online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Generał SS Kurt Wagner Część I
<
Wydział cenzury portalu t3kstura, komisarz Wsiewołod Mirkułow. III piętro gabinet numer 35.
>

Opis:

To opowiadanie jest częścią większej części i dlatego może się wydać jakby wyciągnięte z szerszej perspektywy. Wagner choć był generałem SS współpracował z szefem wywiadu wojskowego (Abwehry) admirałem Canarisem, który był znienawidzony przez SS, które chciało przejąć władze nad tym jedynym znajdującym się poza ich władzą segmentem służb w III Rzeszy. Tekst w oryginale miał ponad 20 tys. znaków lecz regulamin TW zmusił mnie do cięć, które pewnie będą widoczne. Cóż życie...

TW # 2 Zasadzka

 Postać: Upadli

 Zdarzenie: Polska nigdy nie odzyskała niepodległości po rozbiorach

 Efekt: System wartości Twoich bohaterów zmienia się całkowicie na początku i na końcu tekstu.

 

 Restauracja Hermann Strasse 25. Punkt kontaktowy.

 Kiedy tak siedział, zobaczył stojący na blacie telefon. Nikogo nie było, więc podniósł słuchawkę i wykręcił numer, po usłyszeniu sygnału odłożył słuchawkę. Po chwili zrobił tak drugi raz. Teraz siedzący po drugiej stronie będzie wiedział, że sprawa jest bardzo pilna i ważna. Miał szczęście, bo dopiero kiedy usiadł, pojawił się ktoś z obsługi. Kiedy już kończył kawę i zamierzał wyjść, nagle zadzwonił telefon. Siedzący przy barze właściciel podniósł słuchawkę i nagle stanął na baczność. Na jego twarzy widać było ogromne zdziwienie i strach. Powiedział coś szybko i odłożył słuchawkę.

 – Proszę pana, czy pan dzwonił z tego telefonu? − zapytał przerażonym głosem, patrząc na Wagnera.

 Kurtowi w ułamku sekundy włosy stanęły dęba, a w głowie powstał zamęt. Nagle zdał sobie sprawę, że to mogło być Gestapo. Prawdopodobnie przejęli numer należący do ludzi admirała Canarisa. W pierwszej chwili chciał uciec, ale to nie miałoby sensu. Był w tej kawiarni już wiele razy. Musiał się opanować i odpowiedzieć szybko, a do tego wiarygodnie. Głęboko wciągnął powietrze, sięgnął po filiżankę kawy, wypił długi łyk i tak spokojnie, jak tylko mógł, odparł.

 – Był tu przed chwilą jakiś starszy gość. Wszedł, sięgnął po telefon, ale chyba po drugiej

 stronie nikogo nie było, bo szybko odłożył słuchawkę.

 – A nie widział pan, gdzie ten gość poszedł, w którą stronę?

 ‒ Nie patrzyłem, ale chyba przeszedł na drugą stronę ulicy – Wagner starał się, żeby jego głos brzmiał spokojnie. Po tych słowach przestraszony właściciel wybiegł na zewnątrz. Wagner, wykorzystując to, podszedł i dokładnie wytarł słuchawkę.

 Wiedział, że gestapowcy będą na pewno chcieli wziąć odciski palców. Na jego szczęście miał wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić to najlepiej jak było można. Kiedy właściciel lokalu wrócił i z lękiem oczach szepnął.

 – Nikogo tam nie ma. Zaraz będzie tu Gestapo. Niech pan zostanie. Oni wiedzą, że miałem

 klienta. Proszę zostać...

 Wagner podszedł do niego i złapał go za ramie.

 – Spokojnie, poczekam. Nie mam czego się bać i pan też niech się przestanie trząść. Postaram się tę sprawę załatwić. Niech się pan weźmie w garść. Jestem oficerem SS i wszystko widziałem. Nic takiego się nie stało. Niech pan usiądzie, poczekamy.

 

 Po jakiś dziesięciu minutach do kawiarni wszedł gość ubrany w mundur oficera SA. Rozejrzał się i dostrzegł siedzącego Wagnera. Powoli podszedł do niego, stanął tuż przy nim i szepnął cicho:

 - Polska nigdy nie odzyskała niepodległości po rozbiorach

 Wagner spojrzał na niego dziwnym wzrokiem, ale nie odezwał się ani słowem. SA-man stał i czekał, jakby spodziewał się, że usłyszy słowa, które będą odzewem, czyli: upadli nigdy się nie poddadzą. Po chwili kiwnął głową i wyszedł. Kilka minut później pod kawiarnię podjechały czarne mercedesy, z których wyskoczyli esesmani i dwóch ubranych po cywilnemu gestapowców. Jeden z nich w mundurze porucznika SS wpadł do kawiarni i stanął przy Wagnerze, spojrzał na niego nienawistnym wzrokiem i wrzasnął z całej siły.

 – Ty świnio ręce do góry i pod ścianę!

 Wagner powoli ostentacyjnie dopił resztkę kawy i wskazując palcem na oficera, powiedział ostrym głosem.

 – Nie tym tonem poruczniku! – Po tych słowach gestapowiec stanął jak wryty. Już chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył.

 – Wam się wydaje, że z kim rozmawiacie! Co to kurwa jest za zachowanie! Kim pan jest do cholery! Moje nazwisko Kurt Wagner, generał SS panie...? – esesman nie potrafił wydusić ani słowa.

 – Co do cholery! Nie umiecie się porządnie zameldować? – tym razem Kurt krzyknął głosem nieznoszącym sprzeciwu. Widząc głupią minę oficera, sięgnął ręką do kieszeni i powoli wyciągnął dokumenty, po czym rzucił je na stolik.

 – Możecie sprawdzić! – Wagner zdał sobie sprawę, że teraz już musi iść na całego i zachować się tak jak zachowałby się obrażony generał. Sytuacja była bardzo niebezpieczna i trzeba było działać natychmiast i bardzo ostro. Musiał być przekonujący, inaczej będzie katastrofa.

 Gestapowiec zgłupiał całkowicie. Wagner jak większość wyższych oficerów SS miał swoje dokumenty schowane w pięknej inkrustowanej srebrem skórze. Był to prezent, który dostał od Reichsführera, kiedy ten awansował go do stopnia Gruppenführera, porucznika zatkało. Jak wszyscy oficerowie SS musiał znać ten skórzany portfel. Stał i patrzył na stół. W chwile później wszedł ubrany w skórę gestapowiec. Porucznik jakby nagle odzyskał mowę.

 – Panie... generale melduje się porucznik Albert Kurlitz z Gestapo. Proszę wybaczyć moje

 zachowanie, ale właśnie dostałem rozkaz przeszukania tego lokalu.

 Stojący obok gestapowiec zrobił dziwną minę, ale rzut oka na stół wystarczył, żeby zrozumieć. Wagner, korzystając z zaskoczenia, rzekł już spokojniejszym głosem.

 – Po pierwsze nie jestem świnią! – po tych słowach porucznik prawie uniósł się do góry.

 – A po drugie co się stało, że nie mogę tu spokojnie wypić kawy?

 Kurlitz zbladł i spojrzał na ubranego po cywilnemu pewnie jego przełożonego. Ten lekko kiwnął głowa.

 – To sprawa Gestapo – jego głos był szorstki i władczy.

 Wagner spojrzał na niego i wrzasnął.

 – Gówno mnie to obchodzi, kogo to jest sprawa. Wpadacie tu jak stado dzikich psów, wyzywacie

 mnie od świni. To skandal Nazwisko i stopień natychmiast!

 Gestapowiec zrobił wielkie oczy. Już miał coś powiedzieć, ale w tej samej chwili odezwał się cichym głosem porucznik.

 – Panie kapitanie melduje, że to generał SS Kurt Wagner.

 – Można wiedzieć, co pan tu robi ? – jego głos świadczył o tym, że nie zrobił na nim wielkiego wrażenia stopień Wagnera.

 – Pan się zapomina! Albo mi się pan porządnie zamelduje, albo dzwonie do pańskiego

 szefa i powiem mu, jak mnie potraktowali jego ludzie. Kto jest pańskim przełożonym: Panzinger,

 Hartl, Rang – Wagner starał się przypomnieć sobie nazwiska szefów komórek Gestapo.

 – Czekam! – tym razem Kurt wrzasnął ile sił. Musiał wyglądać groźnie, bo gestapowiec drgnął. Widać było, że jego pewność siebie gdzieś zniknęła, a wymienione nazwiska musiały go przekonać, że człowiek, z którym rozmawia, zna wielu ludzi w Tajnej Policji. Stojący obok jego podwładny spojrzał na niego błagalnym wzrokiem.

 – Kapitan SS Otto Harc. Gestapo – w jego głosie słychać było lekką nutkę strachu.

 – To rozumiem, jednak potraficie się normalnie zameldować. Może mnie pan oświeci i powie, co

 tu się dzieje?– Kurt odparł już spokojniejszym głosem.

 – No... hm, ktoś dzwonił z tej kawiarni i musimy sprawdzić kto – widać było, że oficer stara się odpowiedzieć tak, żeby za dużo nie powiedzieć. To było zrozumiałe. Wagner wiedział, że nie powinien zbyt drążyć tego tematu. To mogłoby wydać się podejrzane.

 – Tak już lepiej. A co do telefonu, to jakiś czas temu wszedł tu starszy pan i próbował gdzieś się

 dodzwonić, ale chyba nikt nie odebrał, bo szybko wyszedł.

 – A gdzie byłeś Ty – tym razem porucznik wskazał palcem na przerażonego szefa kawiarni.

 – Nie było go. To moja wina. Kazałem mu zobaczyć, co ma jeszcze do jedzenia na zapleczu i

 akurat jak to sprawdzał, rzecz się wydarzyła – Kurt znał tego gościa i dlatego postanowił go bronić.

 – Aresztować! – kapitan wskazał na niego palcem.

 - Zaraz, zaraz powoli. A niby za co chce go pan aresztować ? – Wagner warknął, patrząc na

 gestapowca wzrokiem bazyliszka.

 – Za co pytam? – tym razem Kurt wstał i spojrzał bardzo złym wzrokiem na oficera.

 – Jak to za co? Gdyby był na miejscu, to by chociaż zobaczył tego gościa!

 – Ja go widziałem i co? Mnie też chce pan też aresztować? Czy wy z Gestapo musicie się

 zachowywać jak wściekłe psy, zamiast choć przez moment pomyśleć? Ten człowiek nie zrobił

 nic złego. To nie jego wina, że ktoś z tego telefonu zadzwonił. Z tego, co wiem, jeszcze

 korzystanie z telefonów nie jest zabronione. Potem się dziwicie, że ludzie się was boją. Jak mi

 się wydaje, kierujecie się ulubioną dewizą Kaliguli "Oderint, dum metuant"

 Otto Harc znieruchomiał, nie wiedząc co robić.

 – Pewnie te słowa nic Wam nie mówią co ? – Wagner uśmiechnął się, choć nie przyszło mu to łatwo.

 – To cytat chyba Seneki i brzmi mniej więcej tak "Niech nienawidzą, byle się bali".

 Gestapowcy spojrzeli na siebie całkowicie zbici z tropu. Dowodzący akcją kapitan SS miał wyraźny rozkaz, żeby sprawdzić to miejsce i aresztować wszystkich, ale czy ten rozkaz pozwalał mu aresztować generała SS. Patrzył na Wagnera, który usiadł z powrotem na krześle i naraz doznał olśnienia. Już wiedział, kim jest ów generał. To gość od finansów, a co gorsze dobry znajomy Schellenberga.

 – Za wysokie progi, nie będę ryzykował zatargu z szefem wywiadu SS – pomyślał i odparł cichym głosem.

 – Melduje, że nie panie generale. To oczywiście przypadek, że pan tu akurat był, kiedy nastąpił

 ten, że tak powiem incydent. Chciałem przeprosić, ale musieliśmy szybko działać i stąd ta

 pomyłka. Nie będziemy już pana niepokoić – mówiąc to, dał sygnał i obaj gestapowcy wyszli na dwór. Stojący obok lady człowiek patrzył na niego szeroko otwartymi oczami. Nie wierzył, że jest jeszcze w Berlinie ktoś, kto nie boi się Gestapo. To było coś niesamowitego. Niepewnym krokiem podszedł do Wagnera i ukłonił się nisko.

 – Dziękuje, uratował mnie pan – jego słowa były ciche, przepełnione strachem.

 – Nie ma za co. Przecież nic pan złego nie zrobił

 – Dla nich każdy jest winny, nawet kiedy nic nie robi – to były bardzo smutne słowa.

 – Proszę wybaczyć, ale naprawdę jest pan generałem SS? – zapytał po chwili, jakby nie wierząc do końca, w to, czego był świadkiem.

 Wagner spojrzał mu prosto w twarz. Kiedy ich oczy spotkały się, zobaczył przerażenie i wzrok zbitego psa, tak powszechny w III Rzeszy w ostatnich latach.

 – Tak. Jestem. Tu ma pan do mnie telefon. Gdyby Gestapo pana nachodziło albo aresztowało,

 proszę powiedzieć, że generał SS Kurt Wagner był tu z panem. To być może uratuje panu życie.

 Stary berlińczyk spojrzał na niego dziwnym wzrokiem, nie rozumiejąc chyba do końca tych słów. Po chwili zapytał, cedząc powoli każde słowo.

 – Ale dlaczego chce pan mi pomóc? – w jego głosie słychać było zdumienie.

 Wagner przez chwile patrzył na niego jakby zamyślony.

 – To, że jestem generałem i pracuje w SS, wcale nie oznacza, że jestem taki sam jak ci którzy tu

 byli. Ja mam szacunek do innych ludzi, oni nie – Kurt nie mógł powiedzieć tego, co naprawdę myśli o SS, a szczególnie o tej bandzie zbrodniarzy z Gestapo.

 – Żegnam, wpadnę tu jeszcze na kawę – po tych słowach wyszedł żegnany wzrokiem, w którym był szacunek dla kogoś, kto potrafił się tak zachować. Wagner tuż po wyjściu poczuł, jak się trzęsie. Na zmianę czuł fale zimna i gorąca, a ręce trzęsły mu się tak jak jeszcze nigdy. Miał ogromne szczęście, bo gdyby nie to, że był sam, jak dzwonił, to teraz siedziałby już skuty i pewnie skatowany w celi Gestapo i nikt, nawet Schellenberg by mu nie pomógł. Najgorsze było to, że jego jedyny kontakt z Canarisem został przechwycony przez Gestapo. Pewnie ktoś zdradził. Niestety władza admirała kurczyła się coraz bardziej. Jego Abwehra była atakowana ze wszystkich stron, a każdy błąd traktowany jako zdrada. Człowiek, który jeszcze trzy, cztery lata temu był jednym z najważniejszych ludzi w III Rzeszy, teraz był niczym ranny bawół osaczony przez stado głodnych Lwów.

 

 

 

11394 zzs

Liczba ocen: 7
80%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ^Ozar
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 51

Dodano: 2021-10-09 16:13:57
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
z wykopem
Hej!

Zacznijmy od złych wiadomości....
"Mnie też chce pan też aresztować?" - tu by się przydało wywalić jedno "też"
Poza tym przeczesałabym tekst i wyrzuciła niepotrzebne "się", tu i ówdzie miałam wrażenie, jakby z każdą chwilą mnożyły się jak króliki, w kilku zdaniach nawet po dwa razy używałeś "się" i to trochę psuło odbiór.

Rzeczywiście opowiadanie wygląda jakby wyrwane z większej całości, ale kimże jestem, by to krytykować.

Z dobrych wieści muszę przyznać, że całkiem to było udane i nawet przyjemne, można by rzec, że przeczytałabym więcej.
Pa!

M.
Odpowiedz
^Ozar 8 d.
MHSchaefer Dziękuje za wizytę i komentarz. Błędy poprawię jak będę potrafił. Co do większej całości,to mam pewien problem bo całość jest dość duża (chyba koło 80 stron) i wrzucanie tego tutaj na portal nie ma sensu. Tu mało jest chętnych do czytania takich wojenno-szpiegowskich klimatów.
Odpowiedz
z wykopem
Witam. Przeczytałem z zaciekawieniem. Dobra narracja ,napięcie rośnie ,potrafi wciągnąć/oczywiście jeżeli ktoś interesował się tym tematem/ Ubogi opis /nie dotyczy postaci jest świetny/ brak klimatu lokalu,ale to szczegół do zaakceptowania. Bravo !
Odpowiedz
^Ozar 8 d.
Krisbendi Dziękuje za komentarz. Kurdę prawda z tym lokalem, ale musiałem ciąć surowy tekst prawie o połowę i nazwę też wyciąłem. Podobnie z opisami. 12 tys. znaków to trochę mało żeby coś właściwie pokazać.
Odpowiedz
Ozar Ciekawi mnie co dalej....!?normalnie wciągło/
Odpowiedz
Dzień dobry!
Właśnie ruszyło głosowanie!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
Rzeczywiście tekst wygląda, jak fragment wydarty z większej całości, ale myślę, że jako scena ładnie się broni. Czuć wiszące w powietrzu napięcie, człowiek czuje tę niepewność Pojawiło się parę pomniejszych baboków związanych z zapisem, które można by było poprawić, ale treść według mnie jest ok. Powiem Ci, Ozarze, że lubię takie klimaty, chętnie przeczytałbym coś właśnie w tym stylu, tzn. powieść osadzoną w czasach II WŚ Jak tylko odgrzebię się z lektur, które mam zaplanowane, będę sobie musiał coś wrzucić w tym stylu na tapetę
Pozdrawiam
Odpowiedz
^Ozar 8 d.
CptUgluk Dziękuje za wizytę. Jak już napisałem w komentarzu do MHSchaefer mogę wrzucić tu całego Wagnera, ale nie wiem czy to ma sens. Jednak jeśli będą chętni nie ma sprawy. Tekst jest gotowy tylko zapodać na portal.
Odpowiedz
Ozar myślę, że od wiszenia na portalu nic się mu nie stanie, przeciwnie - zwiększa się szansa, że ktoś przeczyta
Odpowiedz
^Ozar 6 d.
CptUgluk Masz rację. Za chwilkę wrzucę dla ciebie i innych zainteresowanych Wagnera od początku. Będę wrzucał odcinek co dziennie ale krótki.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Moim zdaniem jeden z lepszych Twoich tekstów, dobrze skrojone dialogi, wyważone opisy, tempo w sam raz - ani za szybko, ani za wolno. Dobrze, że powstają takie teksty, bo odwołując się do postaci historycznych, dają świadectwo, że jednak nie wszyscy Niemcy w III Rzeszy byli tak ślepo zapatrzeni w Hitlera, żeby nie powiedzieć - zakochani w nim (i to jeszcze przed wybuchem II WŚ, a nie gdy Rzesza już płonęła). Trzeba zauważyć, że Wagner skończył o wiele lepiej niż Canaris, co nie zmienia faktu, że współpraca obu panów wymierzona w Hitlera, mogła zaskakiwać, z tego względu, że pierwszy miał chyba sympatie komunistyczne, a drugi był zajadłym antykomunistą. Dobry tekst, Ozar
Odpowiedz
^Ozar 6 d.
Zdzislav Dzięki za wizytę i koment. Jak wiesz ja najlepiej się czuje tam gdzie znam temat, a III Rzesza to mój konik.Co do Wagnera i Canarisa masz rację. Kapitan mnie namówił żebym wrzucił Wagnera od początku i tak zrobię od dzisiaj.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Ciekawy tekst, świetne dialogi, bardzo dobrze zbudowany konflikt i emocje towarzyszące dyskusji. Podoba mi się
Odpowiedz
^Ozar 6 d.
KluczDoPiwnicy Dziękuje za wizytę. Jak był byś zainteresowany za chwilkę wrzucę pierwszy odcinek Wagnera jeszcze sporo przed Zasadzka. Kapitan mnie namówił i miał chyba rację.
Odpowiedz
Ozar okey, pewnie nie dziś, ale postaram się zerknąć
Odpowiedz
z wykopem
Bardzo dobrze się czytało. Ciekawie poprowadzona scena i napięcie.
Podoba sie)
Pozdrawiam



Odpowiedz
^Ozar 6 d.
justyska Dziękuje za wizytę. Jak była byś zainteresowana za chwilkę wrzucę pierwszy odcinek Wagnera jeszcze sporo przed Zasadzką. Kapitan mnie namówił i miał chyba rację, bo ja w takich klimatach czuje się najlepiej.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Ozar. Cieszę sie, że napisałeś tak dobry tekst.
Oczywiście są błędy i niedociągnięcia, coś się rozjeżdżają wersy, ale wszystko to blednie w obliczu świetnie zbudowanego napięcia.
Zajebiście odegrana scena
Odpowiedz
^Ozar 6 d.
Canulas Dzięki wielkie! Od dzisiaj jest już I odcinek Wagnera sięgający do samego początku. Zapraszam do czytania! Namówił mnie kapitan i zapodałem.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Świetne opowiadanie. Nie zauważyłam cięć, o których pisałeś.
Jest płynne, obrazowe i gra na emocjach.
Odpowiedz
^Ozar 2 d.
pkropka Dziękuje za wizytę i komentarz. To dobrze, że nie za bardzo widać bo sporo uciąłem.
Odpowiedz
Naprawdę fajnie napisane opko, są emocje i dzieje się akcja. Drobne niedociągnięcia już ci chyba wyłuszczyli Pozdrówki.
Odpowiedz
^Ozar 2 d.
Adelajda Dzięki za wizytę. Takie klimaty są chyba dla mnie najlepsze, bo zahaczają o historię a ja tylko dorzucam fabułę.
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.