online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW 1 Baletowe wspomnienia
>

TW 2 Randka w lesie

 

  Postać: Koczownik

  Zdarzenie: Pogawędka z diabłem

  Efekt: "Kochanek/kochanka spoza świata" - wpleć wątek miłosny z istotą, która nie jest człowiekiem.

 

 

  — Czyli jesteś diabłem…

  Pierwszy raz spogląda w jego prawdziwą twarz. Nie czuje odrazy ani strachu, tylko smutek. Jego spalone policzki pokrywają blizny i zadrapania, z niektórych jeszcze sączy się krew. Tylko oczy wciąż ma takie same. Czarne, głęboko osadzone. Ma oczy, których nigdy nie przypasowałaby do niczego złego.

  — Nie możemy być razem. Nie należę do twojego świata. — Przeciąga ręką po jej bladym policzku.

  — Czemu nie powiedziałeś mi o tym wcześniej? Jak mogłeś rozkochać mnie w sobie, wiedząc, że to uczucie przyniesie nam obojgu tylko cierpienie?

  — Nie chciałem się w tobie zakochiwać. Nawet nie wiedziałem, że to możliwe.

  — Dotknij. — Przyciska jej dłoń do swojej klatki piersiowej.

  — Nie bije...

  — Nie mam serca.

  — Cięcie! — krzyczy wiercący się na krześle reżyser — na dzisiaj koniec, nażarłem się jakiegoś cholerstwa i od rana jeździ mi po brzuchu. Jadę do domu, zaparzę sobie ziółek.

  — Trzymaj się Boby — rzuca Hela. Złotowłosa piękność. Główna bohaterka filmu "Pogawędka z diabłem "

  — Pewnie całą noc przesiedzę na kiblu. — Macha ręką w jej stronę, po czym naciąga na siebie bordowy sweter.

 

 

  Większość ekipy zaraz po wyjściu reżysera również rozjeżdża się do domów, jedynie Hela i jej kolega z planu, Jacky, który gra tytułowego diabła siedzą jeszcze w garderobie.

  — Podwieźć cię? — pyta mężczyzna ścierając ręcznikiem mroczną charakteryzację.

  — Nie, dzięki. Idę dzisiaj na randkę. — Dziewczyna przewraca oczami.

  — Hmmm, nie dostrzegam entuzjazmu.

  — Nie no, cieszę się. Tylko po tych wszystkich akcjach z Tobym, trochę straciłam wiarę w facetów. Bez obrazy, ty jesteś cudowny! — Łapie go za rękę… — Może tym razem trafię na kogoś, kto nie będzie takim egoistycznym, chamowatym, zapatrzonym w siebie bucem. — Na myśl o byłym zbiera jej się na wymioty.

  — A jeszcze tydzień temu mówiłaś, że koniec z randkami.

  — Taa, ale braaakuję mi seksu.

  Narzuca na siebie czerwoną pelerynę. Na pożegnanie całuje mężczyznę w policzek.

 

  ***

 

  Przykryty białą pierzynką las wydaje się obojętny na krzyki swoich mieszkańców. Drzewa, zgodnie tak jak jedna wyznająca te same zasady rodzina, odwróciły wzrok, pozostając w przekonaniu, że wszystko zmierza do upragnionego końca.

 

  — Nie dasz rady mi uciec, nie zapominaj, że to ja przyprowadziłem cię do tego lasu — sapie wielki, umięśniony mężczyzna, otulony białym futrem.

  Zmęczył się, z trudem łapie oddech, jest potwornie zimno. Kolana mu cierpną, palce u stóp to teraz dziesięć drętwych kołków. Ręce pękają od ciągłego naciągania cięciwy.

  — Hela jest głupia i naiwna. Nie przetrwa w tych lasach. — Powtarza jak mantrę.

  Rozrywający wnętrzności mróz mu nie przeszkodzi. Dorwie ją! Prostuje się, nabiera w płuca zimnego powietrza, po czym rusza po śladach, które dziewczyna w czerwonej pelerynie zostawiła na śniegu.

 

  pozostał tylko chłód

  ściska serce schowane pod grubą

  warstwą puchowej kurtki

  wprawia je w ruch

  zmusza do pompowania krwi

 

  żołądek zwiją się w supeł

  mózg podpowiada czilll wyluzuj

 

 

  Piosenka, którą dziewczyna napisała na ścianie w szkolnej toalecie, dodaje jej odwagi. Las wydaje się nieskończenie wielki. Im dalej biegnie w jego głąb, tym bardziej traci nadzieję na to, że zdoła się z niego wydostać.

  "Głupia, jak mogłaś niczego nie podejrzewać, facet zaciąga cię do lasu a tobie się wydaje, że to jakiś romantyczny zryw! Boże, znajdzie mnie i zabije. Oto jak kończy gwiazda "Pogawędka z diabłem " zadźgana pod jakimś świerkiem przez psychola!" Krzyczy na siebie w myślach.

 

  Na jej oczach śnieg przesiąka krwią.

  — Trzeba zrobić zapasy zanim cały świat zapadnie w sen zimowy — szepcze widząc zmarznięte wiewiórki wypychajce rude policzki martwymi pisklętami, które kukułcza matka wyrzuciła z gniazda.

  "Nie dałabym wam szczęścia, lepiej, że umarliście". Piszczy wiatr.

 

  Makabryczny widok nie jest w stanie odwieść dziewczyny od dalszej wędrówki. Jeśli chce przetrwać powinna biec dalej, chyba że…

  W oddali dostrzega małą chatkę. Piernikowe ściany pokrywa gruba warstwa lśniącego lukru. W marcepanowych okienkach zauważa światło. Nie zastanawiając się dłużej puka do czekoladowych drzwi.

  — Halo, czy ktoś tutaj jest?

  Zagląda przez ozdobioną cukrem pudrem szybę. W środku przemyka czyjś cień.

  — Kto tam?

  Odzywa się niski kobiecy głosy.

  — Potrzebuję pomocy… zabłądziłam, jest strasznie zimno, czym mogłabym ogrzać się w pani domku?

  Zza czekoladowych drzwi wychodzi pulchna, rudowłosa staruszka, ubrana w kucharski fartuszek.

  — Akurat gotuję wodę na herbatę — rzuca przypatrując się bacznie nieznajomej — zapraszam.

 

  Powietrze jest ciężkie, klejące i mdłe, zupełnie tak jakby gospodyni piekła mało apetyczny, świąteczny deser z dużą ilością cukru. Na środku pokoju stoi stół przykryty obrusem, dalej znajduje się niezbyt ładna sofa i kominek, w którym skwierczy ogień.

  Hela siada na jednym z dwóch stojących przy stole krzeseł.

  — Rzadko miewam gości. — Stwierdza staruszka nalewając do filiżanki wrzątek.

  — Nie zajmę pani dużo czasu, chce się tylko ogrzać. — Zaciska dłonie na gorącym naczyniu.

  Dziewczyna dalej wodzi wzrokiem po pomieszczeniu. Pokój utrzymany jest w nienagannej czystości. Starsi ludzie dbają o porządek, często sprzątanie domu to jedyna odskocznia od natrętnych myśli o upływającym czasie. Podłoga i marcepanowe okna lśnią, a ściany nad kuchennym blatem pokrywa tapeta w małe fioletowe kwiatuszki.

  — Mieszka tu pani sama? — Hela bierze łyk herbaty. Od razu wyczuwa cynamon i nutkę szałwii. Ciepły napój rozgrzewa ją od środka.

  — Tak, ale czasami odwiedzają mnie wnuki. Teraz jest u mnie Henry, wyszedł na chwilę do lasu po… — Wstaje od stołu nie kończąc wypowiedzi.

  Dziewczyna upija kolejny łyk.

  — Gotuję jego ulubioną zupę. To taka nasza mała tradycja. — Uśmiecha się, wskazując na stojący na kuchence garnek. — A ciebie co sprowadza w te strony?

  — Chciałam nazbierać owoce dzikiej róży ale zobaczyłam coś. — Przypomina sobie krwawą scenę z wiewiórkami. — Wystraszyłam się i zaczęłam biec.

  Hela nie wspomina o polującym na nią mężczyźnie, obawia się, że kobieta kazałaby jej wyjść. Nie będzie chciała narażać siebie ani swojego wnuka.

  — Owoce dzikiej róży? To w takim razie gdzie masz koszyk?

  — Wypadł mi z ręki, kiedy biegłam…

  Przegryza wargę i po raz kolejny zaciąga się gorącym napojem.

 

  Staruszka podchodzi do okna. Wzrok kieruje w stronę ośnieżonego lasu.

  — Mój wnuczek jak zwykle każe na siebie czekać… To trochę taki koczownik, ciągle w podróży, uwielbia obcować z naturą, a zima to jego ulubiona pora roku. Większość czasu spędza poza domem. Zupa będzie gotowa dopiero, kiedy dodam składnik, który ma mi dostarczyć.

  — Czy las to bezpieczne miejsce dla dziecka?

  — Och, jakie tam z niego dziecko. Henryk jest już po czterdziesce. Mój syn szybko założył rodzinę, nie mamy najlepszych relacji, jednak nie może zabronić mi kontaktów z wnukami.

  — Ściemnia się, chyba już pójdę…

  Dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego, że "facet z randki" gdzieś tam czai się w lesie, jednak w tej chatce zostać nie może. Mimo nienagannego wystroju, przyjemnego ciepła i sympatii gospodyni, która być może jest wymuszona i nieszczera, nie czuła się komfortowo.

  — Nie, nie, posiedź jeszcze. — Kobieta znowu podchodzi do garnka. — Ten składnik to podstawa mojej zupy. Nie wiem, czy wnuczek go zdobył, ostatnio trudno znaleźć w lesie jakiegoś bobasa.

 

  Dziewczynę przechodzi dreszcz.

  — Najlepsze jest świeże i młode mięso — tłumaczy kobieta — najczęściej do wywaru dodaję części dzieci, no wiesz, wątrobę czasami nerkę, ale ty też się nadasz… — Posyła jej uśmiech.

  Dopiero teraz Hela dostrzega jak duże zęby ma kobieta.

  — Och, uwielbiam ich malutkie paluszki! Obtaczam je w cieście i smażę na głębokim tłuszczu. Pyszna przekąska!

  Cały pokój wiruje.

  — Nie uciekniesz, złociutka. Wypiłaś całą filiżankę ziółek otumaniających. Jak tylko cię zobaczyłam to pomyślałam, że idealnie nadajesz się do mojej zupy! Nawet jeśli Henryk znajdzie jakieś dziecko, to wykorzystam cię następnym razem. Mam duża wnucząt…

  Dziewczyna nie jest w stanie utrzymać równowagi. Upada z hukiem na podłogę.

 

  Otwierają się drzwi chatki, do pomieszczenia wchodzi potężny, brodaty mężczyzna.

  — Babciu, nie znalazłem żadnego bobasa — w jego głosie słychać rozczarowanie — za to natchnąłem się na niego. — Zrzuca z pleców postać ubraną w białe futro. — Typek kręcił się po lesie. Strzeliłem mu w łeb. A no i zgarnąłem parę wiewiórek, hahaha, nie trzeba będzie ich faszerować, między zębami mają resztki piskląt.

  — Och, no trudno, nie zawsze musimy jeść maluchy, mężczyzna się nada. — Stwierdza wciskając palec w jego policzek. — Ja też nie próżnowałam, spójrz co tu mam...

  — Mężczyzna łapie dziewczynę za włosy.

  — Mmmyyyy. Pychota!

 

  — Umyj ręce i siadaj do stołu, ja wezmę się za siekanie.

 

 

9055 zzs

Liczba ocen: 8
76%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Mia123a
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 86

Dodano: 2021-09-29 10:32:03
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
*Hiraeth 20 d.
z wykopem
Uszanowanko, Mia

pamiętaj o podlinkowaniu tekstu.
Takie pierdółki wpadły mi w oko:

* — Nie możemy być razem. Nie należę to twojego świata. - do twojego

* — Cięcie! — krzyczy wiercący się na krześle reżyser. Dobra, na dzisiaj koniec, nażarłem się jakiegoś cholerstwa z biedry i od rana jeździ mi po brzuchu. Jadę do domu, zaparzę sobie ziółek. - zły zapis dialogowy, po "reżyser" brakuje —

* — Podwieźć cię? — pyta ścierając ręcznikiem mroczną charakteryzację.

— Nie, dzięki. Idę dzisiaj na randkę. — Przewraca oczami.

Tu podmiot się zgubił, bo nie wiadomo, kto przewraca oczami i możemy się tylko domyślać.

* Na pożegnanie całuję mężczyznę w policzek. - całuje

* — Gotuję mu jego ulubioną zupę. - "mu" zbędne


No, no, naprawdę dobry tekst, przyłożyłaś się i to widać. Trochę przecinków pouciekało i niekiedy wdarły się dziwne frazy, ale nie bądźmy drobiazgowi. Nieźle zrealizowałaś zestaw, ze właściwą sobie specyfiką, urocze połączenie plot twistu z początku i horroru klasy B na końcu - zacnie

Odpowiedz
~Mia123a 20 d.
Hiraeth nie miałam pomysłu na ten zestaw więc poszłam całkowicie na żywca. Fajno, że nie wyszło najgorzej 😁
Babole już poprawiam, trochę do czyszczenia jeszcze tutaj jest.
Dzięki! <3

Odpowiedz
z wykopem
Hej,

fajne poplątanie historii. Początek jak z serialu Lucyfer, potem Czerwony Kapturek a na końcu Baba Jaga Może tylko zabrakło jakiegoś lepszego spoiwa, żeby te wszystkie wątki lepiej połączyć. Ale bez czepialstwa, wyszło całkiem nieźle

Kilka drobiazgów:


— Wypad mi z ręki, kiedy biegłam…
"Wypadł"

— Ja też nie próżnowała, spójrz co tu mam...
Stylizacja z tym próżnowała?

Pozdrosy!
Odpowiedz
~Mia123a 17 d.
KluczDoPiwnicy noo mogłam to jakoś lepiej połączyć 🙄 Dziękuję za komentarz, również ślę pozdrówka
Odpowiedz
z wykopem
Hej!
Babciu, ale ty masz duże oczy... - tak mi się skojarzyło.
Masz tu niezły pierdolnik. W złym i dobrym tego słowa znaczeniu. Ostatecznie wyszło nie najgorzej.
Pa!

M.
Odpowiedz
~Mia123a 17 d.
MHSchaefer hehe pierdolnik, no taa 🙃
Wiem, że to opko nie jest idealne, ale i tak jestem z niego całkiem zadowolona. Zależało mi na tym, żeby napisać coś dłuższego od moich ostatnich tworów.
Dziekuje za wizytę

Odpowiedz
*Canulas 18 d.
z dużym wykopem

Helloł.

Ciekawa baśń i świetny start w stylu rasowego in medias res.
Gdzieś czasem ucieka czas, ale ciężko go przypilnować, pisząc w teraźniejszym.
Przykład:


"Większość ekipy zaraz po wyjściu reżysera również pojechała do swoich domów, jedynie Hela i jej kolega z planu, Jacky, który gra tytułowego diabła siedzą jeszcze w garderobie."

W tej konwencji i w myśl jednostajności czasu narracyjnego, lepiej brzmiałoby: rozjeżdża się do domów.

Językowo też bardzo sprawie. Znalazłem tylko:

"Staruszka podchodzi do okna. Swój wzrok kieruję w stronę ośnieżonego lasu." - kieruje (No i można usunąć dookreślenie: swój.

Całkiem w dechę mroczna baśń
Odpowiedz
~Mia123a 17 d.
Canulas poprawki naniosłam. Dziękuję Can, fajno, że całkiem w dechę
Odpowiedz
~justyska 17 d.
z wykopem
Hej Mia. Przeczytałam z przyjemnością, nieźle zakręcona historia.
Uczepiłabym się "biedry". Stosujesz obcojęzyczne imiona i jakoś mi się to gryzie razem. No i te jagody w zimie? Staruszkę zwraca uwagę na brak koszyka a nie, niewłaściwą porę roku. Ale rozumiem, że w panice tak bywa

Jeszcze to zdanie mi wpadło w oko:
"Mimo nienagannego wystroju, przyjemnego ciepła i sympatii gospodyni, która być może jest wymuszona i nieszczera, nie czuła się komfortowo." Jest jakby troszkę źle poukładane. Wyszło że nie czuła się komfortowo mimo udawanej sympatii... Coś by tu trzeba poszperać.

Tyle mojego czepialstwa lubię takie zakręcone i nieoczywiste opowiadania i dałam się wkręcić na końcu)
Pozdrawiam serdecznie!
Odpowiedz
~Mia123a 17 d.
justyska Słuszne czepialstwo, przyjrzę się jeszcze tym wątkom i spróbuję je jakoś pozmieniać. Dziękuję bardzo Justynko!
Odpowiedz
!CptUgluk 12 d.
O kurka, nie spodziewałem się, że akcja pogalopuje w tę stronę Upiorna baśń! Wizyta u staruszki od początku pachniała niebezpieczeństwem, ale po tym jak kobieta poinformowała gościa, że wrzuca bobasy do zupy, zrobiło się mocno creepy Ciekawie rozpracowany zestaw, parę baboków znalazłem typu "ę" zamiast "e" i podobnych, ale to wszystko dość łatwe do wyhaczenia i naprawienia. Poza tym całkiem przyjemna (i nieźle zakręcona!) lektura Pozdrowienia
Odpowiedz
~Mia123a 10 d.
CptUgluk przejrzę ten tekst jeszcze pod kątem literówek.
Dziękuję za wizytę i również ślę pozdrowionka
Odpowiedz
z dużym wykopem
Mocne, soczyste, bardzo mięsiste.
Wysoko postawiłaś porzeczkę, zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.
Odpowiedz
pkropka dziękuję pięknie Pkropeczko <3
Odpowiedz
Dzień dobry!
Właśnie ruszyło głosowanie!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
TreningWyobrazni chyba się nie wyrobię 😑
Odpowiedz
z wykopem
Początek mnie przeraził, bo pomyślałem, że chcesz zaserwować nam jakieś diabelsko-ludzkie romansidło, a tego mógłbym nie przełknąć. Jednak wszystko poszło w zupełnie innym, bardzo fajnym kierunku. Mamy więc tutaj współczesną, całkiem mroczną baśń, dobrze pomyślaną i napisaną, która wciąga i budzi ciekawość, odnośnie tego, co wydarzy się za chwilę. Zakończenie zaskoczyło mnie całkowicie – duży plus.
Odpowiedz
Zdzislav noo początek taki a nie inny, musiałam coś zrobić z tym efektem 🙃 Dziękuję bardzo za wizytacje
Odpowiedz
Dla mnie za szybkie przeskoczenie z jednego "kadru" do drugiego, nie wiedziałam zbytnio o co chodzi. Jakoś obok mnie tym razem. Choć dialogi bardzo na plus.

Pozdrówki.
Odpowiedz
Adelajda spoko, liczyłam się z tym, że nie każdemu to opko przypadnie do gustu. Dziękuję za przeczytanie i również ślę pozdrówka
Odpowiedz
z dużym wykopem
Biedna kobitka, miałam nadzieję, że jakoś się wykaraska, a tu się okazuje, że trafiła z deszczu pod rynnę i zostanie zaserwowana na obiad wraz ze swoim prześladowcą hehe . Podobało się! Był element zaskoczenia, bo podejrzewałam, że to mięśniak okaże się wnuczkiem rudej babki, a tu takie zaskoczenie . Świetne! Nie było nudy.
Odpowiedz
MagdalenaElJot dziękuję pięknie za komentarz, miło mi!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.