online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Galicja w krainie szuwarów
<
Za ścianą
>

Dziewiczy biuletyn

 

 - Widzę, że jest pan giętki. O, proszę, tak to nawet ja nie umiem. Pytanie jednak brzmi: czy potrafi pan tańczyć na rurze?

 

 Kondom zrobił lekko zaniepokojoną minę.

 

 - Nie, jak dotąd zazwyczaj na rurę to tylko mnie wkładano.

 

 - Przykro mi, poszukujemy profesjonalistów z doświadczeniem – odparł koszyk, właściciel nocnego klubu. - Następny, proszę.

 

 Na scenę wjechał traktor. Nie zauważył kondoma i go rozjechał. Od strony widowni dobiegł chichot.

 

 - Umie pan tańczyć go-go?

 

 - Go-go? Nigdy nie próbowałem.

 

 - To dlaczego przyszedł, a w zasadzie przyjechał, pan na casting na tancerza go-go?

 

 - Urząd pracy mnie tu skierował.

 

 - Widzę, że studiował pan stosunki międzyludzkie. Dyplom z wyróżnieniem.

 

 - T-tak.

 

 - Co pan powiedział?

 

 - T-tak.

 

 - Już miałem pana zatrudnić, ale… niestety nie przyjmujemy jąkających się. To zepsułoby nam renomę.

 

 - Ro-rozumiem. To z ne-nerwów.

 

 - Wypierdalaj.

 

 Traktor odjechał, niestety nie wyrobił na zakręcie i spadł ze schodów. Publiczność parsknęła śmiechem.

 

 - A pan co tu jeszcze robi? – zapytał kosz na widok leżącego na podłodze kondoma. – Mówiłem, że nie spełnia pan wymagań.

 

 - Przepraszam, już sobie idę. Dobrze, że jestem giętki, to nic mi się nie stało.

 

 - Następny, proszę.

 

 Na scenę wkroczyła blondynka, poślizgnęła się na kondomie i uderzyła z całej siły głową w posadzkę. Rozległ się odgłos pękającej czaszki.

 

 - Nic mi nie jest – zapewniła kobieta, wstając i robiąc przy okazji salto.

 

 - Wow, cóż za zręczność.

 

 - Ćwiczę regularnie brzuszki i tyłeczki.

 

 - Już panią lubię, ale… Hmmm… Widzę, że studiowała pani filologię. Niestety gdyby to była Kamasutra, ze specjalnością łechtaczkowanie, to wziąłbym panią bez wahania, ale w tym przypadku nawet traktor ma lepsze CV.

 

 - Mogę zrobić panu dobrze, jeśli mnie weźmiecie.

 

 - Niestety to nie uczelnia, tutaj się tak spraw nie załatwia. Z drugiej strony… dawno nikt nie zrobił mi dobrze.

 

 - Czyli idziemy na ten układ?

 

 - Zgoda, proszę zaczynać.

 

 - A tego… gdzie ma pan tego…?

 

 - Nie, źle mnie pani zrozumiała. Koszyki nie posiadają ani tego, ani nawet tamtego. Tutaj pani usta nic nie zdziałają. Musi mi pani zrobić dobrze w inny sposób.

 

 - A jak?

 

 - Jestem pusty w środku. Proszę zabrać mnie do sklepu i napełnić. Mam bardzo szybką przemianę materii. Dużo jem.

 

 - A nie widać tego po panu.

 

 - Dziękuję. Mogę jeszcze o coś zapytać?

 

 - Jasne.

 

 - Skoro będziemy ze sobą chodzili… znaczy ty będziesz mnie nosić, to przyszło mi do głowy jedno pytanie. Zostaniesz moją dziewczyną?

 

 - O rety! Szybki pan jest. A podobno koszyki i pantofelki rozmnażają się przez koniugację.

 

 - Źle mnie pani zrozumiała, nie interesują mnie kwestie rozrodcze. Ehh, ludzie tylko myślą o seksie, a mi chodzi o coś innego. O miłość platoniczną i bliskość drugiej istoty.

 

 Niestety kiedy okazało się, że kobieta jednak nie ma ochoty na dłuższy związek, a z pracy w nocnym klubie nic nie będzie, koszyk skończył w koszu, gdzie w końcu trafiają wszystkie śmieci.

 

 

 

2950 zzs

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +fanthomas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 14

Dodano: 2021-10-07 10:56:01
Komentarze.
*marok 20 d.
z dużym wykopem
Motyla noga. Mocno absurdalne, początek zaskakujący, ale końcówka smutna trochę. Koszyk też człowiek, chciałby się ustatkować
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.