online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Wiosna
>

Opis:

Tak bardzo na ostatnią chwilę, że nawet nie było poprawiane. Wszystko to wina Ugluka, przez niego to dziecko deadline'u może okazać się kaleką. ;)

Tagi: #tw #treningwyobraźni #deadlinehard

TW #4 Rosyjska ruletka

 Postać: Nałożnica faraona

 Zdarzenie: Masowanie krowich wymion

 Efekt: Jedna z postaci czuje silne podniecenie seksualne, patrząc na coś nadzwyczaj błahego.

 

 Jak zwykle zaczął od bardzo dokładnego umycia rąk, koniecznie ciepłą wodą – do żadnej kobiety nie powinno się przychodzić z zimnymi łapskami. Milena wyglądała na nieco niespokojną, miał jednak nadzieję, że kilka ostrożnych pieszczot i miłych słówek załatwi sprawę. Nikt inny nie potrafił obchodzić się z nią tak dobrze, jak on.

 Skórę miała naturalnie miękką i delikatną – żadna inna tak dalece nie odpowiadała jego upodobaniom, więc usadowiwszy się wygodnie zaczął gładzić ją powoli i z czułością. Milena niedawno została matką, była zatem pełna ciepłego, słodkiego mleka, które stanowiło dodatkową zachętę. Chwilę później wszystko już potoczyło się naturalnym rytmem.

 – Mirek! – uporczywe nawoływanie nagle przerwało tę błogą chwilę. Zaklął pod nosem, ale nie zamierzał teraz przestawać, choć kroki i wołanie słychać było coraz bliżej.

 – Dzięki, Milenka. – Niedługo później poklepał ją po zadzie, pospiesznie podciągając spodnie drugą ręką. – Byłaś dziś wspaniała!

 – Mirek, do kurwy nędzy! – Ledwie uchylił się przed ciosem, gdy sąsiadka wpadła wreszcie do obory ze starą miotłą w rękach. – Jeszcze raz spuścisz mi się do mleka, pierdolony skurwysynu, a urwę ci jaja przy samej dupie!

 

 ***

 

 Siedziała i uśmiechała się półgębkiem, nawet nie próbując ukryć znudzenia. Początkowo bawiły ją te rozmowy – lubiła patrzeć na zawstydzenie i niepewność, którą wywoływała jej obecność, z czasem jednak wszystko to stawało się coraz bardziej miałkie i nijakie. Znała już na pamięć wszystkie ścieżki, które mieli przed sobą ci nieszczęśnicy i doskonale wiedziała, że choć teraz wydają się podekscytowani i pełni nadziei, właśnie weszli na równię pochyłą prosto do piekła.

 Ten był jednak inny. Wpatrywał się wyłącznie w podłogę, jakby szukał tam jakiejś zguby. Nie uraczył jej spojrzeniem, nawet kiedy uniosła się lekko w fotelu i ostentacyjnie zmieniła ułożenie długich, zgrabnych nóg. Nie spojrzał też na Faraona, choć ten odchrząknął, wskazując przybyszowi miejsce siedzące.

 – Faraon – przedstawił się krótko gospodarz – a to moja, hm, nałożnica.

 Skinął na dziewczynę, a ona przewróciła oczami, zniechęcona powtarzanym do znudzenia nieśmiesznym żartem.

 – Kleopatra – dodała na wpół ironicznie, ponownie wykrzywiając usta w nieszczerym uśmiechu. – Banalne, ale skuteczne. Możesz mi mówić Kleo.

 Nie odpowiedział i nadal na nią nie patrzył, przez co natychmiast się zirytowała. Nie była przyzwyczajona do tak bezczelnej ignorancji, nie spotkała dotąd mężczyzny, który nie poświęciłby jej choćby przelotnego spojrzenia. Wręcz przeciwnie – większość zwykle gapiła się z wywieszonym jęzorem, jak cielęta w malowane wrota.

 – Stefan – niechętnie przedstawił się przybysz. Na krześle usiadł tak powoli i ostrożnie, jakby było wyłożone rozżarzonymi węglami, a Faraon momentalnie podsunął mu zwyczajowy stosik papierów.

 – No, to mów, czego ci trzeba, Stefan.

 Mężczyzna dla odmiany utkwił wzrok w drobnym niby mrówki, nomen omen, faraona, druku. Kleopatra znowu zmieniła pozycję, próbując zwrócić na siebie uwagę Stefana, który pozostawał jednak niezłomny. Dziewczyna utkwiła w nim spojrzenie ciemnych oczu, śledząc nieznaczne drżenie dłoni.

 – Słyszałem… – zająknął się, a potem odchrząknął – …że możecie mi pomóc.

 – Mamy tu niczym nieograniczoną ofertę. – Faraon nonszalancko rozparł się w fotelu, błyskając złotym Rolexem i posyłając klientowi szeroki uśmiech. – Spełnimy każde życzenie.

 – Nie wstydź się – ponagliła nieco znudzonym tonem Kleopatra, przerzucając kaskadę hebanowo czarnych włosów z jednego ramienia na drugie. – Nie takie rzeczy już słyszeliśmy.

 Stefan, ze swoją pobladłą twarzą, niedoprasowaną marynarką i krzywo zapiętą koszulą, był jak puzzel z niewłaściwej układanki na siłę wciśnięty w przypadkowe miejsce. Kleo zaczynało ogarniać zniecierpliwienie, robiła się głodna i uciekała myślami w stronę kolacji, wymachując rytmicznie stopą obutą w ciemnoczerwoną szpilkę.

 – Chcę się tego pozbyć – wyznał wreszcie, po raz pierwszy podnosząc wzrok na twarz Faraona. – Jak najszybciej.

 Gospodarze wymienili spojrzenia. Dopiero teraz zaczęło się robić ciekawie.

 – Wciąż nie powiedziałeś, co jest twoim, hm, problemem – podjął Faraon. – Moja droga Kleopatra chętnie weźmie cię na wycieczkę po naszym przybytku, prawda, kochanie? Zajmujemy się raczej spełnianiem marzeń, niż ich niszczeniem. Może zmienisz zdanie.

 – Wiem doskonale, że prowadzicie podwójną działalność. – Stefan nagle jakby się ożywił, zerknął nawet przelotnie w stronę równie ożywionej Kleo, ogniskując na chwilę wzrok w jej okazałym dekolcie. – Najpierw obiecujecie spełnianie marzeń, dojąc klientów do ostatniego grosza tylko po to, żeby potem, gdy już nie mają czym płacić za luksusowe usługi, zaproponować rozwiązanie ostateczne. Nie krytykuję tego, szczególnie, że każdy wygrywa. Klienci, choć spłukani, kończą zadowoleni, a wy i tak wychodzicie na swoje. Ja nie chcę przechodzić całej tej drogi, jestem już zmęczony, chcę od razu przejść do sedna. Nie przejmujcie się pieniędzmi, zapłacę podwójnie, albo i potrójnie, jeśli trzeba.

 Cisza przedłużała się niepokojąco. Faraon mrużył oczy niczym czający się na zdobycz kocur. Najwyraźniej sądził, że zdoła dostrzec oznaki oszustwa w twarzy rozmówcy, Stefan jednak znów spuścił wzrok i siedział bez ruchu, jak porzucona szmaciana lalka. Kleo postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i już otwierała usta, by coś powiedzieć, kiedy w gabinecie na chwilę przygasło światło. Żarówki zamrugały kilkukrotnie i wszyscy odruchowo spojrzeli w górę, na pokaźny, ozdobny żyrandol. Zaraz potem Stefanowi wyrwało się stłumione przekleństwo.

 – Rysiek chyba znowu przesadził z napięciem – mruknął jakby od niechcenia Faraon. – Zaraz się tym zajmę.

 – Idź, ja tu wszystko załatwię – zaproponowała Kleo, lustrując spojrzeniem Stefana, który ni z tego, ni z owego założył nogę na nogę i przybrał zaskakująco nienaturalną pozycję. – No, idź – ponaglała nieprzekonanego Faraona. – Mariusz, kurwa, chce mi się jeść, nie będę tu siedziała do jutra.

 Została zgromiona niechętnym spojrzeniem, ale ostatecznie dopięła swego. Chwilę po wyjściu Mariusza vel Faraona, Stefan, w dalszym ciągu dziwacznie powykręcany, złożył pospiesznie kilka średnio wyraźnych podpisów. Zaraz potem dopełnili reszty formalności i przeszli do konkretów.

 

 ***

 

 Na wpół pochłonięty mrokiem korytarz zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Kleopatra stawiała długie kroki, rytmicznie kołysząc biodrami, Stefan zaś starał się za nią nadążyć, wciąż wpatrując się wyłącznie w podłogę.

 – Żyrandole, co? – odezwała się niespodziewanie, nie mogąc dłużej ukryć rozbawienia. – Spodziewałam się czegoś znacznie gorszego, ale na twoje szczęście żyrandoli tu u nas dostatek.

 – Też mi szczęście – odparł smętnie. – Żadna z moich czterech żon nie podzielałaby tego entuzjazmu.

 – Bo pewnie musiały sypiać z żyrandolami na głowach, żeby cię zadowolić, co? – Prychnęła perlistym śmiechem, odwracając się ku niemu.

 – Więc to na tym niby polegają te wasze nowatorskie metody? – Przystanęli oboje, a Stefan niepewnie podniósł wzrok. – Równie dobrze mógłbym sobie pójść do działu z żyrandolami w sklepie meblowym.

 – Przyznaj, że kiedyś często to robiłeś. – Puściła oczko w parze z zalotnym uśmiechem. – Rozejrzyj się wreszcie, są tu ciekawsze rzeczy niż wykładzina.

 Dopiero teraz dostrzegł, że wzdłuż korytarza ciągną się rzędy drzwi i… okien, przez które można było podpatrzeć przebieg toczących się w pokojach spotkań. Kilka przelotnych spojrzeń wystarczyło, żeby uwierzył, że tu naprawdę wszystko jest możliwe.

 – Oni się na to zgodzili? – zapytał w pewnej chwili.

 – Żeby ich podglądać? Raczej wszystko im jedno. – Wzruszyła lekko ramionami. – Czasem dostają za to zniżkę. – Znów uśmiech i mrugnięcie okiem. – Temu też już kończą się pieniądze. – Wskazała od niechcenia na jedną z szyb. Po drugiej stronie rozebrany do rosołu mężczyzna w średnim wieku z upodobaniem gładził młodą, puszystą kobietę po obfitych piersiach.

 Zaraz, zaraz, po piersiach? Uważniejsze spojrzenie wystarczyło, by dostrzec, że w miejscu piersi miała dwa potężne wymiona, a u obu po cztery strzyki – jak u każdej przeciętnej krowy. Zdumiony Stefan wykonał automatyczny krok w tył.

 – No, Milenka, nastąp się! – polecił tymczasem mężczyzna swojej towarzyszce, klepiąc ją w jeden z jędrnych pośladków. Dziewczyna ułożyła się na czworakach, ale Stefan nie miał już ochoty śledzić reszty przedstawienia.

 Kleopatra uśmiechnęła się ze zrozumieniem i poprowadziła go na koniec korytarza, gdzie znalazła im dużo bardziej prywatne pomieszczenie. Z wielkim łóżkiem, miękkim, włochatym dywanem i ogromnym, bogato zdobionym żyrandolem w wiktoriańskim stylu.

 – Możesz na niego patrzeć, jeśli tak wolisz – oznajmiła, widząc zmieszanie mężczyzny, gdy w jego spodniach znów dała o sobie znać mocno oczywista oznaka podniecenia. – I zdejmuj łachy, śpieszy mi się.

 Chwila dezorientacji zaczęła przeradzać się w zdumienie, gdy dziewczyna szybkimi, wprawnymi ruchami pozbywała się kolejno wszystkich części własnej garderoby.

 – Czy… – Stefan znów zaczął się jąkać. – Faraon nie będzie miał nic przeciwko?

 – Nie wiedziałeś, że to ja odwalam najtrudniejszą robotę? – Rzuciła w kąt wpierw prawą, a potem lewą pończochę. – Lubię pomagać ludziom. – Do pończoch dołączył biustonosz. – A poza tym, każda dziewczyna powinna często ćwiczyć mięśnie Kegla, to ważne dla zdrowia.

 Była zdumiewająca. Stefan nigdy nie widział równie pięknej kobiety i przez chwilę miał wrażenie, że rozumie, na czym naprawdę polega jej rola – przy kimś takim wszystko inne schodzi na dalszy plan.

 – Pośpiesz się! – ponaglała z uśmiechem, choć widział w jej oczach lekkie zniecierpliwienie. – Obiecuję, że po jednej nocy ze mną raz na zawsze zapomnisz o wszystkim, co cię trapi. Dajemy na to dożywotnią gwarancję.

 – Kleopatra i Faraon? – zapytał, próbując dodać sobie odwagi, niechętnie obnażając swoją nieciekawą fizjonomię przed tym posągiem doskonałości. – Skąd ten pomysł?

 – Cóż, Mariusz lubi mrówki faraona, hoduje je w terrariach. – Przewróciła oczami. – Każdy ma jakiegoś bzika, co nie? A ja mam na imię Zośka. Trochę niemarketingowo. Zresztą, czego się spodziewać, skoro nazwaliśmy lokal Piramidą Rozkoszy?

 Nie wiedział, czego się spodziewać, a już na pewno nie przypuszczał, że pójdzie tak łatwo.

 – Tylko nie próbuj mnie całować – zastrzegła stanowczo. – Nie lubię obcej śliny w ustach.

 – Każdy ma jakiegoś bzika, co? – powtórzył po niej i spróbował się uśmiechnąć. O dziwo, odwzajemniła ten uśmiech.

 Skórę miała oliwkową i przyjemnie gładką. Włosy pachniały bzem, a może tylko tak mu się wydawało, kiedy delikatnie łaskotały mu twarz. Początkowo wpatrywał się w ten cholerny żyrandol, żeby nie stracić na męskości, ale gdy już połączyli się w jedno po prostu zamknął oczy. Pozwolił jej przejąć kontrolę, a ona wykorzystała ją do granic możliwości.

 – Jestem twoją rosyjską ruletką – odezwała się niespodziewanie, na moment spowalniając ruchy. – Za chwilę ustrzelisz główną nagrodę.

 Uśmiechnęła się, choć on widział to jak przez mgłę. Na krawędzi spełnienia wypowiedział jej imię, to prawdziwe, choć nie mógł wszak być pewien, że go nie okłamała. Niedługo potem polała się krew.

 Stefan nie czuł bólu. Nie był nawet w szoku, gdy zrozumiał, co się stało. Mózg zalewały jeszcze ostatnie fale ekstazy, przez co nagła utrata męskości zdawała się tylko sennym majakiem.

 – Zawsze najlepiej pracuje mi się na głodniaka. – Głos dziewczyny dolatywał jakby z drugiego końca pokoju. – Zaraz przyjdzie lekarz, a ja zajrzę do ciebie jutro.

 Podeszła i lekko ucałowała go w czoło. A może tylko mu się wydawało? Zaraz potem wszystko zalała ciemność.

 

 ***

 

 – I co o tym sądzisz? To nowy przepis.

 – Fiut w ananasie? To gorsze niż pizza hawajska. – Mariusz nieco się skrzywił, ale przełknął pierwszy, a potem drugi kęs. Zośka tylko się roześmiała.

 – Ciesz się, że nie pożarłam go sama, byłam kurewsko głodna. – Łapczywie pociągnęła kilka łyków czerwonego wina. – Całkiem sympatyczny gość z tego Stefana, miła niespodzianka, nastawiałam się już na tego obleśnego Mirka.

 – Mirka zostawimy na później. Wziął jeszcze jeden kredyt na spłatę poprzednich dwóch, ale jakoś sobie radzi.

 – A ty? – Uniosła zalotnie brwi, kończąc wykwintny posiłek.

 – Co ja?

 – Już się najadłam. – Wzruszyła ramionami. – Może masz ochotę zagrać w rosyjską ruletkę?

12579 zzs

Liczba ocen: 8
99%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *alfonsyna
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 49

Folder: Trening Wyobraźni
Dodano: 2021-11-21 23:50:29
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
Nazareth 12 d.
z dużym wykopem
Dobrze pokręcone, a przy okazji sprawnie napisane. Podobało mi się
Odpowiedz
alfonsyna 12 d.
Nazareth to było pisane tak po kaskadersku, jak chyba nigdy, bo zwykle nie piszę na najostatniejszą możliwą chwilę, więc tym bardziej się cieszę, że jakoś to wyszło. Miło, że wpadłeś, dziękuję i kłaniam się nisko!
Odpowiedz
Nazareth 12 d.
alfonsyna gdybyś się nie przyznała, że na wariata, to bym się nie domyślił
Odpowiedz
alfonsyna 12 d.
Nazareth a to dobrze, choć lepiej, żeby mi to w nawyk nie weszło!
Odpowiedz
CptUgluk 12 d.
z dużym wykopem
"– Mirek, do kurwy nędzy! – Ledwie uchylił się przed ciosem, gdy sąsiadka wpadła wreszcie do obory ze starą miotłą w rękach. – Jeszcze raz spuścisz mi się do mleka, pierdolony skurwysynu, a urwę ci jaja przy samej dupie!" - hahah, o kurde.
"– No, idź – ponaglała nieprzekonanego Faraona. – Mariusz, kurwa, chce mi się jeść, nie będę tu siedziała do jutra."

Żyrandole? Hmm

Ha, takie dzieci deadline'u to można poniańczyć! Może i nieco dziwne i śmiesznie powykręcane, ale za to zabawne i trudno się z nimi nudzić Poza tym widzę, żeś sprytnie się zabezpieczyła w opisie, w razie klęski mogłabyś pięknie zrzucić z siebie odpowiedzialność. Przebiegłe i wyrachowane.
Mam jednak pytanie, bo nie skumałem tego. Czemuż to "rosyjska ruletka"?
Tekst git!
Odpowiedz
alfonsyna 12 d.
CptUgluk masz coś do żyrandoli?
Następnym razem możesz sobie nańczyć, chętnie oddam pod opiekę, bo trochę bywają męczące! A przezorny zawsze zabezpieczony, jak to mówią.
Z rosyjską ruletką może nie było to zbyt oczywiste, ale generalnie autorka miała na myśli to, że często wynik tych "schadzek" głównej bohaterki zależy od jej nastroju albo tego, czy akurat nie jest głodna (bo jak jest głodna, to facet ma przerąbane). Generalnie ona jest typem modliszki, która z mężczyznami się nie patyczkuje, w związku z czym dla nich to rodzaj rosyjskiej ruletki - niezbyt wiedzą, jak skończą - albo to przeżyją w jednym kawałku, albo nie.
Dzięki za wizytę, no i ten jakże wybitny zestaw!
Odpowiedz
CptUgluk 12 d.
alfonsyna Do żyrandoli nie mam nic - jedynie niezbyt głęboko skrywany uraz :/

Nie, nie, Twój bachor, Ty się męcz! Ja tylko popatrzę przez szybę :PP

Aj widzisz, więc moja wrodzona przenikliwość nie zdołała przebić się przez barierę tego, "co autorka miała na myśli". Dziękuję za doprecyzowanie

Wybitny zestawik, prawda? Nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie
Odpowiedz
alfonsyna 12 d.
CptUgluk Ty mi dziecka od bachorów nie wyzywaj, bo się inaczej policzymy!
Chyba autorka miała za dużo na myśli i nie zdążyła przekazać, następnym razem się bardziej postara, tylko już nie przeginajmy z zastawami za bardzo!
Odpowiedz
CptUgluk 12 d.
alfonsyna przed chwilą chciała oddawać, a teraz jak broni! Klasyczny przykład instynktu macierzyńskiego
Dobrze, następny będzie lepszy ()
Odpowiedz
Dzień dobry!
Właśnie ruszyło głosowanie!

Głosujemy tutaj:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Zapraszamy do czynnego udziału!
Odpowiedz
alfonsyna 12 d.
TreningWyobrazni dzięki, postaram się wpaść
Odpowiedz
Canulas 11 d.
z dużym wykopem
Helloł

"Ten był jednak jakiś inny. Wpatrywał się wyłącznie w podłogę, jakby szukał tam jakiejś zguby." troszkę czuć niepewność z tego jakiś/jakiejś. Przemyślałbym uwalenie słowa "jakiś"

"Nie odpowiedział i nadal na nią nie patrzył, co natychmiast ją zirytowało. Nie była przyzwyczajona do tak bezczelnej ignorancji, nie spotkała dotąd mężczyzny, który nie poświęciłby jej choćby przelotnego spojrzenia. Wręcz przeciwnie – większość zwykle gapiła się na nią z wywieszonym jęzorem, jak cielęta w malowane wrota." - łoj, troszkę tu mamy "nią/ją". Obadaj sama.

A tak poza tym, fajne, horrorowate. Kiedyś oglądałem trzy nowelki, chyba "Pociąg śmierci" i jedna była mocno podobna. Też dobrze popierdzielone towarzystwo.
Fajnie horror wybrzmiewa na Polskich imionach. Ciekawe.
Odpowiedz
alfonsyna 11 d.
Canulas postaram się coś z tym zrobić, żeby zniwelować te dziwne konstrukty, dzięki za wytknięcie, pogrzebię w tym.
Polskie imiona mi jakoś tak pasowały do całej akcji z krową, więc potem już trzeba było iść za ciosem. Tak po prawdzie wyszedł z tego trochę dziwny twór, ale po odbiorze widzę, że zjadliwy, co mnie cieszy. Dziękuję uprzejmie!
Odpowiedz
Canulas 11 d.
alfonsyna nooo, trochę takie American horror story w miejscowych realiach, ale bez kichu, tak charakterystycznego dla rodzimych filmów grozy
Odpowiedz
alfonsyna 11 d.
Canulas to brzmi jak zajebisty komplement!
Odpowiedz
Hiraeth 10 d.
z dużym wykopem
Mordo, wpadłam, bo chciałam przeczytać jakiś fajny tekst. No i jak zwykle, wiedziałam do kogo przyjść.

Zacna historia, pociesznie pokręcona i jakieś znajome naleciałości są
Odpowiedz
alfonsyna 10 d.
Hiraeth tak, to prawda, że pewne znajome naleciałości można odnaleźć, pozdro dla kumatych!
Miło, że wpadłaś, dobre słowo przed snem zawsze raduje! Dziękuję, cieszę się, że mimo wielkich oczekiwań, nie było wielkiego zawodu!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Ha! Świetnie wybrnęłaś z pokręconego zestawu. Jest i wesoło, i dziwnie, i straszno. Przyjemna lektura, zwłaszcza, że Stefan chyba zadowolony...
Odpowiedz
Zdzislav ja tam byłam zadowolona z zestawu, pewnie nawet bardziej niż Stefan, tylko trochę za późno się do niego zabrałam. Ale i tak nie narzekam, mogło być znacznie gorzej.
Dzięki za dobre słowo!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Nie wiadomo czy to bardziej śmieszne czy przerażające i to balansowanie na krawędzi emocji jest jak rosyjska ruletka. Świetne opowiadanie. Bardzo mi się podobało

Pozdrawiam!
Odpowiedz
justyska na taki efekt troszkę liczyłam, cieszę się, że się podobało, dziękuję!
Odpowiedz
pkropka 5 d.
Bardzo zgrabne, lekkie bizarro. Podobało mi się.
Świetnie wykorzystałaś trudny zestaw.
Odpowiedz
pkropka dzięki, nie było to może łatwe, ale dość ciekawe doświadczenie.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Fajne, nieoczywiste, wyszła taka mieszanka wybuchowa, te erotyczne sceny całkiem całkiem, też. No ogólnie jestem usatysfakcjonowany

Pozdrosy!
Odpowiedz
KluczDoPiwnicy dzięki, cieszę się zatem, satysfakcja najważniejsza!
Odpowiedz
alfonsyna hehe, tzw. spełnienie
Odpowiedz
jacek79 1 d.
z dużym wykopem
Takiej wersji „egipskiej” nie czytałem…. Dobrze „pokręcone” i finał ….
Odpowiedz
alfonsyna 21 godz.
jacek79 a to się cieszę, że było jakieś zaskoczenie! Dziękuję za odwiedziny!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.