online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Jak zostałem gangsterem
<
Warsaw Lovers
>
Tagi: #tw #trening #pitbull

TW #2 - Pitbull. Ostatni Pies

 Postać: Pies psychopata

 Zdarzenie: Zabijanie drozdów

 Efekt: Świat to utopia, ale grupie bohaterów wcale się to nie podoba

 

 

 

  Paweł podał rękę sąsiadowi.

 - Dzień dobry. Nawet nie wiedziałem, że ma pan psa - uśmiechnął się Wojtek. - Ile ma lat?

 - A, to już będzie ze trzy.

 - No to młody jeszcze.

 - Ta, racja.

  Tymczasem pies wypróżniał się na trawniku obok.

 - O, a jaką zdrową kupę robi! - zauważył Wojtek.

 - Ta... do widzenia.

 - Hej, zaraz, a gówno?

  Paweł szybko oddalił się wraz ze swoim spanielem.

 - Proszę tu wrócić! Halo!

 

  Jan wrócił po ciężkim dniu w szkole. Od progu powitała go matka z krzywym, fałszywym uśmiechem. Niestety - wiedział, co zaraz powie.

 - Chciałabym ci kogoś przedstawić, Jasiu.

  Po chwili do przedpokoju wszedł Paweł w wypierdzianych dresach i poplamionej koszulce z Indianą Jonesem.

 - To Paweł, mój nowy chłopak.

 Mężczyzna uśmiechnął się tępo. Janek zażenowany pokręcił głową.

 - Co jest, brachu? - spytał Paweł.

 - Nawet się kurwa nie odzywaj...

 - Janek! Co to za słownictwo? - matka wytrzeszczyła oczy.

 - Po prostu się nie odzywajcie do mnie. Dobra? - chłopak poszedł do swojego pokoju, trzaskając drzwiami.

  Po kilku minutach poczuł na swojej szyi dotyk matczynej ręki.

 - Jasiu... wiem, że jest ci ciężko. Ale... sam rozumiesz...

 - Może jeszcze mam go nazywać tatą?

 Kobieta milczała.

 

  Kilka godzin później Janek czekał w swoim łóżku. Z sypialni dochodziły do niego dźwięki stosunku.

 - Szybciej, szybciej! Mecz zaraz się zaczyna! - wołał Paweł.

 Janek podszedł do plecaka i zaczął pakować najbardziej potrzebne rzeczy.

 - Oj kurwa! Kupę muszę robić! - usłyszał głos konkubenta matki, a następnie kroki. Zamarł.

 - Papieru nie ma! Pies zeżarł czy co?

 - Sprawdź w szafce! - zawołała matka.

 - No też nie ma. Ale to nic. U ciapatych dupę wycierali se lewą ręką. Dam radę.

 

  Korzystając z tego, że Paweł zajęty był konwersacją, Janek zajął się pakowaniem reszty rzeczy.

  Kilkanaście minut później powoli wysunął się z pokoju i po cichu udał w stronę drzwi wyjściowych. Tymczasem w sypialni Paweł ubrany w wojskowy mundur i furażerkę bił swoją partnerkę pejczem po plecach.

 - Przepraszam!

 - Głośniej! - ryknął.

 - Przepraszam za moje żydostwo!!! Przepraszam!!!

 - Zaraz zobaczysz, jak radzimy sobie z wrogami!

 Paweł zdjął pasek, po czym zaczął ją dusić. Następnie zaprowadził do toalety i włożył głowę do sedesu, podtapiając.

 - Tak kończą wrogowie Wielkiej Lechii, głupia suko! - wrzeszczał, omal nie zdzierając sobie gardła.

  Tymczasem Janek, wybiegłszy na zewnątrz, zaczął szukać najbliższego przechodnia. Wyciągnął z plecaka młotek stolarski. Po chwili rozglądania zauważył mężczyznę po czterdziestce czekającego na autobus. Podszedł do niego i zamachnął się z całej siły, rozbijając nieznajomemu głowę młotkiem. Nie wzruszyło go to ani trochę. Nie miał już żadnych ludzkich emocji.

  Chłopak nachylił się nad zwłokami i przyjrzał zmasakrowanej czaszce. Zaczął wyrywać odłamki kości, odsłaniając czerwonawy mózg. Wyciągnął pierwszą porcję i włożył do ust. Przełknął i roześmiał się. Chciał więcej.

  Po kilkunastu minutach w okolicy rozległo się wycie syren. Janek jednak zignorował nadciągających mundurowych. Po chwili ciężki policjant przygniótł go do ziemi i zaczął przeszukiwać. Następnie zwymiotował na widok zwłok. Janek próbował się wyrwać - na próżno.

 

 20 lat później

 Więzienie Gondżormi, północny Kaukaz, Rosja

 

  Jedna ze ścian więzienia zmieniła się w kupkę gruzu. Do ogromnej wyrwy podbiegli strażnicy uzbrojeni w kałasznikowy. Po chwili ujrzeli w dymie zarys ludzkiej postaci.

 - Wania, zróbmy mu z dupy jesień średniowiecza! - zawołał porucznik, po czym zalali nieznajomego gradem pocisków.

  Ów człowiek jednak wciąż stał cały i zdrowy. Po chwili podszedł parę kroków, ujrzeli jego uśmiechniętą twarz.

 - Kamizelka, debile.

 - Hej, poznaję go! To Jan Misztal z oddziału trzeciego! Ten polski chujek! - zawołał jeden ze strażników.

 - Dobra spostrzegawczość. Szkoda, że niebawem ci jej zabraknie - Misztal wyjął spod kurtki bagnet, po czym rzucił nim prosto w twarz Rosjanina.

 - Aaaa! Ja pierdolę, moje oczy! - strażnik upadł na kolana, trzymając się za twarz. - Pomóżcie! Zabijcie go! Nie wiem, kurwa, zróbcie coś!

  Porucznik uśmiechnął się.

 - Za to, że kantowałeś w karty? - spytał, po czym kopnął podwładnego w plecy. - A może za to, że kryłeś gościa, który zapinał moją żonę, gdy byłem w Nowosybirsku? Chłopcy! Wiecie, co robić!

  Kiwnęli zgodnie głowami, po czym rozstrzelali rannego. Tymczasem Misztal, korzystając z zamieszania, po cichu się oddalił.

 

  Niecały tydzień później odbyła się na Alejach Jerozolimskich w Warszawie manifestacja narodowych socjalistów, nazywanych od nazwiska lidera, Marka Drozdy - drozdami. Zebrało się kilkuset zwolenników putinizmu - w tym Paweł.

 - Trzeba Żyda za tę jego krzywą mordę pejsatą wziąć i wyjebać z ojczyzny! - wrzeszczał przez mikrofon Drozda.

  W pewnym momencie Paweł, idąc w marszu, potknął się o dziwny pakunek.

 - Kurna, co jest...? - usłyszał dziwne pikanie.

  Po chwili kilkadziesiąt najbliższych osób zostało strawionych przez ogień.

 

  Nadkomisarz Jacek Goc, pseudonim Gebels, opierając głowę na ręce, przypatrywał się czujnie wieczornym wiadomościom.

 - ... jak podają nasi informatorzy, ofiarami ataku były głównie osoby powiązane ze znanym ekstremistycznym działaczem Markiem Drozdą. Nikt więc nie będzie po gnojach płakał. Dziękuję, to wszystko na dziś, miłego wieczoru państwu życzę. Mateusz Subbotko, Gorące Wieści News.

  Do pokoju wszedł komendant, mieszając cukier w kawie.

 - Słodzisz, Jacuś? - spytał.

 - Nie, dzięki. Słyszałeś o wybuchu?

 - Ta, jakaś popieprzona sprawa. Chłopcy z cebosiu już to zaczynają rozpracowywać. Ciekawi mnie tylko, po chuj ktoś miałby zabijać jakichś skrajnych oszołomów?

 

  Następnego dnia do jednego z lasków pod Otwockiem zajechał srebrny fiat. Wyszedł z niego Drozda wraz z trzema towarzyszami.

 - Kurwa, co to jest? - warknął rusofil.

 - Śmierdzi, jakby się małpy jebały - odparł jeden z kolegów.

  Po chwili ujrzeli Misztala.

 - To ty nas wzywałeś? - spytał Drozda. - Tylko szybko, mam wiec za godzinę.

 - To ja odpowiadam za ten wybuch na waszym marszu - powiedział bez wzruszenia Misztal.

 Wszyscy czterej wytrzeszczyli oczy.

 - Co... to ty chrzanisz?

 - To tylko próbka moich możliwości. Robię bomby dla poważnych ludzi. Czterdzieści siedem wybuchów bombowych w tym kraju to ja. Chcę pójść na pewien układ.

 - A co oferujesz?

 - Moje usługi.

 - Bo?

 - Bo chcę z tobą pracować.

 Przez chwilę żaden z nich się nie odzywał. Drozda spojrzał na bombiarza.

 - W porządku.

 - Wiedziałem, że znajdziemy wspólny język.

 - Chwila... nawet nie wiemy, jak na ciebie wołać?

 - Jaki dziś mamy dzień tygodnia?

 - Wtorek.

 - Więc mów mi Wtorek.

 

  Następnego dnia syn Gebelsa, Jarek, siedział znudzony na tyłach autobusu, obserwując widoki za oknem. Po chwili usłyszał rozmowę jakiejś dziewczynki z kierowcą.

 - Eh, dziecko, to masz czym czym zapłacić za ten bilet?

  Przeszukiwała plecak, nie mogła jednak znaleźć monet.

 - Przepraszam... nie umiem znaleźć... - powiedziała, spuszczając głowę.

 - No to jazda stąd, nie będziesz marnować mojego czasu!

 - Proszę zaczekać.

  Kierowca odwrócił się. Jarek podszedł i przykląkł przy dziecku.

 - Cześć. Ile kosztuje ten bilet?

 - Tsy.

 - Trzy złote. Dobra... - wyciągnął z kieszeni parę monet, po czym wręczył kierowcy.

 - No... dobra, niech będzie - mruknął.

  Jarek wrócił na swoje miejsce, autobusu ruszył.

  Po kilkunastu minutach pojazd zatrzymał się, ku zaskoczeniu pasażerów. Po chwili wbiegło do środka kilku mężczyzn w mundurach, uzbrojonych w noże.

 - Przejmujemy autobus. Nie robić nic głupiego, kurwy żydowskie!

 

  Drozda wybrał się na przejazd statkiem lądowym do Elbląga wraz z dziewczyną.

 - Ale tu ładnie - skomentowała widoki, opierając się o barierkę.

 - Ładne widoczki, tak jak ty - uśmiechnął się Marek, po czym objął ją ramieniem.

  Po chwili coś skrzypnęło. Wszyscy na pokładzie byli zdezorientowani.

 - Kurwa, co się dzieje? - krzyknął Drozda.

  Statek wykoleił się, zabijając na miejscu wszystkich turystów.

 

  Gebels odebrał telefon z nieznanego numeru.

 

 - Nie, nie jestem zainteresowany chwilówką Do wi...

 - Porwałem sto dziewięć osób. W tym twojego syna, jebany grubasie.

 - Co? Kurwa, kto mówi?

 - A jaki mamy dziś dzień tygodnia?

 - Pytam, kto mówi?!

 - A ja pytam o dzień tygodnia.

 - Ś...środa.

 - Więc mów mi Środa.

 - Dobra, koniec tych ceregieli. Po cholerę do mnie dzwonisz?

 - Jeśli nie dostanę dziesięciu milionów, zabijemy ich. Wszystkich.

  Rozmówca rozłączył się. Wściekły Gebels pobiegł do komendanta.

 

  Jarek schował twarz w dłoniach.

 - Dlaczego? Dlaczego mnie to musiało spotkać? - myślał.

  Jeden z drozdów popchnął go, każąc usiąść przy drzewie. Po chwili Jarek zauważył dziewczynę z autobusu.

 - Dlaczego oni to robią? - spytała.

 - Ja... ja nie wiem.

  Spojrzała na niego smutno. Po chwili jeden z drozdów przemówił.

 - Panie i panowie, witam na naszym uroczystym przedstawieniu! Mam nadzieję, że rozumiecie swoją sytuację. Jeśli do końca dnia nie otrzymamy...

  W tym momencie jego głowę rozsadził pocisk. Następnie uprowadzeni zauważyli biegnący w ich kierunku oddział antyterrorystów.

 - Stać! Jesteśmy uzbrojeni!

 - My też! - zawołały drozdy.

 - Ta, właśnie widzę - antyterroryści zabili wszystkich ekstremistów w kilkadziesiąt sekund. W tym czasie porwani uciekali w przypadkowych kierunkach. W pewnym momencie Jarek dostał rykoszetem, po czym upadł na ziemię w plamę krwi. Uklękła przy nim dziewczynka. Nie wiedząc, co robić, zaczęła wołać o pomoc.

 - Proszę pana! - zawołała do biegnącego obok Misztala. - Mój psyjaciel...

 - Czego chcesz?! - warknął bombiarz.

 - On... on krwawi. Ploszę, niech pan pomoże.

 - A, niech zdy... - słowa utkwiły Misztalowi w gardle. Spoglądał to na dziecko, to na rannego Jarka. Po chwili ukląkł przy rannym. Zerwał spory kawał materiału ze swojej koszuli, po czym zaczął opatrywać Goca.

  - Jarek!!!

  Podbiegł do nich Gebels. Już miał wycelować w terrorystę, jednak... opuścił broń.

  Misztal podszedł do policjanta.

 - Udzieliłem pierwszej pomocy. Ale musicie zabrać chłopaka do szpitala. Przeżyje.

  Gebels nie odezwał się ani słowem. Nie wiedział, co o tym myśleć. Misztal odwrócił się i odszedł. Nigdy więcej nikt go nie widział.

 KONIEC

10149 zzs

Liczba ocen: 4
89%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~TomaszBordo
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 67

Dodano: 2021-10-02 17:41:23
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
!jacek79 16 d.
z dużym wykopem
Trochę zakręcone ale ciekawe.. z humorem ..wpływ filmowy widać … i Misztal ? ( wzorowany na prawdziwym?) .. dzieje się dużo i ciekawie się to czyta
Odpowiedz
jacek79 Wzorowany na prawdziwym? Nie bardzo rozumiem
Odpowiedz
!jacek79 16 d.
TomaszBordo Misztal to prawdziwa postac .. Płk. Edward Misztal, twórca i dowódca pierwszej w Polsce jednostki antyterrorystycznej, miał stawić się 3 września w więzieniu. Ale zniknął.Misztal został skazany na dwa i pół roku więzienia za porwanie pracowników Komitetu Prymasowskiego w 1983 roku

Tak mi soe skojarzyło
Odpowiedz
jacek79 o proszę. Nawet o tym nie pomyślałem. Dzięki za komenta
Odpowiedz
z dużym wykopem
Hej!

Ktoś tu ewidentnie ma skłonność do pakowania dużej ilości bohaterów w 12 000 zzs i pędzącej akcji. Cieszę się, że nie tylko ja dźwigam to brzemię.

Tempo przypadło mi do gustu i historia też całkiem niezła. Dobrze spędzony czas, choć śmiem twierdzić, że naprawdę dobre opowiadanie zrobiło się gdzieś tak w połowie.

Pa!

M.
Odpowiedz
MHSchaefer Pozdrawiam!
Odpowiedz
~justyska 15 d.
Witaj. Akcji tu nie brakuje, ale szczerze mówiąc, zgubiłam się gdzieś po drodze. Dużo postaci i zdarzeń. Dla mnie chyba za duży miszmasz. Nie nadążam ale to raczej moja wina.

Końcówka ładna.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
justyska dzięki za opinię
Odpowiedz
*Canulas 15 d.
coś ma
Cóż mogę dodać do grona przedpiśców.
Twór gumowaty. Wszystko dość płaskie, tekturowe. Nie ma podłoża pod działania, więc można na to spoglądać, jak na filmy Vegi. Coś się dzieje, bo tak.
🤷🏻‍♂️

Odpowiedz
Canulas A co powiesz o zakończeniu? Pozdrawiam
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
TomaszBordo iście bolywoodzkie
Odpowiedz
!CptUgluk 12 d.
Dużo się dzieje, ale szczerze mówiąc jakoś tak mało w tym emocji. Akcja za akcją, niektóre mocno pokrzywione, ale wszystko przyjmuje się raczej obojętnie. Tu ginie człowiek na przystanku, tu w wyniku zamachu umiera kilkadziesiąt osób, a to wszystko jakoś tak mało znaczy. Myślę, że dobrze by zrobiło tekstowi, gdyby okroić go z niektórych scen, a w to miejsce dać coś, co pozwoli czytelnikowi utożsamić się, lub chociaż polubić któregoś bohatera. Emocjonalne podejście do postaci znacząco podbija odbiór. Papierowy bohater może spłonąć niezauważenie, natomiast śmierć takiego z krwi i kości jest dużo bardziej odczuwalna Pozdro!
Odpowiedz
CptUgluk dzięki. Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz
Dzień dobry!
Właśnie ruszyło głosowanie!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
Dużo się tu dzieje, ale jak dla mnie, ciut za dużo i czasem za bardzo "po łebkach" ta akcja mknie. Wolałbym się jednak na chwilę gdzieś zatrzymać, a nie tak gnać. Jeśli rzucisz okiem na mój bieżący tekst TW, zobaczysz dla odmiany sytuację odwrotną - brak akcji. Może gdyby połączyć tempo Twojego i mojego tekstu wyszłoby z tego coś interesującego. Niezależnie od tego, przemyciłeś tutaj kilka fajnych pomysłów, np. imiona powiązane z dniem tygodnia - super sprawa.
Odpowiedz
Zdzislav dzięki za wpadnięcie
Odpowiedz
z wykopem
Hej, hej, w zasadzie nic bardzo oryginalnego nie napiszę - fajna szybka akcja, miejscami nieco zbyt pędząca; imię powiązane z dniami tygodnia, sztos; ciekawe akcje faszystowskie - od erotycznych po manifesacyjne. Ogólnie podoba mi się
Odpowiedz
Jak dla mnie chaos, pogubiłam się w bohaterach.
Odpowiedz
Noo, jakby to powiedzieć, fazę miałeś dobrą, srogo dziwaczne opko.
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.