online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Pióro ostrzejsze jest od... bagnetu – Rozmowa z Navalem, byłym żołnierzem GROMu, autorem książek o tematyce wojskowej.
<
Wątki ulotne #11 – Są takie dni...
>

„Kiedy język nam mówi..." – Wywiad z Michałem Rusinkiem

 Rozmowa z literaturoznawcą i pisarzem, dr. Michałem Rusinkiem, o zjawiskach językowych, polskich mediach i znaczeniu poprawnej polszczyzny w czasach współczesnych miałem okazję przeprowadzić kilka lat temu, dla redakcji, w której wtedy pracowałem. Chociaż nie jest to tekst artystyczny, wydaje mi się, że tematycznie jak najbardziej tu pasuje. A jeżeli okaże się, że jest zainteresowanie wywiadami, wśród użytkowników T3kstury, to może znajdę jeszcze kilka.

 

 Tytuł pana książki – „Pypcie na języku” – nie budzi pozytywnych skojarzeń. Skąd pomysł na niego?

 Tytuł może faktycznie kojarzyć się z dermatologią – być może nie każdy wie, że pypeć to potoczna nazwa afty. Sam tytuł to jednak przede wszystkim metafora. Język może mieć przecież dwa znaczenia – wskazywać i anatomiczną część ciała, i ogólny system komunikacji werbalnej. O istnieniu chorób przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy coś nas boli, a o błędach językowych przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy zaczynają nas bawić bądź irytować. Gdy zwracamy na nie uwagę.

 

 A więc nawiązując do afty, chciał pan przekazać, że język polski dotknęła jakaś bolączka?

 Nie do końca. Moja książka to zbiór felietonów o języku, który faktycznie coś dotyka, ale nie zawsze będą to bolączki. Chcę raczej zwrócić uwagę na sam język. Ludziom wydaje się, że język to narzędzie, a my jesteśmy tylko jego użytkownikami, a w rzeczywistości bywa często odwrotnie. Czasem to język nami mówi, zapędza nas w kozi róg. Mówimy coś, co jest wieloznaczne, więc staje się przy okazji śmieszne. Przeczytałem kiedyś nagłówek w jednej z gazet w Słupsku: „Korki na ulicy Braille’a. Kierowcy nie wiedzą, że jest ślepa”.

 

 Jak język polski funkcjonuje więc w mediach? Czy media posługują się dobrą polszczyzną i czy statystyczny Kowalski powinien wzorować się językiem medialnym?

 Istnieją różne media. w niektórych promowana jest poprawna polszczyzna, a w innych – mowa kolokwialna. Dziś jednak media nie pełnią już funkcji tylko informacyjnej, lecz także rozrywkową. A to, co rozrywkowe, może zubażać język. Media chcą dziś przyciągać uwagę widza czy słuchacza, świetnie widać to na przykładach programów politycznych. Przy prowadzeniu rozmowy, kiedy każda ze stron przedstawia inny pogląd, powinno dążyć się do konsensusu, ale konsensus jest przecież nudny. To właśnie niekończące się ubliżanie staje się długoterminowym źródłem dochodu i jednocześnie jest ciekawe dla widza. To niestety nie tylko problem polskich mediów, ale i problem globalny.

 

 Więc skąd ma czerpać statystyczny Kowalski? Jak można wpływać na poprawę jego polszczyzny?

 Nie jestem kimś, kto bada stan świadomości językowej Polaków, jednak słuchając ludzi na ulicy, można dojść do smutnych wniosków. W dużej mierze winne temu są media, ale da się to przewalczyć, czytając książki. Tym, którzy czytają, o wiele łatwiej jest się komunikować. Co jak co, ale to właśnie ta umiejętność komunikacji jest nam we współczesnym, rozbitym społeczeństwie bardzo potrzebna.

 

 Bardzo dziękuję za rozmowę.

3038 zzs

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Nazareth
Kategoria: wywiady

Liczba wejść: 17

Dodano: 2021-09-27 11:39:50
Komentarze.
jacek79 2 m.
z dużym wykopem
mimo że krótki wywiad bardzo TREŚCIWY!!!
Odpowiedz
jacek79 2 m.
dodam że lubię czytać wywiady i chcę więcejw odniesieniu do języka niedługo wyginiemy jak dinozaury
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.