online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Wątki ulotne #14 - Nie goń jak pies, wrzuć na luz.
<
Póki śmierć nas nie rozłączy
>

Wątki ulotne #13 - Zaledwie słów kilka o śmierci i noszeniu wilka

 Często myślę o śmierci. Moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego, mało tego, jako autor horrorów, który przez lata zmagał się z depresją, uważam, że to całkiem naturalne. Śmierć fascynuje mnie na wielu płaszczyznach, ale to, co wydaje mi się w niej najciekawsze to zmiana, którą niesie. Nie chodzi mi tu oczywiście jedynie o przejście ciała w “stan spoczynku”, ale o zmiany, które to powoduje. Jedną z nich jest reakcja otoczenia. Nie raz zastanawiałem się jak moje otoczenie, bliższe i dalsze zareagowałoby, gdybym odwalił kitę. Kto by zapłakał? Czy w ogóle ktoś? Komu by mnie brakowało? Jak długo, zanim ludzie by o mnie zapomnieli? Czy uszanowaliby moją ostatnią wolę, i wypełnili szczegółowe instrukcje związane z pochówkiem? Co ja bym po sobie zostawił, z wyjątkiem kilku zapisanych stron?

 Myślę o tym wszystkim, bo w pewien sposób śmierć dysocjuje życie, a reakcja otoczenia na nią, jest metaforyczną oceną życiowych osiągnięć denata. JFK na jego ostatni spoczynek odprowadziło 250 tys. Amerykanów. Grób Jima Morrisona stał się miejscem pielgrzymek jego fanów, którzy przez lata co noc urządzali na nim szalone imprezy, libacje alkoholowe i narkotykowe, oraz orgie. Tak by Król Jaszczur, nawet po śmierci mógł uczestniczyć we wszystkim, co kochał za życia. O pogrzebie G.G. Alina lepiej nie wspominać, starczy powiedzieć, że umarł i został pochowany, tak jak żył.

 Zastanawiam się, również jak zostaną pożegnani wielcy, jeszcze żyjący tego świata. Czy śmierć Paulo Coelho wprawi ludzkość w filozoficzną zadumę, a z internetu znikną wszystkie cytaty? Jeżeli kiedykolwiek umrze Willy Nelson (w co nie wierzę, by było możliwe) to czy słońce zgaśnie na kilka dni, spowite gęstą chmurą dymu, jak wtedy gdy wybuchł wulkan Eyjafjallajökull?

 Wbrew pozorom te przemyślenia nie są próżne, dzięki nim staję się lepszym człowiekiem, bo chcę żyć tak, by ludzie odczuli moją śmierć. Chcę mieć czerwony pasek na świadectwie mojego czasu na tym świecie.

 Biorąc to wszystko pod uwagę, nie mogę ostatnio odsunąć od siebie myśli o Jarosławie Kaczyńskim. Zastanawiam się, jakie to uczucie żyć ze świadomością, że kiedy się umrze dziesiątki albo setki tysięcy ludzi wyjdzie na ulice świętować, śmiać się, pić, bawić i cieszyć. Ja sam na tę okoliczność trzymam urlop w zapasie, bo nie zamierzam trzeźwieć przez tydzień. Mało tego, będę tańczył, goły od pasa w górę i wysmarowany zieloną galaretką, bez względu na porę roku. Mimo że, nie życzę Jarkowi śmierci, bo nie życzę jej nikomu, jest ona nieuniknionym końcem dla wszystkich, a kiedy nadejdzie dla małego wodza, pomogę wystawić cenzurkę jego życia i będę celebrował nie śmierć, ale lepsze dni, które dzięki niej nastąpią. Powiem więcej, pomimo zaplanowanej fety, jest mi przykro, kiedy myślę o końcu dni prezesa, bo czasem swoim dziwnym zwyczajem, w próbie zrozumienia drugiej osoby stawiam się na jego miejscu. Zastanawiam się wtedy jak spojrzałbym w lustro, mając świadomość, że po śmierci mój grób będzie musiał codziennie otaczać kordon policji, tak samo jak dom za życia, żeby nie stał się on najchętniej odwiedzanym w Polsce PiSuarem.

 

3086 zzs

Liczba ocen: 5
98%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Nazareth
Kategoria: inne

Liczba wejść: 33

Dodano: 2021-11-24 10:21:39
Komentarze.
Hiraeth 10 d.
Uszanowanko, tak na pierwszy rzut oka - pilnuj zaimków. Masz całe garście "mi", "mnie", które można wywalić z korzyścią dla tekstu.

* "Nie raz " - nieraz

* wolę, i wypełnili szczegółowe - bez przecinka przed i, tu podobnie " narkotykowe, oraz orgie"

Klasyczne rozważania o nieuchronności losu. Cóż, zwykłym szaraczkom nie dana jest orgia na grobie
Co do śmierci Jarosława, trochę naiwnie jest wierzyć, że cokolwiek zmieni. PiSowcy sami przestali szanować prezesa, Ziobro i Morawiecki to dwa, równie durne fronty, każdy orze jak może, by się chwycić i dochapać stanowisko. Śmierć wodza spowoduje... bo ja wiem, może zawieszenie obchodów miesięcznicy, albo wywieszenie Kaczora na sztandary, jako męczennika narodu. Ale nie sądzę, żeby dla nas, zwykłych szaraczków, stało się lepiej i byłoby to coś godnego świętowania. Choć fakt, potrzeba chronienia grobu będzie silna, ale znając życie, wrzucą go na Wawel ;x


Odpowiedz
Nazareth 10 d.
Hiraeth dzięki za odwiedziny. Te teksty z pod znaku wątków ulotnych są mało dopieszczone w kwestii poprawności. To takie mini strumienie świadomości, które po prostu się wylewają. Nie mniej, dzięki za korektę.

Myślę, że sporo się zmieni jak Jarek wyciągnie kopyta. Mam wrażenie, że jest on czynnikiem stabilizującym partię ludzi dobranych na zasadzie mierny, bierny ale wierny, ewentualnie chciwy i zdeprawowany. Gdy zabraknie kogoś trzymającego to towarzystwo krótko na smyczy zacznie się walka o wpływy i kasę. Rozwalą się sami od środka.
Odpowiedz
Hiraeth dzięki za odwiedziny. Te teksty z pod znaku wątków ulotnych są mało dopieszczone w kwestii poprawności. To takie mini strumienie świadomości, które po prostu się wylewają. Nie mniej, dzięki za korektę.

Myślę, że sporo się zmieni jak Jarek wyciągnie kopyta. Mam wrażenie, że jest on czynnikiem stabilizującym partię ludzi dobranych na zasadzie mierny, bierny ale wierny, ewentualnie chciwy i zdeprawowany. Gdy zabraknie kogoś trzymającego to towarzystwo krótko na smyczy zacznie się walka o wpływy i kasę. Rozwalą się sami od środka.
Odpowiedz
jacek79 10 d.
z dużym wykopem
Ciekawy temat … chyba wiekszosc ludzi zastanawia się nad tym tematem .. ( choć pare wyjątków pewnie jest… co zostawiamy po sobie ? Tez ciekawe bo każdy ma inne priorytety . Mnie zawsze ciekawi skąd lek przed nieuniknionym. Tak jak czas jest nieubłagalny tak również smierć … czego się bać ? Jako fan Monty Pythona … tak ciekawie przedstawiono ostatnia drogę ( Sens życia wg…MP).
Odpowiedz
jacek79 uwielbiam MP
Odpowiedz
Karawan 10 d.
z dużym wykopem
No i paczaj Pan jak to się ludzkie widzenia splatają. Toć moja ksywka wzięta właśnie z projekcji: Idzie kondukt za karawanem. W głowach pochodu emocje i myśli... radość, nadzieje, smutek, zagubienie... a twarze w maskach smutku, a rozmowy ciche i na temat całkiem odległy. Najbliżsi poczują, gdy minie czas jakiś. Refleksja dotknie pozornie niewrażliwych, a reszta skupi się na czystych do pary skarpetkach i kolejnej wizycie u dentysty. Karawan to na prawdę pojazd piękny.
Śmierć jest niezbędna, bo pomyśl czym byłbyś gdyby dane Ci było żyć Matuzalemowo? Wszak już po pierwszych czterdziestu latach w pamięci zostają jedynie fragmenty przez pamięć absurdalnie odsiane. Ja na przykład pamiętam świńskie wierszydełko z przedszkola, ale nie pamiętam czego uczyłem się z polskiego w czwartej klasie. Podejrzewam, że tak mają wszyscy i potwierdzają to moje obserwacje. Pamięć robi nas w konia co chwilę i permanentnie, więc co zostałoby w głowinie po tysiącu lat? Co po mnie zostanie? wspomnienia potomków jakie? Chgw!!Zresztą życie je szybko zasypie na rzecz, jak to nazywam, dagerotypów, wyblakłych, niewyraźnych, z echem cienia emocji. Jakiś czas przetrwa posadzona jarzębina, chodnik z kostek com go ułożył i wielka sterta rzeczy "do uporządkowania" czyli na śmieci. Niedawno ćwiczyłem ten temat. To jest problem; scyzoryk liczący sobie sto lat, szanowany jak talizman, nie wyrzuciłem z szacunku do uczuć, którymi był przez zmarłą obdarzany. Dla Niej była to pamiątka po ojcu, a dla moich potomków? Stary rupieć!
O moim podejściu do Przemiany napisałem w bajce com ją kiedyś na opowi zamieścił. Koło życia-śmierci to ponadczasowa machina udoskonalania w której życie zmienia jeno formę, ale trwa nieprzerwanie.
I na koniec Twoja refleksja o bratobójcy. Pyta się Kowalski Malinowskiego; "słuchaj, gdybyś się dowiedział, że jarek ma jutro kopnąć w kalendarz, ale ma załatwione miejsce na Wawelu to byś się zgodził na pochówek?" - "Natychmiast!!"
Choć szerzej to nie do końca on winien. Za głupotę powszechną narodu odpowiadają kolejne ekipy! Jak coraz częściej słyszę; "wstyd dzisiaj być Polakiem", i niestety faktycznie coraz częściej wstyd mi za bąkiewicze, kowalskich, mazurki, nowaki itd, itd., bo to oni powodują, że świat patrzy coraz częściej jak na słynnego posła-osła co to konia w złote podkowy obuł.
Dzięki za refleksje!!
Odpowiedz
Karawan jasne, że wstyd. Kiedyś, kiedy mieszkałem za granicą z dumą mówiłem o tym, że jestem Polakiem, mimo że spokojnie mogłem udawać autochtona i nikt by się nie połapał. Ja jednak byłem dumny ze swojego pochodzenia do tego stopnia, że odrzuciłem możliwość przyjęcia drugiego obywatelstwa. Dziś jest to jedna z niewielu rzeczy, których żałuję w życiu, ale ta szansa na zawsze już uciekła.
Odpowiedz
pkropka 9 d.
Cześć,

Najpierw drobnica:
"Jedną z nich jest reakcja otoczenia. Nie raz zastanawiałem się jak moje otoczenie, bliższe i dalsze zareagowałoby, gdybym odwalił kitę" - 2x otoczenie

"Chcę mieć czerwony pasek na świadectwie mojego czasu na tym świecie." - to ładne. Zgrabnie zgrałeś aspekt dzieciństwa z ostatecznością

Zestawiasz dwie, w sumie zupełnie odrębne myśli. Dlatego odniosę się do nich osobno:
1. Istnieją teorie, zgodnie z którymi regularne myślenie o śmierci sprawia, że żyjemy pewniej. Nie dołujemy się tym, co nieuchronne, bo w pewnym stopniu oswoiliśmy się z tą myślą. Za to żyjemy pełniej, nie odkładamy rzeczy ważnych na później, bo tego później może nie być.
Widziałam faceta, który na ścianie miał arkusz a kratkami jak w totka. Kratek było tyle, ile tygodni średnio żyje człowiek. I tak co tydzień odznacza kratki, jest już w połowie. twierdzi, że dzięki temu, kiedy odznaczy tydzień i nie pamięta co ważnego zrobił w tym czasie, w kolejnym tygodniu stara się bardziej.
Takie rozbudowane "capre diem".

2. Kaczyński - mogę nie trzeźwieć z tobą. Ale jednocześnie boję się, kto go zastąpi. Wiesz jak to bywa, kiedy cała władza spoczywa w jednych rękach i nikt nie jest przygotowany ją przejąć?

Podsumowując: tekst spełnia zadanie. Uruchamiasz szare komórki czytelnika i sprawiasz, że zaczyna patrzeć na siebie. Pytanie tylko, czy warto ruszać dwa duże tematy bez zagłębienia się w nie z twojej strony? Z chęcią przeczytałabym więcej przemyśleń.
Choć może czegoś mi brakuje, bo widzę numerek 13. Tytuł w sumie też dobrze sugeruje, że ulotne. Ale od takich wątków otwiera się wódkę i siedzi całą noc nad nią.
Odpowiedz
pkropka dzięki za odwiedziny. Ta "seria" to właśnie takie moje luźne, nie powiązane ze sobą ani z niczym innym przemyślenia na przeróżne tematy. Miniaturowe strumienie świadomości. Siadam i zapisuję je na raz, od strzału. Pewnie dlatego wydają się tematami na "nocne Polaków rozmowy".
Odpowiedz
Manta 9 d.
Jak żyjesz, tak potem cię wspominają. W sumie swoim tekstem zmusiłeś mnie do refleksji nad tym, jak mnie będą wspominać Dzięki
Odpowiedz
Manta i ja dziękuję za wizytę
Odpowiedz
z dużym wykopem
W sumie mogę się utożsamić, bo odkąd robię się stara, zaczynam czuć potrzebę zostawienia czegoś po sobie i coraz częściej się zastanawiam, czy ktoś mnie kiedyś wspomni jakimś dobrym słowem. Co by nie mówić, Jarka mi natomiast nie szkoda - chyba sporo prawdy jest w tym, że jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
Dobry, refleksyjny kawałek tekstu.
Odpowiedz
alfonsyna ja cię wspomnę nawet za życia, alfonsyno. Niezmiennie samymi dobrymi słowy Chociaż pewnie marne to pocieszenie i nie na długo, bo jeżeli Ty robisz się stara to ja już powinienem szukać parceli i spisywać testament.
Odpowiedz
Nazareth spokojnie, jeszcze trochę nam chyba czasu zostało! Lepiej się dobrym słowem wspominać za życia, to będziemy się czuli młodsi!
Odpowiedz
Wert 9 d.
z dużym wykopem
Chyba każdemu zdarzało się myśleć co po nim. Mnie też. I wiem: banalne tomiki, pare kiczów, kilka anegdot i spore długi. No i na szczęście mądrzejsze ode mnie dzieci.
A J.K.? Pewnie z swoim zadufaniu majaczy, że doceni go historia.
Ale niewykluczone, że wszyscy jesteśmy w błędzie.
Dzięki za ten tekst.
Odpowiedz
Wert zawsze trzeba dopuszczać do siebie myśl, że w dowolnym momencie cały posiadany stan naszej wiedzy może okazać się błędny. Tylko wtedy nie przestajemy się rozwijać i uczyć się. Przynajmniej tak twierdził Kartezjusz, ale... Przecież mógł się mylić
Dzięki za odwiedziny.
Odpowiedz
Canulas 9 d.
z dużym wykopem
"Chcę mieć czerwony pasek na świadectwie mojego czasu na tym świecie." - świetnie ujęte.

Też myślę o tym dość dużo. No dobra, bardzo dużo i to pod wszelakim kątem.

Emil Cioran (mój ulubieniec) pisał, że wszystko, co istnieje, jest na świecie samo.
W tekstach szyldowanych jako Brudne Noir czasem staram się ugryźć lub zrozumieć kostuchę.

A z innej beczki: często czuję skrępowanie polecając własne teksty, ale biorąc pod uwagę temat, jak i Twoją odbiorczą przenikliwość gdybyś kiedyś dysponował luźniejszym kwadransem, mógłbyś rzucić okiem na moje: "Ostatni raz o niczym" .

Ciaox
Odpowiedz
Canulas dzięki za odwiedziny. Nie krępuj się mi polecać swoje teksty. Dla mnie to jest idea portalu literackiego, rozwój przez współpracę. Jeżeli nie będę miał czasu, albo możliwości przeczytać, po prostu ci o tym powiem
Odpowiedz
Rewka 8 d.
Hej! Nie wyłapałam żadnych błędów, bo przez tekst się płynie. Krótki, refleksyjny, prawdziwy. Sprawiłeś, że pierwszy raz zrobiło mi się w jakiś sposób żal pana prezesa. A to nie lada wyczyn. Niesamowite ile emocji może siedzieć w człowieku w stosunku do postaci, której nigdy personalnie się nie poznało, a o której huczy cała Polska.

Pozdrawiam
Odpowiedz
Rewka dziękuję za odwiedziny i komentarz
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.