nieskatalogowany.

 Poruszający się alogicznie.

 Pojawił się nagle w polu detekcji szperaczy.

 Dziwne…

 Odstawiła kawę. Tylko na momencik.

 Poprawiła mundur. Umościła się wygodnie w fotelu. Zapięła porządnie pasy.

 Niespiesznie powtórzyła rytuał z filiżanką aromatycznego napoju, po czym, przygryzając dolną wargę, wyłączyła autopilota i przejęła stery transportowca. Skierowała dziób pojazdu w kierunku roju i załączyła główny ciąg. W odpowiedzi molochem wstrząsnęła seria drgań. Wytrzymał jednak naprężenia i zaczął nabierać prędkości.

 

 *

 

 Blada poświata, którą promieniował migotliwy panel, snuła się po mrocznej kabinie, otulając i uwypuklając zarysy śpiących członków załogi. Ich rytmicznie unoszące się klatki piersiowe, skryte pod włóknistymi materiałami z których wykonano mundury, falowały w takt oddechów.

  Oficer przyglądał im się przez chwilę czarnymi, pozbawionymi białek ślepiami, po czym ponownie skierował wzrok na rozpostarty przed sobą panel i począł uważnie lustrować pojawiające się nań wykresy. Pozwolił, aby smukłe plecy opadły na oparcie siedziska, a szczudłowatej budowy dłonie legły luźno na bocznych wspornikach.

 Czas mijał leniwie, odmierzany powolnymi zmianami amplitud krzywych przepływających przez ekran.

 Po dłuższej chwili, przy jednym z nich powieka humanoida zadrgała. Smoliste oczy stały się nagle bardziej wypukłe. Humanoid wstał i łypiąc niedowierzająco, przypatrywał się pędzącemu z naprzeciwka masywnemu pojazdowi ziemian.

 Wyciągnął pięciopalczastą dłoń w kierunku świecącego bladą poświatą panelu i nerwowo powciskał kilka klawiszy. Komputer pokładowy wczytał nowe dyspozycje, a układy zdalnie przeliczyły współrzędne nowej trajektorii. Kilka sekund później podłoga lekko zadrżała, a pojazd wszedł w dysharmoniczne wibracje związane ze zmianą orbity. W końcu statek zajął nową pozycję i wyrównał lot. W ślad za nim poszły pozostałe okręty w formacji.

 Oficer już miał powrócić do spokojnej kontemplacji wykresów, gdy ze zgrozą stwierdził, że manewr na niewiele się zdał, bo ziemski pojazd również odchylił kierunek lotu i ponownie wszedł na tor kolizyjny z nadlatującą armadą.

 

 *

 

 Wibrujące dźwięki i skrzypienia kadłuba oraz elementów nośnych transportowca wdzierały się bezlitośnie do świadomości przytomniejącej kobiety. Krew brocząca z nabrzmiałego od ran łuku brwiowego spływała kilkoma strużkami po policzku i dalej, po spierzchniętych ustach i brodzie, aby w końcu oblec jej smukłą szyję wężowymi wijami.

 Wciąż zamroczona zwilżyła językiem wargi i przez chwilę kontemplowała smak posoki. W końcu, nie bez bólu, podniosła wspartą o zagłówek głowę i powoli omiotła wzrokiem najbliższe otoczenie.

 Osnute mglistą poświatą wnętrze mostka przypominało złomowisko – połamane szyny zbrojeniowe, pokrzywione słupy nośne, wystające zewsząd pręty i zdeformowane blachy. Gdy przyuważyła wykoślawioną gródź, która oddzielała mostek od reszty tego, co pozostało z jej pojazdu, zwątpiła. Roztrzaskana ulubiona filiżanka, której szczątki walały się wokół, dopełniła czarę goryczy. Kobieta wypuściła wolno powietrze i ponownie pozwoliła głowie opaść na oparcie.

 Przymknęła powieki.

 Próba staranowania statku Obcych nie była, jak widać, najszczęśliwszym pomysłem – ironizowała w duchu.

 Oddychając spokojnie czekała na to, co nieuchronne – rozhermetyzowanie kokpitu było kwestią czasu.

 Raczej niedługiego – oceniała sceptycznie, przywołując z pamięci moment, w którym transportowiec wbija się w pierwszy ze statków Obcych.

 Uśmiechnęła się na to wspomnienie.

 Przechyliła głowę w bok, w kierunku jednego ze spękanych iluminatorów, chcąc w ostatnich chwilach życia spojrzeć w otchłań kosmosu. Miast niej jednak, dostrzegła poruszające się ciemne postacie. Próbowała wyostrzyć wzrok, ale nie znikały. Wręcz przeciwnie – kobieta miała wrażenie, że jedna z nich przylgnęła do iluminatora i wpatruje się w nią wielkimi, pozbawionymi białek, ślepiami.

 To omamy. Z całą pewnością. – Zamrugała, a w końcu przymknęła oczy.

 Tymczasem jedna z sączących się strużek posoki spłynęła za ucho i poczęła ją łaskotać. Kobieta uśmiechnęła się drwiąco.

 Czas mijał.

 Sączył się leniwie.

 Podobnie do strużki krwi, która w końcu przestała wypływać z rany i skrzepła.

 

 Pikanie komunikatora na nowo wydobyło kobietę ze stanu omdlenia.

 Najwyraźniej nie dane mi jest spokojnie umrzeć – westchnęła.

 Ledwo żywa zaczęła ręcznie dostrajać pikające ustrojstwo. Zakrwawioną, roztrzęsioną dłonią załączyła w końcu mikrofon i wydusiła z siebie zniecierpliwione:

 – No, elo! Czego?

 Irytujące pikanie ustało niemal natychmiast, a jego miejsce zajęło melodyjne nawoływanie w nieznanym języku, które zwieńczył komunikat: TŁUMACZENIE W TOKU.

 Gdy translator skończył, treść przetłumaczonej wiadomości zalała mostek:

 –PRZYBYWAMY W POKOJU. PRZECHWYCILIŚMY TWÓJ STATEK.

 

 Ładnych kilka chwil zajęło jej przyswojenie tej informacji.

  – Jeśli to żart, to wcale nie śmieszny – wydusiła w końcu, uświadamiając sobie, że niedawne omamy nie musiały być omamami. Wygładziwszy strzępy pokrwawionych ubrań, drżącymi dłońmi podciągnęła się na wsparciach fotela. Skoro miała zostać rzecznikiem ludzkości, postanowiła się ogarnąć. Na początek rozesłała pasmami alarmowymi informacje o ataku Obcych. Potem postanowiła zając się czymś konkretniejszym – sobą i swoim wyglądem. Nim skończyła formować z długich włosów coś na kształt przyzwoitej fryzury, z komunikatora ponownie wypłynęły melodyjne nawoływania, a zaraz za nimi odgłosy pracy wyraźnie przeciążonego translatora:

  – ZABIJEMY WASZYCH PRZYWÓDCÓW, PRZEJMIEMY WŁADZĘ I ZASIEDLIMY WASZE PLANETY!

  – Oo, dzięki bogu – miauknęła bez zastanowienia, pochłonięta rozplątywaniem ostatniego kołtuna. Najwyraźniej odpowiedź ta wywołała konsternację u przybyszów, bo ci na dłuższą chwilę zamilkli, co z kolei dało kobiecie czas na przemyślenie swojej, być może nieco lekkomyślnej – jak przyznała w duchu – odpowiedzi.

 Tylko, jak im teraz dyplomatycznie zakomunikować, że jednak nie podobają mi się te ich plany? – zastanawiała się. – Czy zrozumieją, jak im powiem „takiego wała!”, czy może lepiej „ni chuja!”? Hm… – analizowała zawiłości dyplomacji, wyświetlając jednocześnie na resztkach zachowanego pulpitu raport o stanie technicznym transportowca.

 Tymczasem mostek zalała kolejna wiadomość:

 – PRZEJMUJEMY TWÓJ STATEK!

 Kobieta znieruchomiała.

 Podjęła decyzję. W ułamku sekundy.

 Wyciągła dekoder. Wsunęła do gniazdka autodestrukcji.

 Wykrzywiła usta w najwredniejszym ze swoich wrednych uśmiechów, odbezpieczyła zawleczkę i rzekła krótko, kończąc ostatecznie dyplomatyczne negocjacje z Obcymi:

  – Pierdolcie się!

 

 *

 

 Blada poświata, którą promieniował migotliwy panel, snuła się po mrocznej kabinie, otulając i uwypuklając zarysy stojących na baczność członków załogi. Ich nerwowo unoszące się klatki piersiowe, skryte pod włóknistymi materiałami z których wykonano mundury, falowały w takt oddechów.

  Dowódca przyglądał im się przez chwilę czarnymi, pozbawionymi białek ślepiami, po czym zagrzmiał niedowierzająco:

  – Jak to nie znaleźliście ciała tej Ziemianki?

 Odpowiedziała mu cisza.

 Zrezygnowany usiadł na fotelu i pozwolił, aby smukłe plecy opadły na oparcie siedziska, a szczudłowatej budowy dłonie legły luźno na bocznych wspornikach.

 A miało być tak łatwo. Bezwiednie pomyślał o Ziemiance i obleciały go złe przeczucia.

 Wsłuchał się w ciszę.

 Złowrogą ciszę.

 

 

9347 zzs

Liczba ocen: 8
98%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Agnieszka
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 46

Dodano: 2021-09-19 14:59:21
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
z dużym wykopem
Uszanowanko!
Potęga postaci Baśki kroczy wraz z Tobą! Bardzo sympatyczna bohaterka, całość zacnie napisana. Zdziwiło mnie zakończenie, czyżbyś planowała napisać dalszą część? W ogóle pomysł na Baśkonautkę zacny i gdyby tak było, czytałabym jak oszalała
Odpowiedz
*Canulas 29 d.
z dużym wykopem
Nooo, pokaże tekścicho, pokaźne. O reaserchu nie wspominam, bo u Ciebie to już raczej wiedza. Wszystko pozapinane. Słowotok hula jak tylko.
Trochę mi się skojarzyło z:

"Czy jeśli UFO wywozi Cię z Polski, to porwanie czy ratunek?“
Odpowiedz
*Ritha 29 d.
z dużym wykopem
Jak zwykle u Ciebie świetna dynamika, bohaterka taka, że nie sposób jej nie polubić już od progu, jest humor, jest lekkość pióra, good job
Odpowiedz
Dobry wieczór!
Właśnie ruszyło pierwsze, inauguracyjne głosowanie w czwartym sezonie Ligi TW!
Tym razem można obdarować punktami aż 7 osób!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
~Zdzislav 29 d.
z dużym wykopem
Po pierwsze lubię SF. Po drugie lubię SF w Twoim wykonaniu. Tym razem też się nie zawiodłem - kawał dobrego opowiadania. Bohaterka miód-malina (pierwsza część opka mnie rozwaliła), obcy też w dechę ("Marsjanie atakują" wiecznie żywi), opisy super. Bardzo podobało mnie się
Odpowiedz
~pkropka 28 d.
Utrzymujesz stały, bardzo wysoki poziom narracji. Jak zawsze bomba
Odpowiedz
z wykopem
Hejo u Ciebie zawsze jest dobrze, mimo że nie moje klimaty to bardzo doceniam wiedzę i twój warsztat. Wymiatasz
Odpowiedz
z dużym wykopem
Ciekawa postać kobiety-pilota, która nie poddaje się, płacąc wysoką cenę. Ziemianie wielokrotnie nie potrafią się porozumieć, a humanoidalne stwory też z tym mają kłopoty. Dramatyczna sytuacja z lekką domieszką ironii.

Pozdrowienia!
Odpowiedz
~justyska 24 d.
Lubię zawarty tu humor, choć tematyka kosmicznie nie moja, to nie sposób nie docenić warsztatu. Przeczytane z przyjemnością
Pozdrawiam!
Odpowiedz
z wykopem
Hej,

fajna, z humorem, czego chcieć więcej?
Podoba mi się ta konsternacja obcych na końcu i lekki strach, który ich obleciał

Pozdrawiam!
Odpowiedz
~Adelajda 23 d.
Świetna dynamika i oczywiście bimber gdzieś w tle xd Sympatyczne opowiadanie i utrzymane w twojej stylistyce i klimacie.
Odpowiedz
*marok 23 d.
z dużym wykopem
Wiesz kiedy ostatnio czytałem opoko z Baśką? Ja też nie
Kurde, zapomniałem już jakie to fajne. Swojskie trunki w tle zawsze na propsie, więc w połączeniu z faktem, że opka chce sie wincyj i wincyj - baja :>
Odpowiedz
Spoko :-)
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.