online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW #2 Bogu niech będą dzięki
<
Na dywanie [Seria: W domu]
>

Opis:

Dodatkową inspiracją jest pewna planowana wyprawa do lasu ;) Rym w tytule jakoś mi pasuje :P

Tagi: #tw #treningwyobraźni #szort

TW#1 Zmiany w procesie spaceru po lesie

 Postać: Specjalista w zakresie doradztwa do spraw związanych z działaniami mającymi na celu monitorowanie prawidłowego przebiegu procesów

 Zdarzenie: Proboszcz zakrztusił się winem mszalnym (i zmarł)

 Efekt: 17. Akcja całego opowiadania dzieje się za oknem, a główny/a bohater/ka może tylko obserwować.

 

 

  Jazda samochodem to proces a ja jestem jego aktorem. Aktor jest wykonawcą czynności w procesie, tak jak ja jestem kierowcą samochodu. Moim celem jest przejazd z domu do lasu, dlatego wsiadłem do samochodu, odpaliłem silnik i przemieszczam się ulicą Hetmańską poza obręb Poznania.

 W moim procesie mogę spotkać innych aktorów, jest ich całe mnóstwo: inni kierowcy, piesi, rowerzyści, przechodnie. Albo policja. Tak, tak, ten uprzejmy pan w niebieskim mundurze, który przed chwilą mnie zatrzymał, gdy skręciłem w ulicę Głogowską, również jest aktorem w swoim procesie, zazębiającym się w tym akurat momencie z procesem moim.

  Uchylam nieco szybę, kiedy podchodzi i śledzę jego pozbawione zarostu oblicze kiedy pochyla się w moją stronę. Cuchnie papierosami i strachem. Mówi, że szukają niebezpiecznego mordercy. Wzruszam ramionami, jakbym nie wierzył w morderców innych niż tych z amerykańskich filmów. Pyta o moje dane, więc pokazuję przez szybę dokumenty wygenerowane w aplikacji na telefonie: dowód osobisty, prawo jazdy, mam nawet certyfikat szczepienia. Funkcjonariusz coś tam sobie zapisuje w czarnym notesie i znika w radiowozie.

  Moje dokumenty są w porządku, wiem, bo sam je podrobiłem. Wszystkie oprócz certyfikatu szczepień, ten jest prawdziwy, o ile prawdziwe może być coś, co certyfikuje czynność dokonaną na osobie, która nie istnieje. I, gdybyście byli ciekawi, nie, nie jestem tym niebezpiecznym mordercą, którego szukają. Ale widziałem się z nim dziś rano i omówiliśmy wspólnie proces opuszczenia miasta bez złapania przez policję. Jestem doradcą procesowym, tworzę, audytuję i monitoruję procesy. A moje usługi, choć nie są tanie, są najlepzse w tej części świata. A może i na całym świecie...

  Policjant wraca i gestem pokazuje mi, że mogę ruszać. Jadę więc dalej, poza miasto, do lasu, nałykać się świeżego powietrza.

 Budynki mieszkalne ustępują miejsca magazynom; jedna, druga stacja benzynowa; sklep wielkopowierzchniowy i już wyjeżdżam z Poznania, mknąc drogą szybkiego ruchu. Po drodze mijam kolejny patrol policji, mundurowi miny mają niewyraźne, podobnie jak napotkany przeze mnie wcześniej funkcjonariusz. No cóż, mój klient o posturze niedźwiedzia, przyparty do muru pewnie mógłby się zachować podobnie do swojego zwierzęcego odpowiednika. Z tym, że niedźwiedzie nie noszą ze sobą glocków dziewiętnaście piątej generacji.

  Odrywam się od tych przyziemnych myśli bo oto docieram wreszcie do otuliny Parku Wielkopolskiego. Z Asfaltowej drogi zjeżdżam w szutrówkę, którą poruszam się wolno przez około dziesięć minut. Po prawej stronie mam rozlewisko Warty, po lewej pola, opasane przez rolników sznurkiem, zabezpieczającym uprawy przed wszędobylskimi turystami. Na poboczu widzę granatowe auto, przy którym, oparty o tylne drzwi, siedzi mężczyzna w ciemnej koszuli z koloratką, ściskający w dłoni wino marki “Gloria”. Szybki rzut oka do samochodu księdza ujawnia jasnowłosą dziewczynkę, która kiwa się w przód i tył w nerwowym transie. Zatrzymuję się kawałek dalej i zerkam przez tylne lusterko. Duchowny ciężko dyszy, wokół niego rozrzucone są chusteczki albo papierowe ręczniki; na tylnej szybie ciemnego auta widać pajęczynę pęknięć. Ksiądz wstaje, a wtedy dostrzegam, że jest bez spodni.

  W większości procesów mamy do czynienia z elementem o nazwie “romb decyzyjny”. Aktor procesu musi wybrać ścieżkę działania, biorąc pod uwagę potencjalne korzyści oraz straty.

  Nie wrzucam wstecznego, tylko jadę dalej. Ale pomyliłby się ten, który stwierdziłby, że zamierzam tak tę sprawę zostawić. Nie chcę po prostu zostawić zbyt wyraźnych śladów opon nadgorliwym policyjnym technikom. Przyspieszam i zataczam koło, przejeżdżając na skróty przez blaszany mostek. Znów mijam sznurkowe ogrodzenie okolicznych pól i kotłujące się wody Warty. Myślę sobie, że kondycja rzeki ma coś wspólnego z tym co dzieje się w mojej głowie. Oddycham powoli, bo emocje nie sprzyjają projektowaniu procesu.

  Kiedy ponownie podjeżdżam do granatowego auta, ksiądz znowu siedzi oparty o drzwi samochodu i unosi właśnie do ust białe wino mszalne. Bierze długie łapczywe łyki, jabłko Adama unosi się i opada wraz z rytmem falującego alkoholu.

  Jadę teraz powoli, naciskam klamkę zwalniając drzwi z uchwytów zamka, dźwignia zmiany biegów jest w pozycji luzu, zdejmuję nogę z gazu i opieram ją o plastik podłokietnika. Ostatnie metry sunę niemal bezgłośnie, jestem tak blisko postaci w czarnej koszuli, że ta w końcu odwraca się w moją stronę. Jej usta wciąż obejmują butelkę, ale oczy wyrażają bezbrzeżne zdumienie. Ksiądz chciałby wstać, lecz napotyka na przeszkodę w postaci drzwi mojego auta, energicznie kopniętych w kierunku jego głowy. Przez boczną szybę obserwuję jak ostre kawałki szkła wdzierają się do gardła duchownego wraz z winem i krwią, a zmiażdżony nos nie pozwala na wzięcie oddechu. Mężczyzna pada na plecy a ja zamykam drzwi, wrzucam dwójkę i jadę dalej. W bocznym lusterku widzę ostatnie krwawe bąble powietrza wydobywające się ze zmasakrowanych ust. I uśmiechniętą dziewczynkę machającą do mnie z tylnej kanapy granatowego auta.

  Zapoczątkowałem właśnie nowy proces. Śledczy z wydziału kryminalnego nie będą mieli problemów z ustaleniem przyczyn zgonu: nieszczęśliwy wypadek. Kto wie, być może nawet stwierdzą zgon w wyniku zakrztuszenia się winem podczas odprawiania eucharystii w warunkach polowych. Taką przyczynę śmierci łatwiej zaakceptują biskupi w kurii oraz parafianie. Zeznania dziewczynki, nawet jeżeli zechce mówić, nie zostaną uwzględnione z tej prostej przyczyny, że w policyjnym raporcie nie będzie słowa o jej obecności na miejscu wypadku. Nie ma odcisków palców, nie ma narzędzia zbrodni, ślady opon zasypie piach.

  Z mojego spaceru po lesie nici. Planuję wrócić do Poznania z drugiej strony miasta, przez Wiorek, omijając drogę szybkiego ruchu oraz ulicę Głogowską. Póki co poruszam się nadal szutrówką. Warta płynie sennie przez pola, a wrześniowe promienie słońca wpadającego przez przednią szybę ogrzewają moją twarz. Sięgając po okulary przeciwsłoneczne do schowka, myślę sobie, że mimo wszystko moja wycieczka nie była straconym czasem.

 

6409 zzs

Liczba ocen: 12
93%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~KluczDoPiwnicy
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 73

Dodano: 2021-09-19 21:55:53
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
!jacek79 29 d.
z dużym wykopem
Ciekawy tekst…”analityczny” i dopracowany… wciągająca historia…podoba mi się!!!
Odpowiedz
jacek79 dziękuję, cieszę się, że się podoba Fajnie, że poczułeś tę szczegółowość i formę, która chciałem wyrazić.
Odpowiedz
*Ritha 29 d.
z wykopem
O matko, opis w połączeniu z dramatycznymi wydarzeniami z opowiadania mnie przeraził! A tak serio, to miałeś naprawdę, haha, skomplikowaną postać Wybrnąłeś z tego szalonego zestawu w równiez szalony sposób, taka creepy wersja Ojca Mateusza
Odpowiedz
Ritha haha, mam nadzieję, że takich dramatów nie uświadczymy.
Jest trochę creepy, nie powiem, ale też chciałem tę nutkę szaleństwa wpleść, więc jeśli widać, to mnie to cieszy
Ojciec Mateusz, hmmm... byłaby ciekawa przeróbka
Odpowiedz
*Canulas 29 d.
z dużym wykopem
Technicznie bez zarzutu. Wachlarz słów to jedno, ale odpowiednią rytmika w słowie, w którym melodyka nie gra pierwszych skrzypiec, świadczy o sporym wyczuciu i już jakiś pojęciu.

Fabularia również nie odstają, jednak jak na specjalistę (jednego z najlepszy na świecie) typ zachował się nieco nieprofesjonalnie. Dał się ponieść, uwalił duchownego i odjechał... zostawiając świadka 😬 Wszystko to powoduje leciuchny dysonans ludonarracyjny. Z drugiej strony całość niesie znamiona lekko puszczonego oka, więc nie będę się napinał ze stękaniem.
Good Job
Odpowiedz
Canulas dzięki za miłe słowa
Co do zostawionego świadka to jest to lekki ukłon w stronę tuszowania pedofili, może nawet świadectwo sfrustrowania autora tym, co się dzieje w kraju i na świecie. Nie jestem pewien czy w prawdziwym świecie prawda ujrzałaby światło dzienne
Puszczone oko - również, bo scena przemocy była dla piszącego małym katarzis powiązanym z bezkarnością tego rodzaju zbrodni.
Odpowiedz
*Canulas 29 d.
Aaaa, no i wykurwiscie pod zestaw. Jedno z trzech najlepszych wykorzystań zestawu - moim zdaniem
Odpowiedz
Canulas dziękuję, wspaniałe, że tak uważasz
Odpowiedz
Dobry wieczór!
Właśnie ruszyło pierwsze, inauguracyjne głosowanie w czwartym sezonie Ligi TW!
Tym razem można obdarować punktami aż 7 osób!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
~Zdzislav 28 d.
z dużym wykopem
Pięknie Ci się słowa składają w całość. Umiesz. Płynąłem przez tekst. Dla mnie jeden z najlepszych warsztatowo na tym TW.

"Moje dokumenty są w porządku, wiem, bo sam je podrobiłem. Wszystkie oprócz certyfikatu szczepień, ten jest prawdziwy, o ile prawdziwe może być coś, co certyfikuje czynność dokonaną na osobie, która nie istnieje." - No baja po prostu
Odpowiedz
Zdzislav jesteś nazbyt łaskawy Dziękuję za dobre słowo!
Odpowiedz
~pkropka 28 d.
Pięknie płyniesz narracją. Pierwsza klasa.
Fabularnie dziwo mnie, że zostawił klienta. Taki specjalista raczej doprowadziłby temat do końca. Ale poza tym super.
Odpowiedz
pkropka dzięki za komentarz W zamyśle autora, bohater wykończył gościa jednym puknięciem. Zastanawiałem się nad jeszcze jednym, dwoma strzałami z drzwi,ale konstrukcyjnie zdecydowałem się na mniejszy poziom przemocy, żeby podkreślić jej wymowę w całej historii. Rozumiem powstałe wątpliwości.
Kłaniam się!
Odpowiedz
Ale mi siadło to opko! Mega wpleciony zestaw, no same ochy i achy!
Fajny motyw z zamiataniem pedofili pod dywan, jestem skłonna to kupić
Odpowiedz
SylviaWyka bardzo się cieszę, niech siedzi na zdrowie Pedofile tak i nie zapominajmy o duchownych Rad jestem, że zagrało <3
Odpowiedz
z dużym wykopem
I ocenka
Odpowiedz
SylviaWyka bardzo dziękuję!
Odpowiedz
z wykopem
Ciekawie opisane i z humorem, ale czuć trochę że to tylko one-shot, taki trochę na szybko jak mój. A może się mylę...
Odpowiedz
fanthomas hej, hej, dzieki za odwiedziny
One-shot to w mojej historii duchowny (bynajmniej nie David) w pysk otrzymał :P
A tak na poważnie, warto byłoby pewnie jeszcze trochę posiedzieć, wygładzić... Jak zawsze. Jakoś super szybko tekst nie powstał, koncepcja kilka razy się zmieniała.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
~oidrin 26 d.
z wykopem
Dobre, dobre, świetnie wybrnąłeś z trudnego zestawu. Tylko ciut byłozę by trzeba ogarnąć. Ale akcja z księdzem i intryga wynagradza.
Pozdro, pozdro!
Odpowiedz
oidrin dziękuję za miłe słowa Byłoza to moja przypadłość, niestety. Fajnie, że intryga i akcja z księdzem siadły
Pozdrawiam!
Odpowiedz
*Hiraeth 26 d.
z wykopem
Sprytnie poradziłeś sobie z zestawem, choć miałam wrażenie, że wkradła się tu duża doza chaotyczności, jak na tak krótkie opowiadanie. Jak to jednak mawiają - twój cyrk, twoje małpy.
Odpowiedz
Hiraeth cześć Być może wkradło się trochę chaosu, może powinienem pójść w jeszcze większą procesowość, choć z drugiej strony nie chciałem z tym przesadzić. Ale może by to bardziej uporządkowało historię...
Dzięki za komentarz.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
~Olciatka 26 d.
z dużym wykopem
Cześć Klucz,
Proces twórczy przebiegł prawidłowo:-) Bardzo dobry tekst. Świetna narracja i to ona robi tutaj robotę. Brawo!
Poza zachwytami: warto popracować nad tekstem pod kątem interpunkcji:-)
Białe wino mszalne? A nie czerwone?
Pozdrawiam
Odpowiedz
Olciatka dzień dobry
To akurat wino jest białe: https://wszystkodlaparafii.pl/wino-mszalne-gloria.
Interpunkcja - wiem, kajam się
Cieszę się, że tak wysoko oceniasz, jestem zadowolony, że narracja Ci się spodobała.
Pozdrawiam!


Odpowiedz
~Olciatka 25 d.
KluczDoPiwnicy
Co do wina- zwracam honor.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~Mia123a 26 d.
z dużym wykopem
Super napisane Wciągająca, pełna niespodziewanych zwrotów akcji historia 🙃 Miałeś trudny zestaw a wybrąłes elegancko.
Odpowiedz
Mia123a dzięki za wizytę i komentarz
Miło mi, że wciągnęło i były zaskoczyło gdzieniegdzie.
Pozdrawiam serdecznie!
Odpowiedz
*marok 25 d.
z dużym wykopem
Za samo wybrnięcie z zestawu należą się gratki. Był bardzo trudny, postać ciekawa, ale ogólnie sam zestaw trochę od czapy, dlatego no efekt tym bardziej robi wrażenie. Poczułem w tym tekście taką niesamowitość. Czytałem ostatnio, właściwie przypominałem sobie Wszystkie Grzechy Korporacji Somnium i ten tekst ma nutkę tej niesamowitości z tamtych tekstów. Dobra robota
Odpowiedz
marok dzięki, cieszę się bardzo z tak pochlebnego komentarza Tekstu o Wszystkich Grzechach nie znam, skoro polecasz to zajrzę...
Niesamowitość powiadasz... tak działają procesy
Odpowiedz
*marok 25 d.
KluczDoPiwnicy polecam, a powiem ci na polepszenie humoru że to jest antologia, więc sporo tych tekstów jest i o dziwo żadne nie nazwany jest tytułem książki
Odpowiedz
marok ciekawe, rzeczywiście. Dobry efekt byłby z tego - tytuł nie może łączyć się w żaden sposób z fabułą opowiadania
Odpowiedz
*marok 25 d.
KluczDoPiwnicy właściwie to on się łączy w pewien sposób, ale nie będę zdradzał w jaki, lepiej samemu sprawdzić. Ale polecam bardzo, opka są naprawdę dobre
Odpowiedz
marok ciekawe, rzeczywiście. Dobry efekt byłby z tego - tytuł nie może łączyć się w żaden sposób z fabułą opowiadania
Odpowiedz
Nie wiem, co tu się stało
Odpowiedz
~justyska 24 d.
z dużym wykopem
Styl w jakim to opowiadanie zostało napisane siadł mi jak lukier na babeczce. Nic dodać nic ująć. Przepłynęłam z zainteresowaniem, świetny tekst i do tego trudny zestaw zrealizowany na 5.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
justyska dziękuję bardzo! Jest mi niezwykle miło, że przez tekst przeszłaś gładko i że fabuła zaciekawiła.
Pozdrawiam serdecznie!
Odpowiedz
~Adelajda 22 d.
Trudny zestaw, ale udało się wybrnąć. Opko jakby "zaprogramowane". Ciekawy pomysł Pozdrówki.
Odpowiedz
Adelajda dziękuję za wizytę i komentarz! Cieszę się, uznałaś,’że wybrnięcie się powiodło i pomysł zaciekawił
Pozdrawiam ciepło!
Odpowiedz
Hej!

No i mam problem. Bo z jednej strony jeden z najlepszych specjalistów w tej specyficznej dziedzinie nie zachowałby się jak Twój główny bohater. A z drugiej strony świetnie poprowadziłeś narrację i to naprawdę wiele rekompensuje. W dodatku perfekcyjnie rozpracowałeś zestaw, więc jedyne co pozostaje to machnąć ręką na wiarygodność zdarzeń i pogratulować.
Pa!

M.
Odpowiedz
MHSchaefer hehe Dzięki za wyrozumiałość. Cieszę się, że niedociągnięcia zostały zrekompensowane.
Odpowiedz
Świetnie napisane, po męsku, to od razu da się zauważyć ( ilość przymiotników ograniczona, ale to absolutnie nie zarzut!),mnie od początku wciąga i czyta się bardzo dobrze aż do końca, historia jest tu ważna, autor nie stara się popisać jak mądre , wieloliterowe i niepospolite zna słowa, czyli nie męczy czytelnika i nie zanudza, brawo!
Odpowiedz
amiartist dziękuję bardzo <3 Jesteś nazbyt łaskawa. Bardzo się cieszę, że nie zmęczyła Cię ta historia i pozytywnie ją oceniasz. Wdzięczny jestem za ten komentarz
Odpowiedz
KluczDoPiwnicy szczera raczej, łaskawa...nieeee...
Odpowiedz
amiartist tym bardziej się cieszę, że opinia tak pozytywna
Odpowiedz
KluczDoPiwnicy szczera raczej, łaskawa...nieeee...
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.