online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Na rejonie, czyli obserwacje spisane w notesie dziwactw
<
Moja miłość, Marry (Emilly)
>

Opis:

Tekst już trochę ma. Z pół roku, albo lepiej

Radio Dreszcz

 Zapiekanka pasterska na zimno smakowała gorzej niż gówno, co słusznie zakomunikowały kubki smakowe Douglasa. Częściowo zafoliowana wylądowała za oknem jego chevroleta, roztrzaskując się na piaszczystej drodze w ciemnościach letniej nocy. W schowku miał jeszcze nadgryzionego pączka z resztkami wyjedzonego wcześniej nadzienia. Mrok ogarniający świat zewsząd zdawał się gęstnieć z każdą minutą. Reflektory coraz trudniej rozpraszały czarną zawiesinę, w której brodził pick-up. Douglas przeskoczył wszystkie stacje radiowe i zrozumiał, że audycje z dreszczykiem puszczane wszędzie o tej porze, są w gruncie rzeczy bajkami na dobranoc dla przedszkolaków. Mimo wszystko na chybił trafił wybrał jedną z nich. Basowy głos rozpoczynał drugi rozdział Tajemnicy Liliowego Torowiska. Można odhaczyć idiotyczny tytuł, pomyślał, po czym lekko szarpnął kierownicą, gdy nagłe zmęczenie osunęło się na jego powieki. Auto delikatnie zjechało z obranego toru jazdy, ale wróciła nań po kilku chwilach.

 

  Thelma kochała Gordona, ale krwawy ochłap, który po nim pozostał, zdawał się szeptać w mroku: Zrywam z tobą zdziro!

 

 Był zmęczony. Nawet bardzo. Dodaj do tego cholernie i będziesz prawie u celu. Dwie sekundy opóźnienia, kolejne cztery, aby pick-up zatrzymał się na amen. Dźwięk łupnięcia ciała o przednią szybę auta zbiegł się ze słowami spikera: Musiało ją zaboleć.

 Przekoziołkowała po dachu i wylądowała na pace w stercie narzędzi i drewnianych skrzynek na pomidory. Douglas zgasił silnik, ale nie wyłączał reflektorów. Mrok był coraz gęstszy. W schowku trzymał latarkę kieszonkową. Niewielka, ale pomocna. Bez problemu odnalazł z jej pomocą twarz dziewczyny która leżała nieprzytomna (chyba) na pace. Lewa ręka była wyraźnie złamana. Bieląca się kość sterczała w krwistej zawiesinie jak świeczka w torcie urodzinowym.

 — Dziwki. Zawsze szukają kłopotów — westchnął, jak błędnie przypuszczał, do siebie. Gdy zakończył myśl dłuższą pauzą, tuż po niej zielone oczy obserwowały go lekko zmrużone, a na twarzy dziewczyny malował się wymowny grymas bólu.

 — Kogo nazywasz dziwką, dupku? — Szarpnęła mocniej, jakby nie zauważyła otwartego złamania z przemieszczeniem i strug krwi ściekających po przedramieniu.

 — Żyjesz? Wlazłaś mi pod koła, centralnie jak pieprzony samobójca.

 — Jeśli już to samobójczyni.

 — Feminizm jest dla mnie jak reklama tamponów. Ohydny, wielki, ale konieczny dla zachowania równowagi w świecie. Jednak ktoś musi stać po drugiej stronie barykady, co nie?

 Jęknęła cicho, próbując spojrzeć tam, gdzie bieląca się kość wołała: Jeszcze trochę i będę wolna! Zrezygnowała w połowie. Zamiast tego spojrzała na Douglasa, który wodził wzrokiem po niebie.

 — Szukasz odpowiedzi? Lepiej szukaj kasy na odszkodowanie. Boli jak cholera, to nie wróży pomyślnej ugody między nami.

 — Nadal twierdzisz, że to moja wina? — spytał, nie spuszczając wzroku z obserwacji nieba.

 — Zawsze możesz zwalić na swój refleks. Dwie sekundy krócej a może skończyłoby się na otarciach, hmm?

 — Tak czy siak, miałabyś pretensję. Zawsze chodzisz sama po pustej drodze, cztery mile od najbliższych zabudowań.

 — Nie cztery, tylko pół — obruszyła się. — Stara szopa pół mili na południe stąd. Wygodna, choć trochę ciasna. Dach przecieka przy większych ulewach, ale... — urwała, czując, jak fala bólu dociera do jej głowy i rozrywa myśli na strzępy. Zajęło chwilę, zanim wróciła na tor tematu. — Jest wygodna i tyle.

 — Mieszkasz w szopie? Bezdomna?

 — Nie twój interes. Po prostu lubię samotność.

 — Co do tego nie ma wątpliwości. Może jesteś też sado-maso i lubisz wpierdalać się przypadkowym kierowcą na maskę?

 Milczała. Nerwowo zaczęła macać po pace pick-upa gdy Douglas odszedł na moment do szoferki. Przypomniał sobie o słuchowisku z dreszczykiem. Włączył radio i dął nieco głośniej.

 

 To nie był Gordon, tyle jego tors. Obślizgły, porośnięty pleśnią. W miejscu, gdzie kiedyś była wątroba zalęgły się czerwie. Larwy wypadały z nowego bufetu za każdym razem, gdy maszkara stawiała kolejny krok. Poruszała się na drewnianych szczudłach częściowo porośniętych tkanką mięśniową.

 

 — Nie was, kurwa... — poczuł, jak częściowo strawiony hamburger podchodzi do gardła. Moment kiedy mógł jeszcze przełknął, minął błyskawicznie. Zgiął się w pół i wyrzygał potrawkę żołądkową zwieńczoną okruchami sezamu.

 Wrócił do dziewczyny blady jak podczas ostatniej grypy. Ta popatrzyła na niego żałośnie i tylko uśmiechnęła się lekko. Nadal milczała. W tym przypadku ta cisza była gorsza niż każdy złośliwy komentarz.

 — Wiesz co mnie dziwi? — beknął, czując jak smród wymiocin wypełnia usta. Znowu zgiął się w pół i odczekał. Fałszywy alarm.

 — Nie, ale chyba nie jesteś w formie na zadawanie pytań. Może lepiej...

 — Dlaczego żyjesz?

 — Co?

 — No, dlaczego niby żyjesz. W końcu przekoziołkowałaś po dachu mojego pick-upa i wpadłaś na pakę wypełnioną narzędziami i drewnianymi skrzynkami. Wcześniej zaliczyłaś pocałunek z moją szybą. A tu, proszę. Kark cały i kręgosłup też.

 — Wolałbyś tłumaczyć się z nieumyślonego zabójstwa?

 — Kto wie. Mam przyjaciela prawnika. Jest mistrzem w swoim fachu. Wylizałbym się, a tak, muszę liczyć się z twoim niewyparzonym ryjem na policji i odszkodowaniem. Chyba jesteś niezłą gadułą, skoro nawet rozjebana ręka nie zamknęła ci jadaczki, co nie?

 Tym razem jej milczenie nie było udawane. Naprawdę nie wiedziała co powiedzieć. Może dlatego, że powoli domyślała się, dokąd zmierza. Jego oczy w świetle latarki, której światło skoncentrował na swojej twarzy przedstawiały to co nieuchronne.

 — Może my się dogadać. Nie będę najgorszą pijawką w twoim życiu. W końcu to tylko nieszczęśliwy wypadek.

 — Co nie? Ale zawsze są nieszczęśliwe. Tak jak nieszczęśliwe morderstwa.

 Miała delikatną skórę. Gdy zaciskał dłonie na jej szyi coraz mocniej, czuł jakby jego skóra łączyła się z nią. Próbowała się oswobodzić. Jęczał, potem rzęziła, a na końcu tylko chrapotała. To nie musiało się tak skończyć, ale to on miał przyjaciela prawnika i była mordercą z dziesięcioletnim stażem. Dziwka wpadła prosto na jego narzędzia zbrodni. Wszystkie pokryte zaschniętą krwią po ostatniej masakrze w klubie go-go. Gdzieś tam pomiędzy nimi walały się palce wskazujące czterech prostytutek. Po co je zgarnął? Nie zbierał trofeów, szczególnie tak podatnych na degradacje. Ale były tam, a teraz to ich martwego grona dołączyła duża sztuka. Kiedy wracał do szoferki, usłyszał głos spikera. Nie wyłączył radia. Słuchowisko z dreszczykiem wciąż nadawało.

 

 To nie była Thelma. Jej obdarty ze skóry tors, przypominający zmielone ze sobą ochłapy w rzeźni zbliżył się do nie-Gordona. Minęli się w drodze. Przecież oboje byli ślepi.

6652 zzs

Liczba ocen: 4
84%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *marok
Kategoria: groteska

Liczba wejść: 23

Dodano: 2021-11-22 12:13:13
Komentarze.
CptUgluk 12 d.
z wykopem
Kurde, naprawdę fajny klimat Ci tu wyszedł, Maroku. Gęsty, lepki wręcz. Trochę mnie dziwiła z początku relacja ofiary i sprawcy – ich swobodne rozmowy tuż po wypadku, w których o dziwo nie przeszkadzał specjalnie ani szok, ani obrażenia kobiety. I o ile końcówka rzuciła nieco światła na faceta i jego "grzeszki", usprawiedliwiając taką postawę, to tu kobieta wypadła nieco mniej przekonująco (no, chyba, że też była ostro pokrzywiona wewnętrznie ). Mimo tego małego zgrzytu w mej głowie i paru literówek, tekst jest naprawdę spoko. Nie płakałbym, jeśli zamierzałbyś rozwinąć temat
Aa, i bardzo na plus te wstawki ze słuchowiska. Wykops!
Odpowiedz
marok 12 d.
CptUgluk a dziękuje. Kłaniam się w pas
Odpowiedz
Canulas 12 d.
z dużym wykopem
Jeśli idzie o klimat - upiornie dobry. Dwa lwvelw wyżej, niż standardowy. Naprawdę pierwsza piątka... czegokolwiek.
Jedyne co bym zróżnicował, to wypowiedzi.
On cwaniakuje i ok, ale jej cwaniakowanie jest mocno zbieżne, przez co wygląda, jakbyś ich odlał z jednego modelu, jeśli idzie o sposób wypowiedzi.

Wracaj ac do klimatu - PIERDOLONY MAJSTERSZTYK!!!

“— Może my się dogadać. Nie będę najgorszą pijawką w twoim życiu.“ — możemy
Odpowiedz
marok 12 d.
Canulas miło mi. A nie spodziewałem się, że może tak podejść
Odpowiedz
alfonsyna 12 d.
z dużym wykopem
Rzeczywiście, klimacik pierwsza klasa, tylko literówki popraw!
Można by tak czytać więcej, bo jest świetna narracja - zaciekawia i można przez nią płynąć. Faktycznie kawał dobrej roboty!
Odpowiedz
marok 12 d.
alfonsyna dziękuję pinknie. Te literówki tworzą taki niesamowity, marokowy klimat
Odpowiedz
alfonsyna 12 d.
marok nooo to akurat racja, nikt podobnych nie robi!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Siemanko,

fajne to, ciekawy twist z morderstwem. Jeszcze się zastanawiałem, czy babeczka wstanie i zaciuka Douglasa, mogłaby się okazać jakimś zombie czy coś

Dowalanie się:

"Zapiekanka pasterska na zimno smakowała gorzej niż gówno, co słusznie zakomunikowały kubki smakowe Douglasa."

Pytanie - czy bohater znał smak gówna, że tak łatwo porównał? No i w jaki sposób te kubki się skomunikowały, to takie niedookreslone trochę...

"Reflektory coraz trudniej rozpraszały czarną zawiesinę, w której brodził pick-up."

Trudniej rozpraszały? Może: reflektory miały coraz większy kłopot z rozpraszaniem, itd.


"spytał, nie spuszczając wzroku z obserwacji nieba."

Hm, hm... Tutaj już zwątpiłem czy to taki styl, czy niefortunnie napisane


"Jęczał, potem rzęziła, a na końcu tylko chrapotała."

"Jęczała" chyba, nie?


Pozdrawiam!
Odpowiedz
Rewka 11 d.
Humorystyczne a zarazem mroczne. Lubię takie połączenia Takiego zakończenia się nie spodziewałam, spoko plot! Zdania o zapiekance na początek opowieści przyjemnie, bezboleśnie wciągają. Abstrakcyjny dialog powypadkowy utrzymany generalnie w humorystycznym tonie, więc tym bardziej nie spodziewasz się mrocznego końca. Zamysł mi się bardzo podoba.

Wyłapałam też kilka literówek. Nie wiem, czy pomocne, ale dwie wypisałam:

1. "Tak czy siak, miałabyś pretensję." - jedną pretensje, czy kilka pretensji? Chyba chodziło o to drugie, ale przypadkowo wkradł się ogonek
2. "Może jesteś też sado-maso i lubisz wpierdalać się przypadkowym kierowcą na maskę?" - tu znów przypadkowy ogonek, bo chyba miało być "kierowcom"

Pozdrawiam
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.