online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Wilczy bilet
<
Cela – jesteś w niej teraz
>
Praca Wyróżniona

Opis:

Brudne Noir

Tagi: #noir #brud #wsłowie

Ostatni raz o niczym

 Brudne Noir

 — Ostatni raz o niczym —

 "Podróż zero-jedynkowa".

 

 *

 — Zrobię coś strasznego, ale jeszcze nie wiem co.

 

 *

 Piwnica zachowała surową urodę wiktoriańskiej damy po psychiatrycznych przejściach. Kostropate poczerwie obłupanych cegieł przywodziło na myśl wykwity pokancerowanej skóry, uwiecznionej na poobdukcyjnych zdjęciach. Przestrzeń korelowała innymi elementami coraz mocniej

 bardziej

 STRASZNIEJ

 upodabniając pomieszczenie do obrazu wspomnianej kobiety. Zarówno złudnoproste – niczym asymetria połamanych kończyn – ściany, czerń oczu okratowanych okien, czy wreszcie włosiste nici zwisających z sufitu łańcuchów składały się na puzzle puchnącego od kilku godzin ciała. Półmrok, ciepło oraz wspomniane wcześniej rekwizyty wytwarzały obraz nieprawdziwego bezpieczeństwa. Swoistą personifikację zimnej, wyrachowanej matrony, która resztkami tykającej pod woalką tynku bomby, usiłuje okiełznać nagromadzoną furię, tłumiąc napływy budzącego się do życia szaleństwa.

 — Poza chwilą wszystko jest kłamstwem — wydyszała ona.

 A on

 u

  d

  e

  r

  z

  y

  ł.

 

 *

 Poszli.

 Na pierwszym piętrze

 opletli strażnika zmęczonym jedwabiem przydymionych spojrzeń.

 Nie mogli zrozumieć, nie umieli

 pojąć,

 jak ktoś taki może utrzymywać w ryzach trzeźwy umysł,

 wiedząc, że zarówno urodzenie, wychowanie,

 długie lata kształceń

 zaprowadziły go do

 punktu,

 w którym po prostu stróżuje przedmiotom.

 — Ty jesteś nadzorcą — wypluli z siebie współsłowem. (Drobiny pogardy. Kropelki. Powietrze). — Zostałeś stworzony do tuzinkowości i banału. Cóż nam po spotkaniu ciebie? Cóż nam po spotkaniu z tobą?

 — Tak — pospieszył zgodzie. — Jestem istotą iście zerowej przydatności, lecz szczęśliwą. Szanuję swoją banalność.

 Zlustrowali karli ochłap trójnogiego taboretu, na którym żabio siedział. Przyjrzeli się górniczej lampie, nie mając pojęcia, że kiedyś jej płomień rozpali(ł) kopalnię Senghenydd. Wreszcie, skupili wzrok na utytłanych w bitumicznym węglu stopach siedzącego, łowiąc nieszczęsny obraz ostatniego stróża w dziejach świata. Nieszczęśnika, który ledwie już daje radę upilnować siebie. Akt tożsamy smutkom bezniebnego Boga. Widok, który niechybnie widział Albrecht Dürer, malując całą trójcę.

 Rycerza

 Śmierć

 i

 Diabła.

 Wyznała szeptem, że muszą spotkać tego z ostatniego piętra.

 — Pax in bello — odparł. — Pokój waszej wojnie.

 

 *

 To znowu się dzieje. Jeszcze uśmiech dekoruje twarz, jeszcze jestem, ale to już znowu się zaczyna.

 Na razie daleko. Horyzontalna mrzonka, niczym starcza śmierć dla nastolatka, ale już gdzieś jest. Istnieje.

 Pociągająco straszne.

 Nie umiem zmusić się do niczego, wiedząc, że nie będę miał wieczności, by to, co wybiorę, móc udoskonalać.

 Obecnie jestem.

 Obecnie jestem.

 Przekleństwem adaptacji jest to, że do każdego kolejnego bodźca trzeba więcej. Jeśli góry – muszą być najwyższe. Jeśli dół – następny powinien być głębszy. Wszystko przez to, że poprzednia góra, poprzedni dół jest już dobrze znany.

 Syntetyczne niebezpieczeństwo nie jest w stanie wywołać odpowiedniej porcji niepokoju. Nie robi wrażenia.

 Obecnie staję się na tyle nieobecny, że nawet jeśli umrzesz, opłaczę cię, kiedy indziej. Każdy człowiek potrzebuje kwantum trosk, a że jestem poniekąd częścią wszystkich ludzi na swej drodze, potrzebuję bardziej.

 POTRZE

 BUJĘ

 WIĘ

 CEJ.

 Zabłąkałem się w literaturę, bo nie potrafiłem zabijać ludzi ani zabić siebie. Jednak przezwyciężyłem jedynie pokusę, nie zaś myśl samobójczą. Jest pewna rozkosz w opieraniu się pociągowi do wszelkich aktów samounicetwienia. A prawdziwie urodzony aktor zawsze kontroluje scenę.

 

 *

 Uchodzili za skupienie swoich wszystkich stanów.

 Jego uważano za szaleńca, bo nie umiał maskować nachodzących zbyt często impulsów. Jeśli chodzi o zapalczywość, człowiek wręcz niezwykle unerwiony, który nigdy własnych furii nie wytłumiał. Wszystko miał w stanie surowym. Gdy się niepokoił, ogarniała go nostalgia za okrucieństwem. Zwykł wtedy mawiać, że w doświadczeniu przerażenia samym sobą nie ma i nigdy nie było ostatecznych granic. Do pierwszej ofiary wypowiedział jedno krótkie zdanie. "Zawadzasz dzianiu się".

 Ona również nie uprawiała kultury pozorów, choć w przeciwieństwie do niego miała mocno rozbuchany aspekt szarlatański.

 "Zrobię coś strasznego, ale nie wiem co". — To jej częste słowa.

 Rozpoczęli w malowniczym Caerleon, przez trzy miesiące zjeżdżając calutkie Newport oraz niemal połowę Gwynedd, ciągle będąc w gazetach, na językach, w sercach – ciągle będąc o ten jeden krok. Na końcu osiedli w samym sercu Torfaen – niewielkim Pontypool.

 Tam powiedzieli: dość.

 Ostatnia para nieudolnie spionizowanych zwierząt w bezradnej ucieczce przed inkwizycyjnym ogniem stróżów prawa i wieśniaczym ostrzem zardewiałych wideł.

 Nim do tego doszło i miejscowi sforsowali drzwi, upłynęło dziewięć dni sielanki. Przez ten czas stali się leniwi i nie było nikogo zręczniejszego w mnożeniu przeszkód przed samym aktem podjęcia działania. Był to czas sielanki i spokoju. Czas ciszy przed wchodzącą burzą. W owych dziewięciu dniach paśli się jedynie promieniami wzajemnych uniesień, rozwijając w sobie oraz pielęgnując niemal nadprzyrodzone lenistwo. Nie mieli na wyposażeniu wystarczających bodźców, wykształcili więc pomiędzy sobą pewien upiorny rodzaj ekonomicznego intelektu opartego głównie na westchnieniach.

 Później zawiał wiatr północnych pól.

 Później wszystko zgasło.

 

 *

 Do końca pozostanę biedny.

 Każdy nabyty pieniądz rozdysponuję impulsem. Prawdziwych nigdy nie zarobię, bo żeby mieć na nie szansę, należy w ten czy inny sposób zajmować się innymi ludźmi i przykładać stuprocentową wagę do ich spraw.

 Mnie wystarczy zakleszczenie pomiędzy ułudą a upływającym czasem. Załaszczenie w oczekiwaniu na statystycznie niemożliwy dar.

 Jestem już tak skończony, że wczoraj nieomal obudziłem się na skraju modlitwy, czując olbrzymie szczęście na myśl o tysiącach pulchnych planet. I o tym, że skoro trwają, to również przeminą. Nie ja jeden, myślałem. Nie ja

 ...jeden.

  Jest coś kojącego w tym, że wraz z twoją śmiercią, umierają również wszystkie światy. Dla większosci esencją istnienia jest jedynie samo do tego istnienia przywiązanie. Ja zaś mam w sobie ogromne zasoby sceptycyzmu, które opierają się wszelkim sztormom i chwilowym kaprysom uwierzeniu w coś więcej, niż wypadkowe wyrzyganie przez określony czas oraz miejsce. Wszystko, co widzę wokół, utwierdza mnie w odrazie dla świata. Czasami, kiedy jest noc, nie wstaję, ale i tak przebywam cały dystans, drogę oraz wszystkie mile dzielące mnie od totalnego chaosu.

 Moja cyberprzestrzeń już nie działa.

 Moja cyberprzestrzeń działa właśnie teraz.

 

 *

 Dziewiątego przedranka obudził ją wcześniej. Kazał podejść do okna i wyjrzeć.

 — Widzisz tamte psy?

 Późnonocny wiatr miał w sobie pierwiastek gwałciciela. Wymiętolona przez trudy nocy halka przypominała sfatygowany żagiel, który ledwie ocalał z wichury.

 — Widzę — odparła. Umysł jeszcze nie wiedział, ale łzy już tak. Następną porcję słów wyrzucił głośniej i ponaglająco.

 — Co o nich sądzisz?

 Purpurą zasłony osłoniła zapłakaną twarz.

 — Są smutne.

 Wieśniacy nadchodzili. Pohukiwał ślepym rykiem tłum. Kipiało od tumultu nagromadzonych w czystym gniewie słów. Po kocich łbach brukowanych ulic stukały obcasy nigdy niepodzelowanych butów. Pierwsze światła portowych lamp punktowo rozświetlały nagromadzoną podczas nocy szadź.

 Gdy pytał, czy wie czemu, krzyczała, że jeszcze mają szansę uciec.

 — Czy wiesz czemu? — powtórzył dosadniej.

 — Niee.

 — Są smutne, ponieważ istnieją.

 Szarpnęła go za rękaw Z porozklejanych słów wywnioskował, że w ucieczce zawarła całe piękno świata, jakie jeszcze czeka na odkrycie.

 — Skoro nie umiałem znosić samego siebie, jakże mógłbym nauczyć się kunsztu znoszenia całego świata?

 — Zabiją nas. Zetną albo powieszą. Być może spalą.

 — Co z tego skoro naturalna śmierć jest kompromitacją?

 Zrozumiała. Gdy pochwyconą ławą wyważali drzwi, starała się uspokoić drżenie rąk.

 — Czy mnie...

 — Najgłębsze uczucia zawsze się ukrywa.

 

 *

 Przyjdzie chwila, mur, koniec drogi, kiedy już nie da rady uciec przed konsekwencjami własnych teorii i postrzegań. Wówczas jedyne, co można będzie zrobić, to poddać się idei przeznaczenia i zostać dezerterem, który, w angielski stylu, porzuci samego siebie.

 Czasem, dość rzadko, ale jednak czuję wielką potrzebę zerwania z wieloma ludźmi.

 Napisy na ścianach:

 — STRATA MUSI BOLEĆ.

 — STRATA MUSI BYĆ NIEODWRACALNA I JEDNOKIERUNKOWA.

 — MUSI PALIĆ.

 — MUSI NISZCZYĆ.

 

 *

 Na czwartym piętrze minęli naiwnych, którzy siedzieli w niezamkniętych celach, nieumiejąc pojąć własnej znikomości. Na szesnastym ktoś mocno wierzący własnemu proroctwu wykrzyczał, że pamięta czasy, kiedy Adam był zaledwie gliną, której nie dotknęły ręce Boga.

 Poszli wyżej.

 Dużo, dużo wyżej.

 — Martwisz się? — spytał, kiedy piętra liczyli już w latach tułaczki.

 — Tak. Martwię się brakiem końca.

 Kolejne dziesięciolecia upłynęły, zanim zebraną myśl oswoił słowem.

 — Pamiętaj. Jeżeli przez te wszystkie lata nie wnosiliśmy postępów na żadnej płaszczyźnie, to dlatego, że szukaliśmy rzeczy nie do znalezienia. Musimy pozwolić umrzeć światu, który nas zamieszkuje.

 Eony upłynęły, gdy w końcu natrafili na znajome miejsce.

 

 *

 — Zrobię coś strasznego, ale jeszcze nie wiem co.

 

 *

 Piwnica zachowała surową urodę wiktoriańskiej damy po psychiatrycznych przejściach. Kostropate poczerwie obłupanych cegieł przywodziło na myśl wykwity pokancerowanej skóry, uwiecznionej na poobdukcyjnych zdjęciach. Przestrzeń korelowała innymi elementami coraz mocniej

 bardziej

 STRASZNIEJ.

 — Wiecie, co jest straszne — zapytał drugi, a zarazem także pierwszy strażnik.

 Hurem odparli: "NIE".

 — Tak naprawdę straszne jest to, że w końcu trafiacie do momentu wyczerpania wszelkich możliwości i jedyne, co zostaje, to naśladowanie już tylko samych siebie. Płaczecie nad szaleńcami, którymi mogliście być. I tym, że nigdy nie odzyskacie zdolności do entuzjazmu. Przyszliście tu w najprawdziwszej orgii samochwalstwa, tak bardzo lękając się byle jakości, że w końcu staliście się niczym. Oto rzucam na was czar nieśmiertelności. Odtąd – w wiecznej pętli – będziecie zawsze przechodzić wobec tego, co istotne. A wszystko, co uczynicie, nie będzie miało w sobie nic z rzeczywistości.

 Przyjrzeli się piwnicznej personifikacji kobiety.

 — Poza chwilą wszystko jest kłamstwem — wydyszy zaraz ona.

 A on

 u

  d

 

 

  e

 

 

 r

  z

 

 

 

 

  y.

 

 

 

 

10447 zzs

Liczba ocen: 8
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: proza_poetycka

Liczba wejść: 83

Folder: Brudne Noir
Dodano: 2021-11-22 22:32:54
Komentarze.
marok 11 d.
z wykopem
Ciężko mi coś napisać. Na świeżo mogę zinterpretować jako popis warsztatu autora. Od opisów, po pojedyncze zdania, czy zwroty. No w tej materii jest srogo. Ale jako całość - hmmm. Ciężko mi cokolwiek napisać. Na pewno coś jest. Nie odbiłem się. Zapis też ciekawy, choć na początku przy pierwszym spotkaniu z tym rozstrzałem, odrzucił mnie. Nowość? Pytam bo forma jako taka jest bardzo wysoka, abstrahując od zrozumienia, bo u mnie to wiesz jak z tym bywa. Nie obcuję z noirami, ani z takimi tekstami często.
Odpowiedz
Canulas 11 d.
marok nowość nie, ale wyciosałem z tego tekstu wszelkie przejawy niepewności w słowie. Wiele ich nie było, ale kilka tak.
Ciekawa interpretacja.
Ja lubię ten Noir, ale ja to ja.
Bardzo ciekawa interpretacja.
👉💀👈
Odpowiedz
z dużym wykopem
Bardzo fajne. Nie wiem czy nie za dziwne na noir. No, ale ekspertem nie jestem.
Pojawiają się atrakcyjne dla mnie motywy: piwnica, strażnik, nieśmiertelność. Trochę też całość przywodzi na myśl wampiry, które znane są z wyuzdania i długowieczności.
No i solilopsyzm, który łeb rozwala - skoro mnie nie ma, niczego nie ma
Podoba mi się!
Pozdrosy
Odpowiedz
Canulas 11 d.
KluczDoPiwnicy a gnostycyzm w ujęciu materialistycznym bardziej, ale szczątkowy rdzeń może mieć i w solip...
Bardzo ciekawe spostrzeżenia.
Noiry są jedynymi z treści, gdzie każda interpretacja wzbogaca też mnie, bo pisanie dzieje się niejako automatycznie (nie jest z góry zaplanowane). Stąd niekiedy sam odkrywam elementy treści.
Wampiry?
Nie w popkulturowym znaczeniu, ale może coś w tym jest.
Czy zbyt dziwne na noir? Nieee
Odpowiedz
Canulas 11 d.
*agnostycyzm
Odpowiedz
Ritha 11 d.
z dużym wykopem
"Piwnica zachowała surową urodę wiktoriańskiej damy po psychiatrycznych przejściach. Kostropate poczerwie obłupanych cegieł przywodziło na myśl wykwity pokancerowanej skóry, uwiecznionej na poobdukcyjnych zdjęciach. Przestrzeń korelowała innymi elementami coraz mocniej

bardziej

STRASZNIEJ" - ja pierdolę, pamiętam ten tekst

Nie kopiuję, bo jest do kopiowania 75% i nie, nie przesadzam. Rozrzucenie liter idealne, w punkt. Tekst wyrywa z kapci, brawo, mesje. Cieszę się, że został odkopany.
Odpowiedz
Canulas 9 d.
Ritha oj, jakoś mi spierdzieliła odpowiedź. Dziękuję za odwiedziny przy tekście, który lubię.

Odpowiedz
z dużym wykopem
zarąbiście !
Odpowiedz
Canulas 9 d.
behemot48 dzięki
Odpowiedz
Wert 9 d.
z dużym wykopem
Czytam (jak zawsze) na telefonie. Oczy już bolą, ale dusza pławi się w rozkoszy interpretacji. Będzie miała o czym rozmyślać, nawet gdy rozum będzie już spał.
Odpowiedz
Canulas 9 d.
Wert bardzo miły komentarz. Dzięki. Na telefonie lepiej się rozkłada tekst
Odpowiedz
z dużym wykopem
Gdy się niepokoił, ogarniała go nostalgia za okrucieństwem - urzekło mnie to zdanie, może dlatego, że doskonale znam to uczucie.

Zawadzasz dzianiu się - znasz koncepcje Dasein, Heideggera? Bardzo silnie skojarzył mi się ten fragment właśnie z teorią istoczenia się bytu.

rodzaj ekonomicznego intelektu opartego głównie na westchnieniach - nie idiolektu?

Po końcówce czuję się jakbym dostał obuchem w pysk - w najlepszym możliwym znaczeniu. Niby spodziewałem się, że zapętlisz tę historię i powrócisz do początku. Od momentu jak bohaterowie zaczęli się wspinać była to właściwie jedyna logiczną konsekwencja ich podróży, jednak nie spodziewałem się, że stanie się sensem, szpikiem tego tekstu, miast jedynie początkiem i końcem.

Konfuzja na którą narzekałem w poprzednim tekście, to twarde wejście w fabułę, które zaczyna mi się wydawać dla ciebie typowe, tutaj bardzo pasuje. Oddaje niepokój, chaos kojarzący się od razu z szaleństwem.

Podróż widzę tu jako metaforę śmierci, ukrywanie się, unikanie, popadanie w obłęd i apatię jako odbicie życia. Przewrotnie, brutalnie nihilistyczne podejście, któremu ciężko czasem zaprzeczyć.

Kawał dobrego tekstu, efemerycznie brudnego. Lepkiego od ontologicznego szlamu.

Nie lichą frajdę sprawiły mnie te hermeneutyczne bezeceństwa, których mogłem dopuścić się na twoim tekście.

Odpowiedz
Canulas 8 d.
Nazareth helloł. Nie znam takiej koncepcji, ale pewnie się przyjrzę.

Piszesz, że mam dość stronę wejscia w tekst i w sumie tak jest. Czasem in medias res pasuje bardziej, czasem mniej.
Tutaj nihilizm, o którym wspominasz, wyrósł na kanwie poznania rummunskiego eseisty E.Ciorana. Meta przeradzająca się w start nie na tu ani podłoża charakterystycznego dla Uruborosa ani odłamów reinkarnacyjnych. Jeśli już to bardziej kierunek paradoksu Tolmana, gdzie skutek wyprzedza przyczyny, przyrządzony w sosie bardzo własnym.
Dzięki za odwiedziny
Odpowiedz
Canulas właśnie uruborosa się spodziewałem, a dostałem... Tak jak napisałeś metafizyczne ujęcie antytelefonu. Jestem pod wrażeniem pomysłu i wykonania, wplecenia tylu koncepcji w jeden tekst.
Odpowiedz
Canulas 8 d.
Nazareth kłaniam się, rzadko ktoś wyciąga tyle z noira
Odpowiedz
Canulas nie wiedziałem, że można wycisnąć tyle z tego gatunku. Do teraz nie miałem z nim zbyt dobrych skojarzeń.
Odpowiedz
Canulas 8 d.
Nazareth brudne Noir to autorską nazwa: powstała na kanwie pytania, co można uzyskać z połączenia prozy poetyckiej z brudem ulic rodem z Sin City.
Odpowiedz
Rewka 8 d.
"Piwnica zachowała surową urodę wiktoriańskiej damy po psychiatrycznych przejściach." - nieźle się zaczyna! Kurczę, podoba mi się to zdanie :o

"— Tak — pospieszył zgodzie. — Jestem istotą iście zerowej przydatności, lecz szczęśliwą. Szanuję swoją banalność." - ten fragment sprawia, że człowiek czuje się mały, niepotrzebny i zdaje sobie sprawę z banalności swojego życia.

" To już znowu się dzieje. " - nie wiem, czy to specjalnie, ale "już" mi tu nie pasuje. Może nie rozumiem roli tego słowa tutaj.

"— Są smutne, ponieważ istnieją. " - też mam czasem wrażenie, że to jest powód większości moich smutków. Jakby na to nie spojrzał, to w sumie za każdym razem współpowód jakiegokolwiek smutku.


Wiele fragmentów do mnie przemawia. Mam na nie kilka smutnych przemyśleń. Cały tekst właśnie taki wydaje mi się w odbiorze - smutny. Jakby dopadła mnie refleksja nad nijakością własnego życia i właśnie bym w niej tonęła. Nad niektórymi zdaniami musiałam się pochylić nieco dłużej, by do mnie dotarły. Zdecydowanie nie da się tu mówić o płynności, ale chyba o to tu chodzi. Żeby obierać każdy fragment z pojedynczych słów i obracać je w dłoni, by odnaleźć znaczenie. Ciekawi mnie, czy długo pracowałeś nad tym tekstem, czy po prostu z Ciebie wypłynął, bo wygląda na kawał ciężkiej roboty.

Pozdrawiam


Odpowiedz
Canulas 8 d.
Rewka czy "już" jest we wspomnianym zdaniu zasadne? Kiedy już weźmie się zdanie pod lupę, zdaje się zbędnym nadsłowem. Tekst nigdy nie jest ostatecznie zamknięty, więc pewnie wytnę.

A czy długo pracowałem?
W noirach jest tak, że sam akt napisania to najczęściej jedna sesja. Max dwie, ale zazwyczaj jedna. Natomiast wszystko zaczyna się kilka dni, do tygodnia wcześniej. Pojawia się myśl, zaczyn. Przestawia się bania i całość rośnie od pojedynczych przemyśleń, choć bez wiedzy, jaką przyjmą ostatecznie formę.
O ile najczęściej piszę "wyrobnikowo", o tyle noiry bez podłoża z weny nie powstają.

Dziękuję za odwiedziny
Odpowiedz
JDG 8 d.
Duży ładunek auto ekspresji artystycznej. Taka sprzedaż myśli za możliwość potyczki ze zrozumieniem, bo prawdziwych pieniędzy nie ma. Jestem samotnym stróżem w pracy, nocami i wieczorami, więc wzmiankę o tym przyjmuję ciepło.
Poloniści niech policzą ewentualne błędy techniczne, ja się nie znam i specjalnie mnie to nawet nie obchodzi. Bowiem foto technicznie świetne może być jednocześnie żadne. A tu jest fajny ładunek artyzmu. Tylko on w czymkolwiek twórczym mnie interesuje.
Odpowiedz
Canulas 8 d.
JDG noo, jeśli gdzieś pozwalam sobie na eksperymenty, to właśnie w noirach.
Dzięki za wpad i miłe słowo.
Odpowiedz
jacek79 8 d.
z dużym wykopem
Taki tekst chciałbym pod obrazem (swoim) klimat całość bardzo w mój gust…Gratulacje!!
Odpowiedz
Canulas 8 d.
jacek79 to byłoby dość dużo słów
Odpowiedz
jacek79 8 d.
Canulas
Odpowiedz
Gratki
Odpowiedz
Canulas 8 d.
behemot48 thx
Odpowiedz
coś ma
Dziwne i w niektórych momentach pseudoartystyczne, ale czytało się fajnie.

Pozdrawiam
Odpowiedz
Canulas 8 d.
MarekAdamGrabowski dziękuję za wizytę
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.