online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW#1 – Purée ziemniaczane
>

Opis:

Postać: Mroczny elf

Zdarzenie: „To nie moja wojna”

Efekt: "Gdy gasną światła..." Świat? – Ocalony. Wielka bitwa? – Rozegrana. Rozterki miłosne? – rozstrzygnięte. Co więc pozostało? Odpowiedz, pamiętając, że wszelkie zagrożenia zostały już zlikwidowane, a czas bohaterów się skończył.

Tagi: #TW #MHSchaefer

TW#2 – Niech świat płonie

 I

  Osiem lat wcześniej

 

 Blat pod palcami Henrego był jednocześnie lepki i szorstki. Ciekawe zjawisko. Z jednej strony, przy każdym zbliżeniu skóry z przegniłymi deskami pozostawało jedynie dziękować bogom, że w odsłonięte kończyny nie wrzynały się drzazgi. Z kolei, kiedy odrywano dłonie od powierzchni stołu można było tylko modlić się, żeby od lepkiej substancji z mlaśnięciem uwalniającej jeden palce po drugim, nie złapać jakiego syfa. Kelnerka postawiła przed mężczyznami dwa kufle piwa, wylewając połowę zawartości na nowiutki płaszczyk Alza. Henry postanowił, by dać za to dziewczynie sowity napiwek. Pamiętał czasy, w których u niego, pod przymałą koszulą można było policzyć wszystkie żebra, tak samo, jak widział teraz wystające kości pod przykrótką bluzką kobiety, którą jeszcze kilka lat wcześniej zapewne nosiła jako sukienkę.

 Alza przygarnął siedmioletnią sierotę, wychował i ukształtował na swe podobieństwo. Henry kochał go jak ojca i nienawidził jednocześnie, jakby to on zapłodnił kobietę, której twarzy już nie pamiętał.

 – Musisz przestać rzucać się tak w oczy – szepnął gniewnie Al.

 – To nie ja przyszedłem do speluny w slumsach jakiejś wiochy odstrojony jak kogut na niedzielny obiad. Wystroiłeś się, jakbyś to ty był główną atrakcją biesiady, a kucharka zaraz miała uciąć ci łeb i wsadzić do gara.

 – Spaliłeś cały Fort Dahar. Miałeś tylko zabić generała.

 – Nie mogłem ryzykować przekroczenia murów obronnych. Od lat nikt nie był w stanie wykonać zadania, a ja zakończyłem je jednej nocy.

 – Mógłbym to jeszcze przełknąć, gdybyś tej samej nocy nie przepuścił wypłaty w najbliższym burdelu – warknął przełożony. – Teraz wszyscy plotkują, że ktoś wynajął cienie do puszczenia z dymem Daharu. Zgadnij, kogo obwiniają. Naszego klienta.

 – Choć raz się nie mylą – mruknął Henry, upijając łyk kiepskiego piwa.

 – Tym razem załatw to dyskretnie.

 Alza przesunął w stronę podwładnego grubą kopertę. Najemnik przechwycił dokumentację celu, szybko chowając dokumenty w kieszeni płaszcza.

 – To nie była prośba Henry. Możesz latami czekać na okazję, ale zlecenia ma zostać wykonane dyskretnie. Nie będziemy tolerować niesubordynacji.

 

 Przed wyjściem z tawerny Henry próbował znaleźć kelnerkę, lecz ta zapadła się jakby pod ziemię. Patrząc na dwójkę mężczyzn przytrzymujących dziewczynę w zaułku za speluną, wiedział już, czym była zajęta i nie podobało mu się, to co widział. Nie wiedzieć czemu ogień pod powierzchnią skóry elfa ożył, szepcząc, by chronił ją za wszelką cenę. W ciągu sekundy stracił pielęgnowaną przez stulecia kontrolę nad mocą, a w następnej czuł dym na koniuszku języka. Obserwował w niebieskich tęczówkach, zabarwionych na czerwono przez odbicie płomieni pochłaniających ciała napastników, odbicie swej niekontrolowanej mocy.

 Henry wszedł w głąb zaułka, nakazując dymowi zasłonić widok wścibskim oczom i pilnować wejścia przed nieproszonymi gośćmi. Dwa ciała upadły, przygniatając dziewczynę do ziemi, mimo to ogień nawet nie liznął skóry nieznajomej. Wtedy najemnik zrozumiał czemu żywa w jego ciele magia, chciała chronić kelnerkę. Była taka sama jak on. I jak on, wpatrywała się w płonących napastników z pobożną fascynacją, graniczącą z szaleńczą obsesją. Trwała tak zahipnotyzowana, dopóki wiatr nie pokrył jej ciała popiołem, pozostawiając po gwałcicielach jedynie wspomnienia, które niedługo miał ugasić ogień. Tak było z Henrym, gdy Alza zaczął go szkolić i tak miało być z dziewczyną. Ogień działał tak na wszystkich, którzy go dzierżyli. Obmywał z każdego cierpienia i wypalał każdą chorą tkankę.

 – Jesteś mrocznym elfem – szepnęła.

 Henry przytaknął. Nazywali go mrocznym, choć z ciemnością nie miał nic wspólnego. On jedynie kroczył otoczony dymem, swe nadejście poprzedzając ogniem. Sprawiło to jednak, że urósł do miana legendy, jego imię zapomniano, a przydomek wymawiano szeptem, z lękiem, byle nie przykuć uwagi. I jak na legendę przystało żył samotnie, ale ona… była taka sama jak on. Najemnik uklęknął przed opartą o ścianę dziewczyną.

 – Jak masz na imię?

 Patrzyła nieufnie, lecz po chwili odpowiedziała.

 – Sarah.

 – Mogę sprawić, że będziesz w stanie kazać im wszystkim zapłacić. Okiełznasz ogień, który szepcze do ciebie w każdej chwili, lecz jeśli pójdziesz ze mną, nie będziesz mogła wrócić.

 Henry wstał. Wyciągnął dłoń, by pomóc poobijanej kelnerce wstać. Obserwował uważnie zmieniające się na jej twarzy emocje, a kiedy myślał już, że odmówi, wstała bez pomocy i szepnęła:

 – I tak nie mam po co.

 

 II

  Obecnie

 

 Duan bawił się w ogrodzie, wymachując drewnianym mieczem. Sarah była dla malca zbyt pobłażliwa. Henry w jego wieku trzymał już prawdziwy. Dwunastolatek chichotał wesoło, kiedy podopieczna elfa powaliła chłopca na równo przystrzyżony trawnik. Sara miała rację, mówiąc, że zlecenie obejmowało jedynie księcia Tajhar, nie jego syna. Dobrze zrobili, zabierając dziecko ze sobą. Wprowadziło do domu wiele radości, a i ich przełożony cieszył się z nowego nabytku.

 Po zabiciu księcia Tajhar wojna domowa szybko dobiegła końca, a zlecenia stały się o wiele mniej wymagające. Wreszcie mieli czas by chwilę odetchnąć. Najemnik po raz pierwszy od czterech stuleci wreszcie oddychał pełną piersią, nie oglądając się za siebie. Mógł patrzeć na zachwycającą podopieczną bawiącą się w ogrodzie z małym solenizantem. Sarah zostawiła chłopca walczącego z nieistniejącym przeciwnikiem i usiadła na ławce obok Henrego. Elf objął dziewczynę. Jak zawsze czuł pod jej skórą czające się płomienia, bliźniaczo podobne do jego własnych. Razem mogli spalić świat. Kobieta spojrzała w oczy Henrego.

 – Długo o tym myślałam Henry – wyszeptała – chcę przejść na emeryturę. Chcę życia. Nigdy go nie miałam. Normalnego, zwyczajnego życia.

 Najemnik czuł jak z każdym słowem dziewczyny traci kontrolę. Ledwo mógł oddychać, a panika ogarniała całe ciało. Nie mogła odejść. Po prostu nie mogła.

 – Co to znaczy? Rodzina, dzieci, psy i dom w bezpiecznej dzielnicy miasta?

 – Coś w tym stylu.

 – Dwie wycieczki na targ i wrócisz – a przynajmniej tak pragnął wierzyć.

 – Być może. Przynajmniej nie będę żałować, że nie spróbowałam.

 Henry nerwowo oderwał dłoń od ramienia dziewczyny.

 – Wiedziałem, że ten chłopiec wszystko zmieni. Ty też zmieniłaś moje życie.

 – Nie na tyle byś odszedł.

 – Od cieni się nie odchodzi.

 – Przygotowałam się. Odejdę. Nawet jeśli ty z nami, nie pójdziesz.

 

  Henry czuł panikę, która pozwoliła uwolnić umysł z wizji. Zupełnie jakby emocje były jego, nie projekcji. Zlany potem zwlókł się z łoża i po drewnianych deskach podłogi doczołgał pod kominek. Wspierając się o ścianę, uniósł wyczerpane wizją ciało. Zanurzył dłoń w stojącym przy palenisku naczyniu wypełnionym suszem. Zacisnął dłoń, nabierając pełną garść starannie przygotowanej mieszanki i cisnął zioła w ogień. Tynk pod palcami drugiej ręki upadł ukruszony na podłogę, zostawiając po sobie dryfującą chmurę pyłu.

 Nie cofnął się, gdy poczuł wzrastającą temperaturę. Wręcz przeciwnie. Zbliżył twarz do płomieni, wyrecytował zaklęcie i szepnął.

 – Ukaż mi przyszłość. Zdradź, co się stanie, jeśli zabiję chłopca, zanim Sarah go ujrzy.

 Płomienie ożyły, a z paleniska buchnął dym. Henry zaciągnął się spalinami. Czuł piekącą w gardle sadzę, a oczy rejestrowały coraz mniej stabilny obraz. Runął na podłogę. Po izbie rozniósł się głuchy huk, a elf przeniósł się w szpony przyszłości.

 

  Znów był w zamku księcia Tajhara. Przez chwilę widział projekcję siebie z przyszłości. Świadomość Henrego stopiła się z wizją jego ciała. Poczuł zmęczenie mięśni i buzujący pod powłoką ogień, który szeptał, o wydarzeniach, mających nastąpić. Elf zarżnął ostatniego ze strażników i ruszył w stronę sali tronowej. Trzy może czteroletni chłopiec wychylił się zza tronu dziadka i spojrzał na najemnika szmaragdowymi oczyma.

 Mając w świadomości poprzednią wizję przyszłości, tym razem Henry się nie zawahał. Ruszył w stronę Duana. Zasłonił widok z holu ciężkimi chmurami dymu i uniósł miecz wysoko ponad oparcie tronu. Elf jednym płynnym ruchem przypieczętował los malca, zanim ten zdołał uciec.

 Morderca.

 Był zwykłym mordercą.

 Kiedy głowa chłopca potoczyła się po schodach prowadzących na podest z tronem, Henry żegnał się z perspektywą przytulnego domu na skraju lasu.

 Do sali tronowej wpadło ciało obezwładnione siłą impetu, a zaraz za nim weszła Sarah. Mężczyzna podniósł się z podłogi i spod długiej, rozczochranej grzywki spojrzał na zwłoki dziecka. Przez chwilę Henry widział w oczach Księcia Tajhara czystą nienawiść. Mężczyzna ruszył na najemnika. Skrzyżowali miecze i rozpoczęli pojedynek. Sarah odpierała atak pozostałych strażników, wierząc, że opiekun poradzi sobie z celem. Dziewczyna zabiła jednego z przeciwników. Po szybkiej wymianie ciosów drugi z żołnierzy upadł z poderżniętym gardłem. Najemniczka odgarnęła z czoła włosy, rozmazując po skórze brud i krew. Odwróciła się w stronę walczących mężczyzn i zobaczyła coś, czego nie przewidziałaby nawet w najgorszych koszmarach.

 Henry poczuł ból, przeszywający klatkę piersiową. Upadł. Ujrzał w oczach Sarah przerażenie. Nie musiał nawet dotykać okolic serca, by wiedzieć, że spomiędzy żeber wystaje mu ostry czubek miecza. Wzrok dziewczyny mówił wszystko. Umierał.

 Książę Tajhar pchnął ciałem najemnika na posadzkę. Dogorywający elf upadł obok głowy książęcego syna. Sarah ruszyła w stronę celu. Szybko uporała się z przeciwnikiem i spopieliła zwłoki następcy tronu, by upewnić się, że nie przeżyje.

 Henry czuł dłonie podopiecznej, kiedy przewracała go na plecy. Próbowała zamykać rany ogniem i przelać, choć odrobinę żaru do szybko marznącego ciała.

 Ogień opuszczał Henrego. Zawiódł, więc jak miał liczyć na wsparcie mocy? Sarah płakała, a on chciał otrzeć łzy z jej policzków, lecz nie mógł. Nie miał już siły, ani płomieni. Nic poza nią. Ból rozerwał umysł elfa, pozwalając powrócić świadomości do rzeczywistości i znów spojrzał w błękitne oczy. Tym razem były prawdziwe.

 

 III

  Obecnie

 

  Sarah przekroczyła próg chaty Henrego. Od razu uderzyły w nią kłęby dymu. Rozpoznawszy posmak mieszanki ziół używanej do zaklęcia przyszłości, skrzywiła się z niesmakiem. Nienawidziła, kiedy elf zanurzał się w wizjach przyszłości. Wsłuchała się w szept płomieni pod skórą i podążyła za ich głosem w stronę paleniska, szukając swego mentora. Rozgoniła kłęby dymu, rozkazując by uciekły przez okna i ujrzała mężczyznę z twarzą w kominku. Ogień topił jego skórę, tworząc kałużę dookoła nieprzytomnego ciała. Coś było nie tak. Płomienie nie powinny być w stanie skrzywdzić władcy ognia. Nie jednego z nich.

 Dziewczyna uklękła przy Henrym, wyciągając jego ciało z kominka. Potrząsała mężczyzną, nie mogąc ukryć przerażenia. Roztopione rysy twarzy, zwęglone mięśnie i sadza w pozwijanych pod wpływem temperatury włosach. Ubrania z ognioodpornego materiału przesiąknięte wytopionym z elfa łojem. To nie powinno się zdarzyć. Nigdy. Przerażona tchnęła w jego ciało własny płonień, dzieląc się energią życiową z nauczycielem.

 Kiedy Henry uchylił nadtopione powieki, uścisnęła mocno jęczącego z bólu mężczyznę. Najemnik objął dziewczynę ręką rozmazując na jej skórze wytopiony tłuszcz. Żyli. Nie mógł w to uwierzyć. I choć ciało było obolałe obydwoje żyli, a pracodawcy ich nie ścigali. Henry odchrząknął, testując struny głosowe.

 – Co się stało? – szepnęła Sara.

 Elf kilka razy chrząknął.

 – Zginęliśmy Sarah. Widziałem naszą śmierć – przerwał czując brak powietrza. Zaczerpnął desperacko tlen, który gdzieś w okolicy płuc zgubił się w drodze serca. – Nie wyjdziemy żywo z zamku.

 – Spokojnie Henry. Znajdziemy inny sposób, by wykonać zlecenie. To nie nasza wojna, nie opłacimy jej krwią.

 Delikatne dłonie gładzące zwęglone plecy Henrego, uspokajały elfa. Przestał czuć ból ciała. Teraz rejestrował jedynie krzyk sumienia i niezadowolenie ognia przyczajonego w okolicy serca. Okłamał najbliższą mu osobę, ale jeśli mieli przeżyć… przełknął ślinę.

 Być może jedynym sposobem, by żyć, było pozwolić, światu płonąć, a wojnie trwać.

11961 zzs

Liczba ocen: 5
77%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~MHSchaefer
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 60

Folder: TW
Dodano: 2021-10-10 22:52:26
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
Dzień dobry!
Właśnie ruszyło głosowanie!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału
Odpowiedz
*Canulas 16 d.
z wykopem

Helloł.

Najpierw pierdołki.

" Henry wstał. Wyciągnął dłoń, by pomóc poobijanej kelnerce wstać. Obserwował uważnie zmieniające się na jej twarzy emocje, a kiedy myślał już, że odmówi, wstała bez pomocy i szepnęła."

Gdy anonsujesz dialog, zamiast kropki dajesz na końcu dwukropek.

"Henry czół panikę, która pozwoliła uwolnić umysł z wizji."

" Henry czół dłonie podopiecznej, kiedy przewracała go na plecy." - ała


No i tyle.
Pełnokrwiste fantasy, pewnie wycinek z Twego universum. Szanuję konsekwencję, choć nie mogę powiedzieć, żebym był ultasem tych scenerii.

No i... pilnujmy limitów. Tc trochę zawyża, ale i tak masz ok 12.300.

Od następnej edycji limity wzrosną do 15k, ale znak za dużo będzie outował opko.
Pozdrox



Odpowiedz
Canulas hej, dzięki za odwiedziny i wyłapanie drobnicy.
Hym, kiedy sprawdzałam ostatnio było 11.600, ale potem opowiadanie przeszło jeszcze dwie korekty i możliwe, że się machnęłam. Przejrzę, poprawię i wyrzucę 300 zzs.
Odpowiedz
*Canulas 16 d.
MHSchaefer już tera chyba mi ma co.
Po prostu od nowej kolejki będzie to egzekwowane. We mnie też to uderzy bo odpadnie dzielenie opek i... cholera, w sumie słusznie. Teraz były furki do korzystania z nadużyć no i chyba dobrze, że się je przymknie 🤷🏻‍♂️
Odpowiedz
Canulas Dobrze czy nie kwestia względna. Na pewno sprawiedliwie, przydałoby się tylko, żeby licznik przestał liczyć zzs zestawu i efektu. Limit przekroczyłam o 183 zzs, które już usunęłam (dla własnego komfortu) i nie ma usprawiedliwienia, ale pozostałe 281 to właśnie zestaw i efekt, który przecież opowiadaniem nie jest. Hmm chyba gdzieś widziałam post o sugestiach poprawy portalu, może coś się w tym zdziała.
Odpowiedz
!CptUgluk 14 d.
"a w następnej czół dym na koniuszku języka." - to "czócie" i kilka kolejnych do poprawy
No, widać, że fantastyka nadal się Ciebie mocno trzyma Powiedz, umieszczasz swoje opka w ramach jednego uniwersum, które masz zamiar dalej rozwijać, czy za każdym razem sos fantasy pochodzi z innej miseczki? Ciekawy jestem, czy to wszystko w którymś momencie się ze sobą zazębi.
Leciutko pogubiłem się w drugiej części, ale może to kwestia pory czytania - po całym dniu mogą pewne detale umykać :/
Pozdro!
Odpowiedz
CptUgluk Hej!

Teraz piszę raczej po to, żeby pisać i nie stracić kontaktu z klawiaturą. Niestety opowiadania, nie łączą się w całość i za każdym razem są z innej beczki. Jeśli chodzi o coś większego, to jestem na etapie planowania... mam już świat, zaprojektowane miasta, kraje, ba nawet kontynenty i te wszystkie inne szczególiki. Mam też fabułę, która wydreptała całkiem stabilny trakt w mojej głowie i pozostało jedynie połatać nieścisłości. Wrzuciłam do uniwersum kilka ciekawszych postaci, które powstały w ramach TW i które moim zdaniem zasługiwały na napisanie im historii, która nie zmieściłaby się w 12 000 zzs, ale nie będzie to historia opowiedziana już na portalu, tylko zgodna z wątkiem głównym i logicznie kompatybilna z prawami magiczno, fizyczno, chemicznymi w uniwersum więc będzie to troszku inne.
Dzięki za odwiedziny i wyłapanie czołowego błędu. Masakra.
Pa!
Odpowiedz
!CptUgluk 13 d.
MHSchaefer No i fajnie, że budujesz coś swojego w większym formacie A to, że tutejsze opka nie łączą się w jedną całość, to nic złego! TW jest po to, żeby ćwiczyć. Jeśli coś stąd wykiełkuje i się rozrośnie, to super Jeśli nie - nic się nie dzieje.
Powodzenia w rozwijaniu uniwersum!
Odpowiedz
*Hiraeth 13 d.
Uszanowanko,

solidna porcja fantasy. Twój bohater skojarzył mi się z klasycznym Drizzt Do'Urden'em. Nie jestem pewna, czy wszystko w pełni zrozumiałam, ale czytało się całkiem zgrabnie, płynna narracja
Odpowiedz
Hiraeth Hej!

Dzięki za odwiedziny. Cieszę się, że ostatecznie dobrze się czytało.

Pa!

M.
Odpowiedz
~Zdzislav 12 d.
z wykopem
Hej! Dobre fantasy Miałem momenty zagubienia, szczególnie przy okazji wizji Henry'ego, ale jakoś sobie wszystko w głowie poukładałem Kiedy książka?
Odpowiedz
Zdzislav Hej!

Dzięki za odwiedziny.

Książkę dopiero zaczęłam pisać, więc upłynie jeszcze dużo wody, zanim coś z tego będzie. O ile w ogóle będzie, ostatecznie nie byłaby to ani pierwsza, ani ostatnia książka, która zaginęłaby gdzieś na dnie szuflady.

Pa!

M.
Odpowiedz
~Zdzislav 12 d.
MHSchaefer, pisz, pisz koniecznie. Tron królowej polskiego fantasy czeka
Odpowiedz
z dużym wykopem
Zgrabnie napisane. Lekko,płynnie podane /co ważne ,rozum nie musi się męczyć tylko przyjmuje/ Nie będę się rozpisywał nad dialogami i opisami,sąsuper ! Bravo !!!
Odpowiedz
Krisbendi Hej! Dzięki za odwiedziny. Tak właśnie miało być, więc ewidentnie cel osiągnięty.
Pa!
M.
Odpowiedz
~justyska 11 d.
z wykopem
Podobało mi się, wizyjność i elfy itp Choć muszę przyznać, że sporo tu informacji jak na krótkie opko. Łatwo się zgubić.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
justyska Hej!
To niestety dla mnie charakterystyczne, staram się, jak mogę, żeby multum informacji i kilka panteonów postaci były jak najbardziej przyjemne i łatwe w odbiorze, czasem wychodzi czasem nie. Choć to opowiadanie i tak uważam za przejrzyste.
Pa!

M.
Odpowiedz
z wykopem
Hej,hej,

podoba mi się - bardzo fajna historia. Taka miłosna, miłość, co świat cały spali, dziecko niewinne zamorduje, za nikłą nadzieję szczęścia. Prawdziwe

Czepiando lekkie:

"od lepkiej substancji z mlaśnięciem uwalniającej jeden palce po drugim, nie złapać jakiego syfa."

<<Palec>>, tak?

"jak widział teraz wystające kości pod przykrótką bluzką kobiety, którą jeszcze kilka lat wcześniej zapewne nosiła jako sukienkę."

Jam tylko nierozgarniętym facetem, ale przykrótka bluzka była sukienką?

"Obserwował w niebieskich tęczówkach, zabarwionych na czerwono przez odbicie płomieni pochłaniających ciała napastników, odbicie swej niekontrolowanej mocy."

Powtórzonko z odbiciem, ale może celowo?

"Sara miała rację, mówiąc, że zlecenie obejmowało jedynie księcia Tajhar, nie jego syna."

Literówka czy to inna Sara (inna niż Sarah)?

"Najemnik czół jak z każdym słowem dziewczyny traci kontrolę."

<<Czuł>>.


"przesiąknięte wytopiony z elfa łojem."

Literówka - <<wytopionym>>.

Pozdrawiam ciepło!



Odpowiedz
KluczDoPiwnicy Hej!

Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że zostawiłeś komentarz. Byłam ciekawa czy czytelnik odbierze to jako historię miłosną, czy raczej relację takiej rodziny z wyboru. Bo w sumie w opowiadaniu nie umieściłam nic, co byłoby jednoznaczne dla którejkolwiek wersji. Nie lubię pisać scen romantycznych i byłam ciekawa czy można stworzyć taki wątek bez tej całej lukrowej oprawy.
Techniczne potknięcia poprawię, aczkolwiek z drugim się nie zgadzam. Bohaterka w tamtym momencie była młodą dziewczyną i kilka lat wcześniej nosiła sukienkę, która teraz służyła jej za bluzkę, bo urosła i ubranie stało się za krótkie na sukienkę. To całkiem możliwa opcja.

Pa!

M.
Odpowiedz
MHSchaefer no z tą bluzką Twoja decyzja, dla mnie nieco dziwnie
Odpowiedz
~Adelajda 10 d.
Podobała mi się postać elfa, ale z całą resztą i tłem miałam trochę problem, aby się nie pogubić. Dużo się dzieje na tak małej przestrzeni. To byłyby dobry start pod coś dużo większego.
Odpowiedz
Adelajda Hej!

Wiem, choć uważam, że tu i tak było już nie najgorzej. Staram się ograniczać, ale nie od razu Rzym zbudowano, a ja lubię dużo treści w krótkiej formie, więc nie wiem, czy to trochę nie walka z wiatrakami.

Dzięki za odwiedziny i komentarz.

M.
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.