online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW #2 — W dobrą stronę
<
TW #8 — Śmierć gorąca jak lód
>

Opis:

Znaki: 7490

Tagi: #TW #Kalia #Miś #Halloween

TW #1 — 24h

 Postać: Wytatuowany misiaczek

 Zdarzenie: Żart, który zaszedł za daleko

 Efekt: 56. Stosujesz się do klasycznej zasady trzech jedności

 

 Obudził się za wcześnie. Otworzył ślepia nie w tym natężeniu światła, co zawsze. Ostra żółć żarówek klubowego kibla. Pytanie tylko, czy damskiego czy męskiego? Każdego roku trafiał inaczej. Jednak tak żarliwa barwa mogła oznaczać, że nie dospał do świtu i trwała jeszcze noc, albo było grubo po szóstej i po prostu ochrona nie zdążyła zgarnąć wszystkich zgonersów walających się po zarzyganych klozetach.

 Dźwignął się, ze zdziwieniem przyznając, że w tym roku nikt deski nie osrał. Nie, czekaj. To nawet deską nie było. Podniósł się z zimnego metalu kosza i zaraz opadł z powrotem. Po łaźni roztaczał się znajomy odór wymiocin, pyszne połączenie wódki (którą zresztą miał na koszuli) i karmelowych ciasteczek w kształcie czaszek, jak i popisowa zupa "z trupa" jednej z barmanek. Trochę zżółkniętego moczu, odrobina innych wydzielin. Wyglądało na to, że wszystko w normie. Prócz spływającej po umywalce krwi i czarnego tuszu, pokrywającego przedramię. Piekło. Paliło jak cholera.

 Następna rzecz odchodząca od rutyny odbiła się po jego uszach. Muzyka, krzyki, głośne bity. Zabawa trwała w najlepsze. A więc środek nocy.

 Śmiech. Kroki. Drzwi zamknęły się z hukiem, po czym dźwięki przycichły.

 Przeżył wiele halloweenowych nocy. Dał sobie radę z rozbitą butelką w udzie, chrapiącym na nim menelu, a ostatnim razem uniknął policji, wyskakując półnagi przez okno. To samo, przez które teraz wpadał mroźny, jesienny wiatr.

 Cisza. Ale tylko przez chwilę.

 A ta wystarczyła, by ogarnął wzrokiem nowy nabytek na skórze. Niedbałe, czarne linie składały się w szkaradny uśmiech misia. Tatuaż przytulanki siedział z bebechem na wierzchu i patrzył na niego tępymi koralikami. Potrafił przespać naprawdę dużo. Ale nigdy jeszcze nie przegapił wbijających się w ciało igieł, rozlewu krwi z amatorskiej próby chińskiej techniki i bólu, który rozrywał mu kończynę.

 Z kranu pociekły krople. Wciąż był mokry. Zadudniło z sufitu. Ktoś zarechotał.

 Potrząsnął głową i uniósł brwi z ciężkim westchnieniem. Ból nie pozwolił na więcej. Nie miał pojęcia, co robić, gdy dotarło do niego, że kpiący rysunek prawdopodobnie zostanie z nim na dłużej.

 Buteleczka z rogu spadła pod kran. Kartka obok przemokła czerwonymi plamami.

 "Hej, Peter. Wygląda na to, że zgubiłeś klucze i portfel. Jeśli chcesz je odzyskać, masz 24h, by dowiedzieć się, kto z nas postanowił zostać tatuażystą. Miś będzie wymagał opieki. Za każdą wskazówkę dorobisz kolejnego. Nie, marker się nie liczy :) Do dyspozycji masz szkło, drut, nóż i wszystko inne, co znajdziesz w klubie. Czas start."

 Z ust również coś pociekło. Żółć. Gorzka, cuchnąca żółć.

 "Ps.: Zdezynfekuj się, misiaczku. Niech dzisiejszej nocy moc halloween sprzyja twej duszy."

 

 Barman spojrzał na Petera z szyderczym uśmieszkiem.

 — Pewnie, że wiem. Zostawili te wskazówki.

 Rana znów dała o sobie znać. Misiek zaszczypał, chłopak przycisnął papier toaletowy.

 — I? Daj mi je — warknął. Pot zaczął spływać po skroni, przestraszył się, że przez amatorkę wdało się zakażenie. Mógł leżeć tam parę godzin. — Nie, nie, co ja pieprzę? Powiedz, kto mnie okaleczył.

 Rzucił na blat zakrwawione przedramię jak kawał mięsa, bezwładne, pulsujące przy najmniejszym drgnięciu. Liczył, że mężczyznę, który wcześniej polewał mu wódki z colą, za czasów, gdy był bardziej trzeźwy niż nie, ogarnie współczucie. Na jego twarzy uśmiech tylko się poszerzył.

 Zero empatii.

 Peter nie powinien się dziwić. Co jakiegoś obcego gościa obchodziły zabawy nawalonych dzieciaków?

 Nie powstrzymał jęku, gdy kolejna fala wykręciła mięsień.

 — Słuchaj, dostałem za milczenie naprawdę sporo. Mam wydać ci wskazówki. A wskazóweczki sporo kosztują.

 Gardłowy śmiech przebił się przez basy i szarpnięcia strun, z głośników rozległa się nowa, wyjątkowo dudniąca piosenka. Ludzie wokół wznosili toasty, zapychali się przekąskami z bufetu, a chłopak regularnie dostawał łokciem czy stopą wijących się na parkiecie par. Głosy i szepty coraz szybciej się nawarstwiały, aż musiał oprzeć się całym ciałem o blat, by dosłyszeć barmana. Pot mieszał się z alkoholem, podłogowy kurz z jedzeniem.

 Charczenie. Ktoś właśnie się dławił.

 — Gówno mnie to obchodzi! — ryknął. Omal nie zasłabł. — To ty posłuchaj. Zgłaszam to. Pozwę was wszystk—

 Mężczyzna wyszczerzył zęby. Wbił palec w klatkę piersiową chłopaka, skutecznie sadzając go na krzesło.

 — Nie, nie, misiaczku. Ty słuchasz. Mają klucz do twojego mieszkania. I kartę. Podobno wyskrobałeś tam parę ładnych tysięcy — zaświergotał. Krew zawrzała. — Zostaniesz z niczym, bez dachu nad głową, bez pieniędzy i bez twoich "przyjaciół".

 Barman zaczekał na jego reakcję. Peter splunął mu na ręce, przeklinając przynajmniej paręnaście razy, wspominając przy tym o matce, ojcu, teściowej, kocie i psie mężczyzny, ale zauważywszy, że nic nie skutkuje, gruchnął czołem o blat.

 Barman dokończył więc spokojnie.

 — To co? Wskazóweczka dla pana misiaczka?

           

 Ciął. Pierwsza kreska była najgorsza, reszta poszła z górki przy dobrym nawodnieniu. Wlewał zawartość kieliszków prosto do wrzącego gardła. Przestał przejmować się krwią, wypływającą spod kawałku szkła. Miał wskazówkę. I miał też drugiego misia.

 Z tym że ten pierwszy dziwnie mrugał. Raz jasny, raz ciemny. Zaczął lśnić w kolorach neonu, prawie jak szyld klubu.

 Z każdym cięciem, z każdą wskazówką i z każdym misiaczkiem, budził się ciągle w kiblu. W takiej samej pozycji, z takim samym stanem jak na początku. Pamiętał tylko śmiech i pośpiesznie oddalające się kroki. Przez hektolitry bólu przestał zwracać na to uwagę.

 Wszystko było identyczne. Wszystko się powtarzało. Pieczenie, krew, tatuaż. Uśmiech barmana, ból, cięcie, wskazówka. Zasypiał. I znów budził się w nie wiadomo jakiej toalecie. Zmieniał się tylko miś. Teraz z czarnych, tępo patrzących koralików ułożyły się równolegle stróżki krwi. Linia ust wygięła. Brakowało mu ręki.

 Dlaczego pulsował zielenią?

 Peter trzymał już nóż, nachylał się nad wolnym skrawkiem skóry i przyglądał pierwowzorowi. Zatrząsł się, ale gotowy na znajome uczucie, dotknął ostrzem naskórka. Wydłubał krwawe oczy. Nie potrafił jednak powiedzieć, dlaczego to robił, skoro nawet nie pamiętał wskazówek, a misie, które wycierpiał wcześniej zniknęły, jak gdyby nigdy nie spróbował się okaleczyć.

 Nie wiedział, że trzydziesty pierwszy październik nigdy nie miał się dla niego skończyć.

 Zadzwonił telefon. Powstrzymał go przed zaczęciem tułowia.

 — Co ty do cholery wyprawiasz? To miał być tylko żart, Peter, do jasnej… ! Przestań! Ten tatuaż nie jest prawdziwy! — krzyczał do słuchawki kolega. Nie pamiętał imienia.

 I ciął, szarpał tym razem drutem, wykrawając brzuch i uszy misia. Odłożył słuchawkę do zlewu. Krew lała się z nadgarstka. Wartko i szybko.

 — Jak? — szeptał Peter. — Jak nie jest prawdziwy? On jest prawdziwy. Jak to nie, skoro wszędzie jest krew, tusz, ten barman, wy… chcieliście ukraść… mi…

 — … żart. Żart. To… lko… upi… art…

 Głos zamilkł. Chłopak pociągnął ostrzem, potem wcisnął drut, widząc, jak rana się otwiera, jak mięso powoli odchodzi od kości. Zwieńczył misia pozostałościami tuszu. I ponownie ocknął się na metalowym koszu.

 Puk, puk, puk.

 Łapa zastukała w drzwi. Nie czekała na pozwolenie.

 Wytatuowany misiaczek rozświetlił się czerwienią, zgnilizną, przeobrażając w siniaki aż po rozkładające się tkanki. Zamigał neonem i wyrwał się ze skóry. Peterem wstrząsnęły drgawki. Wygiął się w łuk.

 Miś podał mu siekierę. Musnął sierścią ciało chłopaka i uśmiechnął się krzywo, chuchając trupim oddechem tuż nad uchem.

 — Nie chcesz pobawić się z misiem, Peter?

 Wrzask zagłuszył grający wtedy rock, gdy Peter obudził się na osranej desce.

7746 zzs

Liczba ocen: 5
84%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Kalia
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 47

Dodano: 2021-09-19 23:42:17
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
Dobry wieczór!
Właśnie ruszyło pierwsze, inauguracyjne głosowanie w czwartym sezonie Ligi TW!
Tym razem można obdarować punktami aż 7 osób!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
*Ritha 29 d.
Ostatnim rzutem na taśmę wpadło Brawo za walkę! Opowiadanie jest trochę chaotyczne, natomiast postać i zdarzenie wykorzystane solidnie
Odpowiedz
~Kalia 23 d.
Ritha Ledwo mi się udało, prawda. Opko jest właściwie takim małym potworkiem, ale dziękuję!
Odpowiedz
Cześć.
Zestaw wykorzystany fajnie, klika zwrotów całkiem zacnych, zapadających w pamięć. Historia dobra, ciekawa, chciało się czytać, ale gubiłam się, musiałam wracać kilka razy, nie bardzo wiedziałam czy rozumiem wszystko jak należy.
Mimo tego dobrze mi się czytało, fajne detale, miś wyrazisty, jako tatuaż mega!
Odpowiedz
~Kalia 23 d.
SylviaWyka Cześć, dziękuję!
Odpowiedz
*Canulas 29 d.
z wykopem
Opowiadanie dość chaotyczne - faktycznie, jednak od strony zapisu świetna robota.
Takie Five niths at Freddy's czy jakoś tak.

Odpowiedz
~Kalia 23 d.
Canulas Hej, dzięki. Miał być mini horror, ale wyszła mini komedia.
Odpowiedz
*Hiraeth 28 d.
z dużym wykopem
No, no, zacne tekścicho, takie właśnie powinny być. Bardzo fajnie napisane, zestaw wykorzystany w pełni i z należytą starannością. Specyficzne zakończenie, tylko czemu tak krótko? Miałam wrażenie, że jakieś fragmenty z opowiadania wyleciały i w niektórych miejscach czegoś brakuje. Ale jest gitówa, podobało mi się.
Odpowiedz
~Kalia 23 d.
Hiraeth Cześć, dzięki. Długość niestety zawdzięczam pisaniu na ostatnią chwilę. Przez to trochę rzeczy musiałam pominąć, zmieniając odrobinę historię, no i wszystko tak jakoś skręciło w inną stronę.
Odpowiedz
~pkropka 28 d.
Ciekawie pourywane sceny, klimat zamroczenia alkoholowego oddany pierwszorzędnie.
Odpowiedz
~Kalia 23 d.
pkropka Hej, dzięki!
Odpowiedz
~Zdzislav 28 d.
z dużym wykopem
Ej, no, świetne opowiadanie. Na początku myślałem, że to jakaś wariacja na temat "Piły", ale potem wszystko poszło w zupełnie innym kierunku. Udało Ci się zbudować i utrzymać napięcie. Pojawiły się tu jakieś zapętlenia, zawirowania, majaki i zwidy, za którymi trudno czasem nadążyć, ale biorąc pod uwagę, że główny bohater za kołnierz nie wylewał, to nawet fajnie to zagrało. Przeczytałem z przyjemnością.
Odpowiedz
~Kalia 23 d.
Zdzislav Cześć, to prawda, miał być horror, zakończenie zupełnie inne, ale nagle przez zbliżający się deadline straciłam nad tym kontrolę. Ale jeśli naprawdę nie jest tak źle, to dziękuję!
Odpowiedz
~justyska 24 d.
z wykopem
To trochę historia szaleństwa. Bardzo mi się podobało, szczególnie zakończenie, no i zestaw ładnie wykorzystany.

ps. Kalia w j. fińskim, a dokładnie w mowie potocznej, oznacza piwo))
Odpowiedz
~Kalia 23 d.
justyska Hah, dobrze się wpasowało. Naprawdę pisze się to tak samo, jak piwo? Bardzo lubię fiński za takie pokręcone słowa.
Odpowiedz
~Adelajda 22 d.
Fajnie, że łapiesz się coraz lepiej tych mrocznych klimatów. Widzę, że narracja się nieco zmodyfikowała na plus. Ładnie wykorzystany zestaw
Odpowiedz
~Kalia 22 d.
Adelajda Dziękuję!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Ciekawa ta historia, bardzo mi się podoba Jest strasznie, psychodelicznej, krwawo, czego chcieć więcej?
Wg mnie, najlepszy Twój tekst, spośród tych, które czytałem, dobra robota!
Pozdrawiam!
Odpowiedz
Żartować nie każdy powinienien...podoba mi się! A z drugiej strony, ciekawie co miał na sumieniu bohater...
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.