online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
człowiek w bieli (2 z 2)
<
ciepło
>
Praca Wyróżniona

TW#2 - człowiek w bieli - (1 z 2)

 Postać: Ten, którego nie ma

 Zdarzenie: Tam nic nie było

 Efekt: Zetknij ze sobą przedstawicieli dwóch kultur, którzy bez ingerencji typu: wehikuł czasu, nie mieliby szansą koegzystować w tym samym momencie.

 

 

 

 

 

 

 

 Jestem człowiekiem w bieli. Leżę na oddziale Chirurgii Urazowej w Szpitalu Klinicznym przy ulicy Borowskiej we Wrocławiu. Mam obandażowaną głowę i zadrutowaną połamaną szczękę. Wybite przednie zęby. Połamane bezużyteczne zagipsowane nogi i połamane bezużyteczne zagipsowane ręce podwieszone na specjalnych linkach, sterczące ku górze. Mam połamaną miednicę i połamane żebra i cały jestem zagipsowany - od stóp po szyję. Z tymi sterczącymi białymi kończynami wyglądam niczym pokraczna awangardowa rzeźba, którą ktoś strącił z cokołu i wywrócił na plecy. Mam odbite nerki i pękniętą śledzionę. Lekarze mówią, że najgorsze jest już za mną i będę żył.

 

 ***

 

 Dostałem naprawdę ostry wpierdol. Taki wpierdol może zdarzyć się tylko raz. Drugiego razu bym nie przeżył. Jak do tego doszło? To skomplikowana historia. Ale jak macie trochę czasu, to opowiem wam wszystko po kolei. Chociaż przy tej historii " po kolei" to chyba nie najlepsze określenie.

 

 ***

 

 Miesiąc wcześniej.

 

 Podczas romantycznego spaceru z Agnieszką po Lesie Rędzińskim musiałem oddalić się za dużą potrzebą i mimo że byliśmy na łonie natury wprawiło mnie to w zakłopotanie. Agnieszka jest niestety mocno "ą-ę" i "bułkę przez bibułkę" i po prostu krępuję się przy niej załatwiać potrzeby fizjologiczne. Szczerze mówiąc to mocno mnie wkurza Agnieszka ale trzymam się jej, bo wiem, że ciężko znaleźć dziewczynę, kiedy jest się podobnym do Josefa Goebbelsa. Ja jestem uderzająco podobny do Josefa Goebbelsa i kobiety raczej nie szaleją za mną. Niełatwo iść przez życie mając twarz i posturę Goebbelsa, tym bardziej jeśli jest się antyfaszystą i należy do tajnego stowarzyszenia Anty Nazi Front. W organizacji każdy ma jakąś ksywę. Pewnie domyślacie się jak na mnie mówią. Ale odbiegłem od tematu. No więc przyparło mnie w lesie na spacerze. Na szczęście (co za fart!) akurat wtedy natknęliśmy się na stojący na otoczonej gęstymi chaszczami polance wychodek. Trochę się zdziwiłem, że w środku lasu takie luksusy. Od wewnątrz przybytek wcale nie przypominał wychodka. Ściany ze stali kwasoodpornej, po środku fotel jakby wyjęty z odrzutowca, jedna ze ścian podobna do kokpitu w nowoczesnym samochodzie - ekran LCD, jakieś gałki, pokrętła, suwaki. Po paru chwilach znalazłem przykręconą do stalowoszarej ściany metalową tabliczkę z napisem: "Chronokaps - VCP 412" rok. prod. 2074- st. techn.: dobry. data nast. przegl. techn. 22 maja 2078 r."

 

 ***

 

 Nie powiedziałem Agnieszce o tym co zobaczyłem we wnętrzu fałszywego wychodka. Odprowadziłem ją do domu i wróciłem czym prędzej do Lasku Rędzińskiego po drodze obdzwaniając kolegów z Anty Nazi Frontu i informując ich o odkryciu. Spotkaliśmy się przy tajemniczym obiekcie po niecałych dwóch godzinach. Przyszedł Grodus - szef naszej komórki ANF, Długi, Skłeler, Wściekły, i Gruby - nasz "geniusz" komputerowy. Po trzech kwadransach wizji lokalnej zaczęliśmy rozumieć z czym mamy do czynienia. Ten niby wychodek - z zewnątrz niechlujnie zbita z nieheblowanych desek wąska buda z drzwiami zamykanymi na haczyk - to była maszyna do przenoszenia się w czasie i przestrzeni. Gruby szybko rozgryzł interfejs urządzenia. Zresztą nie było to trudne. Napisy po angielsku. Obsługa intuicyjna. Po włączeniu trzeba było ustawić w zasadzie tylko dwa parametry: czas, w który ma nas przenieść Chronokaps i miejsce, w którym mamy się pojawić. Czas ustawiało się sześcioma potencjometrami: rok, miesiąc, dzień, godzina, minuta, sekunda. Miejsce wpisując z klawiatury współrzędne - długość i szerokość geograficzną lub korzystając z ekranu dotykowego z mapą, bardzo przypominającą "mapy Google", na której klikało się punkt docelowy.

 - Ciekawe gdzie jest właściciel? - głośno myślał Gruby. - Wygląda na to, że ktoś przybył tu z przyszłości, z dwa tysiące siedemdziesiątego któregoś roku, skoro data następnego przeglądu to 2078 rok.

 - Skąd wiesz, że właściciel - zaprotestowałem. - Może właścicielka? Dlaczego uważasz, że to był facet?

 - Bo jest seksistą - zaśmiał się Wściekły. - Antyfaszysta seksista.

 - Dobra! Nieważne. Co to za różnica? - Gruby nie miał ochoty na żarty.

 - Panowie, musimy pilnować, czy nikt nie idzie - powiedział Grodus i rozejrzał się zaniepokojony dookoła.

 - Przyjmijmy, że to był on. Może coś mu się stało po tym jak wylądował? - powiedziałem.

 - Może coś poszło nie tak jak zakładał, zachorował albo się otruł czymś i umarł? - dodał Długi.

 - Albo ktoś dał mu w czapę...

 - Przepadł i został po nim pusty Chronokaps... dziwna nazwa.

 - Wcale nie dziwna. To kapsuła czasu. Chrono kapsuła, w skrócie Chronokaps. - powiedział Skłeler

 - Tylko dlaczego zakamuflowana na wychodek? - zapytałem.

 - To proste - odparł Gruby. - Wychodek może stać na uboczu, gdziekolwiek, i nie wzbudza podejrzeń. I zawsze pasuje do miejsca, do czasu w którym się znalazł. Wychodek tak samo wyglądał dwadzieścia lat temu, czy pięćdziesiąt lat temu. A nawet sto lat temu. Wychodek to wychodek. Idealny kamuflaż.

 - Są teraz plastikowe bardaszki, Toy-Toyki...

 - Ale klasyczne wcale nie zniknęły.

 Analizowaliśmy jeszcze jakiś czas sytuację, która była niezwykła. Niecodziennie znajduje się w lesie kapsułę do przenoszenia w czasie. Analizowaliśmy i paliliśmy fajki. Rozglądaliśmy się czujnie dookoła ale nikt nie nadchodził.

 - No to co robimy panowie? - odezwał się Skłeler.

 - Wsiadaj - powiedział do mnie nasz szef Grodus.

 - Ja?

 - Do środka.

 - Dlaczego ja?

 - Bo ty to znalazłeś.

 

 ***

 

 No i odbyłem pierwszą podróż w czasie. Na wszelki wypadek nie szaleliśmy. Ustawiliśmy czas przeniesienia na godzinę w tył. Miejsca przeniesienia nie ruszaliśmy w ogóle. Gruby kazał mi usiąść w fotelu i nacisnąć czerwony guzik "start". Oprócz drewnianych typowych dla wychodka drzwi, były jeszcze drugie, ciężkie stalowe, które zamknęły się za mną automatycznie niczym wrota windy. Ten ktoś z przyszłości zapomniał zamknąć drzwi i dlatego mogłem tam wejść. W ogóle czułem się trochę jak w windzie, w której ktoś ustawił fotel. Rozmiar, do tego ściany ze stali kwasoodpornej, jak w windzie w nowoczesnym wieżowcu.

 Po uruchomieniu Chronokapsu zaszumiało mi lekko w uszach, usłyszałem cichy gwizd, a potem głuche stuknięcie. I nic więcej. Wyszedłem na zewnątrz . Nic się nie zmieniło, byłem nadal na polance w lesie, słyszałem szelest poruszanych wiatrem liści i śpiew ptaków, tylko koledzy gdzieś zniknęli. Odruchowo ukryłem się w krzakach. Po chwili zobaczyłem ich jak idą w moją stronę leśną ścieżką oddaleni o jakieś sto pięćdziesiąt metrów. Zrozumiałem, że Chronokaps działa, kiedy zobaczyłem wśród nich siebie...

 Tak! Przeniosłem się godzinę w tył i widziałem jak szliśmy lasem w kierunku Chronokapsu.

 Wskoczyłem szybko z powrotem do środka maszyny i przesunąłem parametry czasu o godzinę wprzód. Nacisnąłem guzik "Start". Nie chciałem, żeby mnie zobaczyli. Nie chciałem abym ja z przeszłości zobaczył samego siebie.

 

 ***

 

 - No i co? Działa? - pytał Gruby, kiedy wróciłem.

 - Działa - odparłem. - Widziałem was... to znaczy nas - poprawiłem się - jak szliśmy tutaj.

 

 ***

 

 Wynajęliśmy półciężarówkę i wywieźliśmy wychodek z Chronokapsem w bezpieczne miejsce, czyli na daczę Grodusa w Tyńcu Małym pod Wrocławiem. Stał teraz na terenie prywatnym otoczonym ogrodzeniem z metalowej siatki, nie wzbudzając niczyich podejrzeń.

 

 ***

 

 Poniedziałek

 

 - Wejdziesz tam, odszukasz go, przypatrzysz mu się dobrze, musisz mieć pewność, że to on, a potem starannie wycelujesz i strzelisz mu w łeb. Jak upadnie, strzelisz jeszcze dwa razy z bliskiej odległości w głowę. Nie przejmuj się, że opryska cię krew. To nawet dobrze. Będziesz groźniej wyglądał i nikt nie będzie próbował cię zatrzymać. Zrozumiałeś? - Grodus przyglądał mi się uważnie.

 - Tak - powiedziałem.

 - Pamiętaj, że on się tego nie spodziewa. Nie będzie miał broni. Czy będziesz potrafił z zimną krwią zabić bezbronnego człowieka? - Grodus patrzył mi prosto w oczy.

 - Tak - odparłem. - Nie powiem, że zrobię to z przyjemnością. Ale na pewno z dużą satysfakcją.

 Siedzieliśmy przy niskim stoliku w salonie u Grodusa i omawialiśmy szczegóły jutrzejszej akcji. Ja, Grodus, Długi, Wściekły, Skłeler i Gruby.

 - Zrobię to z dużą satysfakcją - powiedziałem jeszcze raz do Grodusa.

 - No to git - odparł. - Powtórzmy wszystko od początku. Jutro wyślemy cię Chronokapsem do 1923 roku nad jezioro Krugsdorf leżące w pobliżu Klauderlaut, niewielkiego miasteczka w Bawarii. Wylądujesz na skraju polany około czterdziestu metrów od linii brzegu, w samym środku nocy. Stojąc twarzą do jeziora, po prawej stronie będziesz miał las, a po lewej schludny dwupiętrowy drewniany budynek ze spadzistym dachem. To pensjonat Speicherstadt. Pojawisz się tam o drugiej trzydzieści w nocy czternastego lipca 1923 roku. W pensjonacie Speicherstadt będzie przebywał Adolf Hitler, Heinrich Himmler i Josef Goebbels. Skąd o tym wiemy? Z pamiętników Heinricha Himmlera. Pracownicy Niemieckiego Instytutu Historycznego odkryli w Podolsku niedaleko Moskwy trzy tomy zaginionych pamiętników tego naziola. Ponad tysiąc stron. Dziennik Bild publikował je w odcinakach. Himmler opisuje w nich między innymi wspólny męski wypad nad jezioro na ryby połączony z pijaństwem. Według Himmlera w ten wieczór, czternastego lipca popili ostro, szczególnie Goebbels. Znamy nawet numery pokojów, w których zostali zakwaterowani. O godzinie drugiej w nocy będą już na pewno spali. Przynajmniej Himmler i Goebbels. Z Hitlerem nic nie wiadomo. Nie przepadał za alkoholem, więc może być przytomny. Dlatego właśnie wybraliśmy ciebie. Ze względu na twój niemiecki i podobieństwo, wiesz do kogo...

 - Jasne, że wiem - potwierdziłem i westchnąłem smętnie.

 - Zakradniesz się w nocy do pensjonatu Speicherstadt, wejdziesz do pokoju numer jedenaście, do Hitlera. Nawet jak nie będzie spał i cię zobaczy, pomyśli, że to Goebbels. A wtedy ty podejdziesz blisko i zastrzelisz go. Potem spokojnie wyjdziesz z pensjonatu, wrócisz na plażę, wsiądziesz do Chronokapsu i odlecisz. I będzie tak jakby cię tam nigdy nie było. Będą cię szukać ale nigdy nie znajdą, bo będziesz w ich czasie tym, którego nie ma.

 

 ***

 

 W nocy poprzedzającej akcję nie mogłem zasnąć. Przewracałem się z boku na bok i myślałem o zbliżającym się dniu. Jutro zabiję Hitlera! Zabiję największego zbrodniarza w dziejach ludzkości! Zabiję go zanim zdąży wprowadzić w życie swoje chore wizje. 1923 to dobry rok, żeby przerwać dopiero raczkujące szaleństwo . Zmienię bieg historii. Uratuję miliony ludzi przed zagładą. Mój czyn sprawi, że nie będzie obozów koncentracyjnych, masowych rozstrzeliwań, gazowania więźniów, krematoriów, głodu, bólu, cierpienia, ludobójstwa...Nie będzie Auschwitzu, Stutthofu, Buchenwaldu i Sobiboru. Uratuję Warszawę przed zniszczeniem, uratuję Paryż przed okupacją. Jedna śmierć, którą zadam, pozwoli zapobiec śmierci całych narodów. Jutro stanę się największym demiurgiem w dziejach ludzkości! Zmienię bieg granic w Europie, Afryce i Azji. Jednym naciśnięciem cyngla zetrę z powierzchni ziemi nazistowską bandę. Nikt się o tym nigdy nie dowie ale wcale mnie to nie obchodziło. Nie zależało mi na sławie, uznaniu i poklasku. Chciałem zrobić coś wielkiego i wreszcie mogłem. Dosyć miałem już tych pseudo działań typu malowanie sprayem szubienicy ze swastyką na murze, albo hejtowanie nazistowskich stron w internecie. Teraz mogłem zrobić coś naprawdę wielkiego. Kiedy zakończy się moja misja wrócę do innego świata - lepszego, sprawiedliwszego. Świata bez nazizmu. Świata bez heilujących byczków w brunatnych koszulach i opaską ze swastyką. To wszystko zniknie, a ziemia stanie się znośniejszym miejscem do życia.

 

 

 

 

 dalszy ciąg: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=9030&am

 

 

11756 zzs

Liczba ocen: 5
98%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~sensol
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 74

Dodano: 2021-10-08 22:34:22
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
^Ozar 18 d.
Cześć. Całkiem dobru pomysł na opowiadanko. Jednak coś mi zgrzytnęło. Wybacz. W pierwszych zdaniach masz za dużo słowa mam. Mam złamane ręce, mam złamane nogi itd. Może lepiej napisać mam złamane ręce, nogi itd.?
Dalej piszesz, że dostałeś ekstra lanie. Ok, ale dalej brakuje opisu gdzie i za co?, a mamy tylko opis tego niby kibla który jest kapsułą czasu. Tu czegoś brakuje jak mi się wydaje, bo wygląda to tak, jakby samo lanie było w zasadzie nieistotnym dodatkiem, a tak przecież nie jest.
Odpowiedz
~sensol 18 d.
Ozar z tym "mam" to zabieg celowy. nie zawsze powtórzenia są passe. tu jak najbardziej pasują. o tym gdzie i za co bohater dostał "lanie" jest w dalszej części tekstu (w drugiej części). chyba nie doczytałeś do końca. ale dzięki za odwiedziny
Odpowiedz
^Ozar 18 d.
sensol Kurdę rzeczywiście sorka teraz widze!
Odpowiedz
~sensol 18 d.
Ozar spoko
Odpowiedz
Hej!

"Szczerze mówiąc to mocno wkurza mnie moja Agnieszka ale trzymam się jej, bo wiem, że ciężko byłoby mi znaleźć inną kobietę." - Tu bym inaczej zbudowała zdanie, tak żeby nie było tego "mnie moja" - w tum momencie już wiemy, że Agnieszka jest jego, a "mnie" było tak dużo wcześniej, że każde dodatkowe już niepotrzebnie zwraca na siebie uwagę i drażni.
"Ja jestem uderzająco podobny do Josefa Goebbelsa i kobiety raczej nie szaleją za mną." - wyrzuciłabym "ja", bo skoro "jestem" to wiadomo, że ja, a nie ktoś inny. W kilku innych miejscach też pojawia się ten sam problem.

"Goebbels miał na pewno łatwiej, był wysoko postawioną figurą, miał władzę, pieniądze i prestiż, a to przyciąga kobiety, i wtedy można nawet nie być przystojnym jak Brad Pitt i mimo to mieć powodzenie u płci pięknej." - tu trzeba by jedno skonstruować zdanie tak, żeby wyrzucić przynajmniej jedno "miał", można, by też rozbić to na przynajmniej dwa zdania, żeby nie było tak długie. np. "Choć Goebelsowi sprawy z kobietami na pewno szły o wiele lepiej. Był wysoko postawioną figurą, miał władzę pieniądze i prestiż, więc nie musiał wyglądać jak Brad Pitt, żeby cieszyć się powodzeniem u płci pięknej".

Może będziesz miał ochotę mnie zabić, za to, co teraz naskrobię, ale jestem zdania, że w pierwszej części jednak masz za dużo słowa "mam". I zanim mnie rozstrzelasz, wiem, co napisałeś Ozarowi, że to celowy zabieg i tak dalej, ale przemyślałabym, czy powtórzenie tyle razy w taki sposób tego jednego słowa służy opowiadaniu, czy wręcz przeciwnie. Moim zdaniem brzmi to trochę jak "Kali jeść, Kali pić". Jakby główny bohater dopiero uczył się języka i nie do końca wiedział jak mówić i ogólnie nie służy to klimatowi ani się nie sprawdza, no ale to tylko moje zdanie, a decyzja twoja.

Mam takie przeczucie, że nawet jeśli nie zamordujesz mnie za poprzednią uwagę, to za to już na pewno zaciśniesz mi dłonie na gardle... ale brak zakończenia. I tak wiem, że jest część druga i tam zakończenie na pewno jest (choć nie dam się za to żywcem pogrzebać), ale wydaje mi się, że pisząc opowiadanie TW mamy 12 000 zzs i w nich powinno być wszystko, początek, rozwiniecie i zakończenie, później oczywiście można kontynuować, bo i czemu nie, ale tu nie ma zakończenia, a jeśli przejść w drugą część to tam nie ma początku. Brak mi struktury, która pozwoliłaby przeczytać jedną część jako jedną całość i nie zostać z ręką w nocniku, albo być wyrwanym z kontekstu w środku wydarzeń. A tak

Pa!

M.
Odpowiedz
~sensol 17 d.
MHSchaefer "nam strzelać nie kazano" to na początek. uwagi Twoje są bardzo cenne. te "mam" które wskazał Ozar zostawię, bo wg. mnie tak może być. (chociaż... sam już nie wiem).
te powtórzenia, które Ty znalazłaś to faktycznie (teraz widzę) jakaś kupa. od początku mi zgrzytał ten fragment i chyba go wywalę po prostu. podzieliłem opko na dwie części "z musu", bo taki jest wymóg. gdybym mógł wstawiłbym jako jedną całość. dzięki za uwagi
Odpowiedz
~justyska 17 d.
Witaj! Przyznaje, że trudno mi ocenić to opowiadanie, bo rozumiem, że nie zmieściłeś się w wymaganych ramach, ale skoro już dwie części, to pierwsza mimo to powinna stanowić jakąś "zamkniętą" całość, bo to ona bierze udział w konkursie...
A tak poza tym to czytało się przyjemnie i lubię takie nadzwyczajne historie. Jedynie "mam" na początku trochę bym okroiła.
Później polecę do dwójki, bo chce wiedzieć kto go tak urządził
Pozdrawiam!
Odpowiedz
~sensol 16 d.
justyska dzięki za wizytę. chyba nie jestem pierwszy, który tak zrobił. kolega Canulas też tak zrobił i to chyba nie raz. jest to obejście przepisu 12 tys znaków. czytanie tylko tego fragmentu faktycznie niewiele daje, bo to nawet nie połowa tekstu
Odpowiedz
*Canulas 16 d.
sensol tak, tak. Zgadza się. Robię tak często niestety
Opko jest najważniejsze. Ligi, punkty, limity... ona mają nas uczyć, wychodzić poza ramy, dobrze, że są, spełniają swoją rolę, są potrzebne, ale przykładem nie świecę.

Odpowiedz
~justyska 16 d.
sensol wiem, że nie Ty pierwszy chodzi mi o to, że podzielić można różnie. Można tak, żeby jakoś mimo wszystko zamykało się w całość jak rozdział.
Ale nieważne to tylko moje zdanie
Odpowiedz
~sensol 16 d.
justyska masz rację. chciałem jeszcze trochę dołożyć, wtedy byłaby jakaś całość. ale wtedy przekroczyłoby 12 tys...
Odpowiedz
~justyska 16 d.
sensol bez sensu ta zasada 🤔🤨
Odpowiedz
Dzień dobry!
Właśnie ruszyło głosowanie!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
!CptUgluk 16 d.
Ciekawy tekst, pomysł ograny już parę razy, ale mimo to i tak człowiek jest ciekawy, jak tym razem potoczy się akcja Jak czas pozwoli, pójdę dalej i dowiem się, jak historia się kończy.
Jedno, co mi średnio przypasowało, to moment, w którym Grodus tłumaczy raz jeszcze całą akcję i wspomina, skąd wiedzą o tym, że trójka nazioli będzie w konkretnym miejscu, o konkretnej porze. Dla całej grupy powinno być to oczywiste, a brzmi to tak, jakby szef mówił im to pierwszy raz. Wiadomo, że czytelnik potrzebuje takich informacji, ale prędzej dałbym to w jakimś akapicie dodatkowym, nie w wypowiedzi Grodusa, bo według mnie wypada to nieco naiwnie Ale rozumiem powody, dla których tak zrobiłeś.
Pozdro!
Odpowiedz
~sensol 16 d.
CptUgluk dzięki za wizytę. nie znam podobnych tekstów opartych na takim pomyśle, a chętnie bym zerknął i porównał. daj cynk (link) jeśli pamiętasz tytuł lub autora. wydaje mi się, że lepiej wyjaśnienia wpleść jednak w dialog, a nie na sucho wyjaśniać w osobnym akapicie. zapraszam na ciąg dalszy
Odpowiedz
!CptUgluk 15 d.
sensol wiesz co, tekstów żadnych Ci nie podeślę, ale weźmy choćby "Terminatora" - motyw bardzo podobny. Też mieliśmy przenoszenie się do przeszłości w celu zabicia celu i zmiany przyszłych wydarzeń może zabrzmialo negatywnie określenie "ograny pomysł", ale wcale nie miało - takie skojarzenie mi sie po prostu od razu nasunęło.
A co do wplatania wydarzeń w dialog - to bardzo dobry manewr. Tutaj mi trochę ta szczegółowość wyjaśnień nie podeszła. Gość mówi "powtórzmy sobie jeszcze raz", więc czytelnik ma z tyłu głowy, że już musieli tekst co najmniej raz przewałkować. A tu nagle bohater zaczyna że szczegółami opowiadać, że informacje mają z dzienników, które... Itd. O to mi cho. Dzielę się wątpliwościami
Ale pójdę dalej, bo tekst jest dobrze napisany i jestem ciekaw, jak się akcja potoczy
Odpowiedz
~sensol 15 d.
CptUgluk no tak Terminator - klasyka. świetny, rewelacyjny film. myślałem, że znasz coś z Hitlerem w podobnym stylu. wtedy byłoby niebezpiecznie blisko. ale tak to spoko u mnie o co innego jednak chodzi. a że sztafaż podobny, to zwykła sprawa. w tym sensie - "wszystko już było"
Odpowiedz
!CptUgluk 14 d.
sensol prawda, ciężko wpaść na coś, czego już ktoś kiedyś gdzieś nie wymyślił. Ze schematów korzystamy na każdym kroku. Czy to źle? Niekoniecznie Zależy, jak się ugryzie temat. Pozdro!
Odpowiedz
*Hiraeth 16 d.
Całkiem poprawnie napisane, choć chyba świat nasycił się nieco opowiadaniami z wątkiem przewodnim zabijania Hitlera. Ale jest ok, szkoda, że przekroczyłeś limit i musiałeś dzielić na części
Odpowiedz
~sensol 16 d.
Hiraeth dzięki za wizytę - ta sama prośba - znasz podobny tekst (podróż w przeszłość w celu zgładzenia Hitlera) - daj namiary
Odpowiedz
*Canulas 16 d.
z dużym wykopem
Przeleciałem pobieżnie komentarze i jestem wielce zdziwiony tym, że achy i achy są tak... stonowane.
Nie wiem. Może to tylko ja. Może tak mam, że gdy mi wejdzie pomysł, gdy ugryzie, nie patrzę na całą resztę.
Pomysł przechuj.
Wykonanie bardzo dobre.
Jestem nieco purystą w cięciu dookreśleń personalnych, a nie widziałem tu poletka pod jakieś grube korekty i wycinki.
Lecę dalej. Opór dobre i najlepsze Twe od dłuższego czasu.

Odpowiedz
~sensol 15 d.
Canulas dzięki za słowa otuchy. mam problem z przelaniem pomysłów na "papier". zdaję sobie z tego sprawę. chciałbym być jakimś cesarzem, carem, faraonem - kimś w tym rodzaju i mieć niewolnika uzdolnionego pisarsko. kazałbym mu pisać za mnie. ja tylko rzucałbym pomysły. a on musiałby pisać. bo jak nie to w ryj..
Odpowiedz
z dużym wykopem
Hej, hej,

podzielam zdanie Canulasa, podoba mi się Tak chyba nieco bardziej na poważnie, ale nie zabrakło absurdalnych akcentów - sranie na randce, kaspuła czasu wyglądająca jak wychodek.
Wykonanie też spoko, ja bym się tak nie czepiał. A że historia niepełna - zdarzało się faktycznie i chyba nawet jakieś podium Can miał za podzieloną swoją historię.

Pozdrosy!
Odpowiedz
No i lecę do drugiej części, bo zaraz sam się zesram z ciekawości jak to się skończy
Odpowiedz
~sensol 15 d.
KluczDoPiwnicy dzięki za odwiedziny
Odpowiedz
~Adelajda 11 d.
z dużym wykopem
No końcówka łapie, aby sięgnąć dalej, pewnie podlecę w późniejszym czasie. Sam pomysł zetknięcia bohatera z Hitlerem jest nietuzinkowy. Był taki odcinek w Miłość, śmierć i roboty, jakby wyglądał świat gdyby Hitler "coś tam".
Odpowiedz
~sensol 5 d.
Adelajda dzięki za odwiedziny i słowa otuchy
Odpowiedz
z dużym wykopem
Świetny tekst… idę do drugiej części….Gratulacje!!!
Odpowiedz
~sensol 5 d.
jacek79 dzięki za wizytę
Odpowiedz
z dużym wykopem
Gratki
Odpowiedz
~sensol 5 d.
behemot48 danke
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.